Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > AZS Olsztyn po sezonie – miało być jak nigdy, wyszło jak zawsze

AZS Olsztyn po sezonie – miało być jak nigdy, wyszło jak zawsze

fot. Katarzyna Antczak

Działacze i zawodnicy Indykpolu AZS-u Olsztyn z pewnością nie mogą uznać zakończonego niedawno sezonu za udany. Mimo poczynionych przez zespół wzmocnień oraz obietnic włączenia się do walki o górną połówkę tabeli podopieczni Andrei Gardiniego drugi sezon z rzędu kończą na odległej, dziesiątej pozycji.

Jeszcze w ubiegłej dekadzie ekipa z Olsztyna plasowała się w czołówce tabeli PlusLigi. Olsztynianie mają na swoim koncie zdobyte po 2000 roku dwa srebrne i trzy brązowe medale zmagań o mistrzostwo Polski. Trzykrotnie dotarli również do finału krajowego pucharu. Obecnie po tych sukcesach ślad odnaleźć można jedynie w klubowych gablotach. Od sezonu 2008/2009 ekipa z Olsztyna nie jest w stanie zakończyć sezonu powyżej piątego miejsca. Ba, w ciągu pięciu ostatnich sezonów czterokrotnie plasowała się dopiero na dziesiątej pozycji. Działacze i sztab szkoleniowy rokrocznie starają się zbudować drużynę będącą w stanie rywalizować przynajmniej o miejsce w połowie stawki. Nieodłącznym elementem, który można zaobserwować od kilku lat, jest gruntowna przebudowa zespołu, do jakiej dochodzi w przerwie między rozgrywkami. Nie inaczej było tym razem. Drużynę opuściło siedmiu zawodników i tylu samo graczy do zespołu przybyło. Zmiana nastąpiła również na stanowisku drugiego trenera. Wojciecha Janasa u boku Andrei Gardiniego zastąpił Piotr Poskrobko.

Zawodnicy, którzy zasilili zespół, mieli być gwarantem odpowiedniej jakości. Za rozegranie miał odpowiadać ograny na polskich i europejskich parkietach Paweł Woicki. Wraz z nim z Bydgoszczy sprowadzono przyjmującego Marcina Walińskiego. Nie obeszło się również bez zaciągu zagranicznego – atakujący reprezentacji Belgii Bram van den Dries, przyjęcie uzupełnił najlepszy zawodnik ligi serbskiej Filip Stoilović, a na środek ściągnięto reprezentanta Holandii Thomasa Koelewijna. Ci gracze mieli być krokiem do odbudowy pozycji olsztyńskiego AZS-u na ligowych parkietach. – W każdym meczu będziemy udowadniać, że zasługujemy na grę w AZS-ie i dla Olsztyna. Miejsca 3-6? Myślę, że są to realne pozycje, o które na pewno będziemy się bić – zapowiadał przed sezonem mianowany na kapitana zespołu Paweł Woicki.



Plany AZS-u na sezon 2015/2016 zweryfikowało boisko. Podopieczni Andrei Gardiniego rozpoczęli zmagania od zwycięstwa z Łuczniczką Bydgoszcz. Potrafili również urywać punkty faworytom, m.in. drużynom z Gdańska, Rzeszowa, a z PGE Skrą Bełchatów wygrali nawet na wyjeździe za trzy punkty. Duże wahania formy powodowały jednak, że po udanych meczach następowały dużo słabsze, które przyniosły porażki z najsłabszymi na przestrzeni sezonu Effectorem Kielce i MKS-em Będzin czy będącym w zasięgu olsztynian BBTS-em Bielsko-Biała. Mimo nierównej formy AZS większość sezonu spędził na ósmym miejscu w tabeli, co w związku z nową formułą rozgrywek otwierało możliwość gry o pozycje 7-8. W końcówce sezonu olsztynianie mierzyli się jednak z czterema najlepszymi drużynami PlusLigi, co zepchnęło ich na miejsce 9. To jednak nie o porażki ze Skrą czy Resovią mogą mieć do siebie pretensje siatkarze AZS-u, a o punkty pogubione w meczach z dużo słabszymi rywalami. Potwierdzeniem falującej dyspozycji siatkarzy z Warmii i Mazur były mecze fazy play-off z Łuczniczką Bydgoszcz. Olsztynianie pierwszy mecz przegrali, by w kolejnym wyrównać stan rywalizacji. W decydującym o rozstrzygnięciu meczu prowadzili już 2:0, by pozwolić rywalowi wydrzeć sobie zwycięstwo i sezon zakończyć na miejscu dziesiątym.

Na przestrzeni całego sezonu zawiedli po raz kolejny gracze zagraniczni. Filip Stoilović, z którym wiązano duże nadzieje, zdecydowanie prezentował się poniżej oczekiwań tak, że z biegiem sezonu coraz częściej w składzie zastępował go Marcin Waliński. Bram van den Dries prezentował nierówną dyspozycję, na dodatek w trakcie sezonu zmuszony był poddać się operacji stawu skokowego, która wykluczyła go na resztę sezonu. Do roli pierwszego atakującego nie był gotowy Paweł Adamajtis, więc ściągnięto awaryjnie znanego z występów na polskich parkietach Mikko Oivanena. Fin również miewał problemy z regularnością swoich ataków. Najjaśniejszą postacią w drużynie AZS-u był za to z pewnością Bartosz Bednorz. Młody przyjmujący ma za sobą naprawdę udany sezon, którego zwieńczeniem jest transfer do PGE Skry Bełchatów i powołanie do reprezentacji Polski. Większych zastrzeżeń nie można mieć też do doświadczonego Pawła Woickiego i środkowego Thomasa Koelewijna.

W kontekście kolejnych rozgrywek pojawia się wiele znaków zapytania. Na pewno do Skry przechodzi wspomniany Bednorz. Odejście potwierdził również Marcin Waliński, argumentując to małą ilością szans na grę, jakie otrzymał w tym sezonie. Spekuluje się także o odejściu Michała Potery. W kontekście wzmocnień jak na razie nie pojawiły się żadne konkretne informacje. W sferze plotek pozostaje przyjście Aleksandra Śliwki, którego Asseco Resovia prawdopodobnie będzie chciała wypożyczyć, tak aby mógł więcej czasu spędzić na parkiecie. Umowę o dwa lata przedłużył kapitan drużyny, Paweł Woicki i to pewnie wokół niego będzie budowany zespół. Na pewno tak utytułowany klub jak AZS, posiadający dość stabilną sytuację finansową, nie zasługuje na błąkanie się po dolnych rejonach tabeli. Jak skończy się kolejna przebudowa olsztyńskiego zespołu, której z pewnością będziemy świadkami, pokaże kolejny sezon.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved