Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Azimut Modena z Superpucharem Włoch

Azimut Modena z Superpucharem Włoch

fot. legavolley.it

Aktualny mistrz Italii rozpoczął drogę po kolejne trofea. Podopieczni Roberto Piazzy pokonując Sir Safety Perugia, zapisali na swoim koncie pierwsze trofeum w sezonie – Superpuchar Włoch. W starciu finałowym nie brakowało emocji i zwrotów akcji, spotkanie można określić godnym finału. Wcześniej w rywalizacji o miejsce na najniższym stopniu podium turnieju Cucine Lube Civitanova po zaciętej pięciosetowej walce pokonało Diatec Trentino.

 



Przed decydującym starciem w „małym finale” turnieju zmierzyli się podopieczni Gianlorenzo Blenginiego i siatkarze z Trydentu. Początki spotkania należały do biancorossich, którzy bezbłędnie wykorzystywali dokładne przyjęcie Grebennikova. W kontratakach szans nie marnował Sokołow, w decydującym momencie do gry włączył się też Cebulj. To właśnie celne zagrywki Słoweńca uspokoiły nieco grę, dając biancorossim trzypunktową zaliczkę – 18:15. Przy utrzymującej się grze na styku i wymianach ciosów w ataku niezłe nety zbierał Corvetta (7 punktów i 64% w ataku). W tej części meczu przewaga Lube była zdecydowana, biancorossi nie zdołali jednak jej wykorzystać. I tak gialloblu zdołali wyrównać i po zagraniach Sole i Kaliberdy było już po 21. W końcówce więcej zimnej krwi zachowali zawodnicy Angelo Lorenzettiego, nie bez znaczenia była dyspozycja Simone Giannellego. Młody rozgrywający Trento zakończył partię asem serwisowym (23:25).

Przegrana w końcówce była bolesną lekcją dla Lube, jednak biancorossi wyciągnęli z niej wnioski. Tym razem już w początkowej fazie seta dystans dzielący zawodników obu ekip był wyższy (12:8). Gialloblu nie zamierzali nic ułatwiać rywalom, czujność na siatce i silne ataki mijające blok rywali pozwoliły ekipie trenera Lorenzettiego wrócić do gry. Pewnym punktem gialloblu był Filippo Lanza, skrzydłowy ekipy z Trydentu nie marnował kolejnych szans, doprowadzając do stanu 15:16. Tym razem jednak to nie wystarczyło, bowiem na siatce dobrze reagował Cester i biancorossi odzyskali przewagę (21:19). W końcówce Cebulj znalazł jeszcze sposób na Lanzę i przy przestoju w grze Trentino biancorossi pewnie wygrali (25:20), wyrównując stan zmagań.

Mocny start gialloblu w trzecim secie zapewniły serwisy Giannellego i Urnauta, przy sporych problemach ekipy Gianlorenzo Blenginiego z przyjęciem Trento zbudowało pięciopunktową zaliczkę. Siatkarze Lube nieco gorzej spisywali się też w ataku, pozwalając rywalom kontrolować sytuację na boisku (15:11). Na siatce co prawda nieźle reagował Corvetta, jednak pojedyncze bloki niewiele mogły zmienić (15:19). Dopiero serie błędów własnych Trento odmieniły sytuację (21:22), nie był to jednak początek gry na styku. Zagrania Kaliberdy i niezłe wejście Mazzone pozwoliły drużynie Angelo Lorenzettiego pewnie zmierzać do końca seta, wygranego 25:21.

W odsłonie kolejnej zespół Gianlorenzo Blenginiego przeszedł niesamowitą przemianę. Biancorossim wychodziło praktycznie wszystko i mimo że na przestrzeni całej partii zawodnicy Lube czuli na plecach oddech rywali, tym razem ograniczyli liczbę prostych błędów własnych (8:8, 17:17). W końcówce partii nieźle do gry wprowadził się Randazzo, gialloblu niezmiennie mogli liczyć na Lanzę (24:24). Podobnie jak we wcześniejszych setach Giannelli próbował jeszcze wzmocnić swój serwis, jednak Randazzo dobrze radził sobie z przyjęciem. I tak w grze na przewagi lepiej zareagowali biancorossi, triumfując 26:24. I triumfatora musiał wyłonić tie-break. W decydującej partii również nie brakowało widowiskowych akcji i wymian w ataku. Nieoceniony okazał się blok Cestera, dający Lube minimalną zaliczkę (11:8). Błędów w ataku nie ustrzegł się Sokołow, jednak również Urnaut nie był nieomylny w końcówce i to Lube wygrywając 20:18, triumfowało w całym meczu.

Cucine Lube Civitanova – Diatec Trentino 3:2
(23:25, 25:20, 21:25, 26:24, 20:18)

Zmagania finałowe rozpoczęła dość nerwowa gra siatkarzy obu ekip, przy zmiennym szczęściu na dłuższej przestrzeni żadna z ekip nie była w stanie wypracować wyższej przewagi. I tak przy braku znacznego prowadzenia któregoś z zespołów utrzymywała się gra na styku (15:16). Nieco częściej mylili się miejscowi, a te niedociągnięcia bezbłędnie wykorzystywali zawodnicy trenera Kovaca. Gorsze chwile na boisku miał Vettori, atakujący Modeny coraz częściej popełniał błędy, mając też problemy z pokonaniem bloku rywali. Tego typu trudności nie dotyczyły Ivana Zaytseva, który wyprowadził swój zespół na dwupunktowe prowadzenie w końcówce – 20:18. Kiedy kolejny raz blokiem popisali się siatkarze z Umbrii, sporo zapowiadało zaliczkę przyjezdnych po pierwszym secie. Czujnością przy proszeniu o wideoweryfikację wykazał się jednak Roberto Piazza, a przy dotknięciu siatki rywali akcję zweryfikowano i punkt przyznano mistrzowi Italii. Tej szansy zawodnicy Roberto Piazzy nie zmarnowali, końcówka seta to konsekwentna gra Modeny, nawet pauzy na żądanie trenera Kovaca nie wybiły z rytmu Ngapetha i jego kolegów (25:22).

W odsłonie kolejnej role się odwróciły. Wyraźnie podenerwowani porażką siatkarze Sir Safety Perugia już od pierwszych akcji drugiego seta przystąpili do ataku. Kolejne punkty zapisywane na konto bianconerich to w znacznym stopniu zasługa wysokiego poziomu efektywności zagrań Zaytseva. Znajdujący się pod presją miejscowi popełniali kolejne błędy własne, a przy braku kończących ataków w zagraniach z pierwszej linii po stronie ekipy Roberto Piazzy dystans systematycznie się zwiększał (6:10). Przy pomyłkach w polu serwisowym Luca Vettori rehabilitował się zagraniami w ataku, na niewiele się to jednak zdało, bowiem wciąż to zespół Slobodana Kovaca kontrolował sytuację (8:11). W tej części meczu niewiele już mogło się wydarzyć, swój zespół próbował w końcówce ratować Petrić, na środku siatki nie mylił się Piano, jednak pięciopunktowy dystans był sporą zaliczką przemawiającą na korzyść gości (12:17). W końcówce seta nie brakowało nerwowości, nie wybiło to jednak z rytmu ekipy trenera Kovaca. W kluczowym momencie rywalom o swojej obecności przypomniał jeszcze Podrascanin (16:23), swój zespół próbował ratować Petrić (blok na Zaytsevie), jednak błąd miejscowych w polu serwisowym zakończył partię -19:25.

Przy grze na styku w początkowej fazie trzeciego seta to podopieczni Roberto Piazzy sprawiali wrażenie ekipy kontrolującej sytuację. Agresywnie i skutecznie na siatce poczynał sobie Ngapeth, podczas gdy po krótkotrwałej grze na styku problemy z przyjęciem Sir Safety Perugia zaczęły mieć odzwierciedlenie na tablicy wyników (8:5). Tej szansy siatkarze mistrza Włoch nie zmarnowali, obok wyjątkowo widocznego Ngapetha konsekwentnie poczynał sobie Petrić i przewaga dzieląca obie ekipy jeszcze wzrosła (12:8). Bianconerim sygnał do ataku próbował dać jeszcze Russell, na zagrania rywala odpowiadał jednak Vettori (14:11). Kiedy od ściany bloku rywali odbił się Ngapeth sytuacja zaczęła się nieco komplikować (19:17). Przerwa na żądanie Roberto Piazzy uspokoiła grę Modeny, po wznowieniu gry efektownym atakiem w polu rywali zameldował się Petrić (20:17). Sytuację klubu z Umbrii próbował co prawda ratować Ivan Zaytsev (23:21), jednak w konfrontacji z dobrze grającymi w kontrach gospodarzami na niewiele się to zdało. W kluczowej części seta nie do zatrzymania był Ngapeth i wygrywając 25:22, Modena była o krok od końcowego triumfu.

Czwarty set jedynie do stanu 3:4 układał się po myśli zespołu Roberto Piazzy. Widząc swoją ostatnią szansę w meczu, do ataku przystąpili zawodnicy Sir Safety Perugia. Atak przyjezdnych wyraźnie zaskoczył Ngapetha i jego kolegów. Zaczęło się dość nieśmiało – od bloku Podrascanina. Przy stanie 4:8 Roberto Piazza przywołał jeszcze swoich podopiecznych do siebie, jednak nie zdołał wybić z rytmu pewnych swego rywali. A ci kontynuowali imponującą serię, zdecydowanie przez gorsze chwile w ataku przechodził Nemanja Petrić, po bloku na skrzydłowym Modeny podopieczni trenera Kovaca prowadzili już 9:4. Przyjezdnym w tej części meczu wychodziło praktycznie wszystko, czego potwierdzeniem mogła być wygrana (dość szczęśliwie) przez De Cecco akcja na siatce – 4:12. Kolejny zryw Modeny zmniejszył nieco dystans (14:11), zmuszając Slobodana Kovaca do reakcji. Cierpliwość podopiecznych Roberto Piazzy opłaciła się i nawet kiedy sytuacja wydawała się beznadziejna, miejscowi nie rezygnowali. Pogoń za rywalem przyniosła oczekiwane rezultaty w końcówce, po bloku Petricia było już 22:24. Doświadczony Serb popisał się jeszcze kąśliwym serwisem, a blok duetu Piano/Ngapeth doprowadził do remisu po 24. Przy grze na styku do roli bohatera swojego zespołu wyrósł Ivan Zaytsev, zagrania asa Perugii zakończyły partię, doprowadzając do tie-breaka.

Decydujący set to już od pierwszych akcji wymiana sił w ataku – indywidualnie najlepiej prezentowali się Zaytsev i Ngapeth (3:3). Wsparciem dla Zaytseva był Alexander Berger i to właśnie rozkład sił w ataku pozwolił ekipie z Umbrii przejąć kontrolę nad rywalizacją i prowadzić 5:3. Jeszcze przed zmianą stron boiska dystans się zwiększył, wyraźnie na sile straciły ataki Ngapetha, a intencje rywala znakomicie odczytywał Podrascanin. I tak przy stanie 3:6 Roberto Piazza musiał reagować. Przerwa nie wybiła z rytmu gości, którzy przy kolejnej serii zagrywek Russella prowadzili już 8:3. Tak znaczącej przewagi bianconeri nie utrzymali jednak do końca, Ngapeth i jego koledzy w imponującym stylu wrócili do gry i od stanu 8:9 rywalizacja rozpoczęła się praktycznie od nowa. Zespół Roberto Piazzy zdołał przełamać rywali, kolejne kontrataki pozwoliły mistrzom Italii wyjść na prowadzenie w końcówce – 12:10. Nie był to koniec zwrotów akcji w tym meczu, od bloku rywali odbił się Ngapeth i ekipa z Umbrii wyrównała stan na 13:13. Tę „wojnę nerwów” lepiej przetrwali siatkarze z Modeny, triumfując 17:15.

Azimut Modena – Sir Safety Conad Perugia 3:2
(25:22, 19:25, 25:22, 24:26, 17:15)

źródło: inf. własna, lubevolley.it

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved