Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Artur Szalpuk: Dużo dla mnie znaczyło, że mogłem się przełamać

Artur Szalpuk: Dużo dla mnie znaczyło, że mogłem się przełamać

fot. Aleksandra Twardowska

Pierwsze akcje meczu z Rosją nie wskazywały, że Polacy będą mogli cieszyć się ze zwycięstwa. Ferdinando de Giorgi nie zdecydował się na żadne nerwowe ruchy, tylko dał czas swoim podopiecznym na przełamanie. Zmiennicy udowodnili, że warto na nich stawiać, spotkanie zakończyło się triumfem naszych reprezentantów po tie-breaku, a najlepiej punktującym zawodnikiem był Artur Szalpuk, który zapisał na swoim koncie 22 oczka. O tym, jak ważne było zaufanie trenera, przyjmujący tłumaczy w rozmowie ze Strefą Siatkówki.

Początek meczu z Rosją nie ułożył się pomyślnie, już w pierwszych akcjach rywale zmusili cię do błędów w przyjęciu. Jak ważne było dla ciebie to, że Ferdinando de Giorgi pozostawił cię na boisku?



Artur Szalpuk: – Znaczyło to dla mnie bardzo dużo, bo dzięki temu mogłem się przełamać. Nigdy nie lubię mówić indywidualnie, na pewno całym zespołem nie weszliśmy dobrze w ten mecz. Oczywiście nie będę ukrywał, że sam też dobrze nie rozpocząłem tego spotkania. Być może spowodował to jakiś paraliż, w ostatnim czasie nie miałem zbyt wielu okazji do grania, dlatego cieszę się, że trener pozostawił mnie na boisku i miałem możliwość rozegrania całego pojedynku. Bardzo się cieszę również z faktu, że graliśmy młodym składem, a ten mecz udało nam się wyciągnąć.

W meczu z Rosją szansę pokazania swoich umiejętności otrzymali zawodnicy, którzy do tej pory byli rezerwowymi. Przegrywaliście 0:2, ale ostatecznie triumfowaliście po tie-breaku. Wygraliście to spotkanie właśnie ambicją i wolą walki? Chcieliście coś udowodnić sobie, trenerowi?

– Po części tą walecznością udało nam się odwrócić losy spotkania, ale w niektórych elementach decydowały również umiejętności. Fajnie, że pokazaliśmy, że my też coś potrafimy. Dla mnie był to ważny mecz, bo nie grałem przez dłuższy czas, nie tylko w kadrze, ale i w klubie. W niedzielnym pojedynku wszyscy cieszyliśmy się grą. Pierwszy set faktycznie nie był najlepszy w naszym wykonaniu, więc trzeba to przeanalizować i pewnie jak najszybciej o tym zapomnieć. Druga partia też nie była idealna, ale z pewnością lepsza niż pierwsza. W trzech kolejnych wszystko wyglądało już o wiele lepiej. Cieszę się z tego, że zagrałem ja, że zagrał Olek Śliwka i że razem na boisku udało nam się ten mecz wygrać.

Radość tym większa, że po drugiej stronie grali o wiele bardziej doświadczeni Rosjanie.

– Nie da się ukryć, że rywale po drugiej stronie siatki są drużyną o wiele bardziej doświadczoną i ograną na międzynarodowych parkietach. U nas Michał Kubiak i Dawid Konarski byli w tym starciu poza czternastką, a bardziej doświadczeni tym razem oglądali mecz z perspektywy ławki rezerwowych. Wszystko fajnie się złożyło.

Mateusz Bieniek: Wszystko zmierza w dobrym kierunku

Rosjanie mocno eksploatowali cię w przyjęciu, piłkę dogrywałeś 40 razy, najwięcej w całym zespole, ale odpłacałeś się udanymi zagraniami na siatce. Skończyłeś 19 z 29 ataków, uzyskując 66-procentową skuteczność. To bardzo dobry wynik.

– Szczerze mówiąc, to nawet nie mam pojęcia, jak to wyglądało. Poza pierwszym setem z każdym kolejnym przyjęciem czułem się coraz lepiej. Skoro przyjmowałem najwięcej w całym zespole, to widocznie taką mieli taktykę, by posyłać piłki w moją strefę. Nic na to nie poradzę, muszę starać się przyjmować, z różnym skutkiem to wychodzi, ale cały czas nad tym pracuję.

Już tylko godziny dzielą nas od ogłoszenia przez Ferdinando de Giorgiego czternastki na mistrzostwa Europy. Jest presja, niepewność, co trener zdecyduje?

– Myślę, że tym pojedynkiem z Rosją sporo trenerowi w głowie namieszaliśmy. (śmiech) Oczywiście żartuję, to są pytania do trenera. My pokazaliśmy, że coś tam jednak potrafimy.

Skoro mówimy pół żartem, pół serio, to czy mecz otwarcia mistrzostw Europy, który będzie rozgrywany na Stadionie Narodowym, to dodatkowa motywacja do znalezienia się w składzie turnieju?

– Tak na to absolutnie nie patrzę, bardziej to jest ambicja sportowa, że chcę się po prostu w tej czternastce na mistrzostwa Europy znaleźć. Jeśli się znajdę w składzie, to na pewno uczestniczenie w meczu otwarcia będzie dla mnie ciekawym wydarzeniem, ale nie będzie to dla mnie najważniejsze w życiu, a powiedziałbym nawet, że jest dość daleko. Pewnie kiedyś będzie fajnie to wspominać, ale nie skupiam się na tym, że to będzie mecz na Stadionie Narodowym.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-08-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved