Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Artur Ratajczak: Mecze po powrocie zawsze są bardzo ciężkie

Artur Ratajczak: Mecze po powrocie zawsze są bardzo ciężkie

fot. Izabela Kornas

– Do Rzeszowa zawsze przyjeżdża się walczyć o życie. Nie jesteśmy tutaj po to, żeby położyć się na boisku, ale po to, żeby ostro powalczyć o zwycięstwo. Mam nadzieję, że wyjedziemy stąd z uśmiechami na twarzy – mówi przed starciem z Asseco Resovią Rzeszów środkowy Lotosu Trefla Gdańsk, Artur Ratajczak.

Po przerwie związanej z europejskim turniejem kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich wznowione zostały rozgrywki PlusLigi. W pierwszym meczu w 2016 roku pokonaliście bez straty seta MKS Będzin. Chyba rywale nie zawiesili wam zbyt wysoko poprzeczki?



Artur Ratajczak: – Tak bym tego nie nazwał. Mecze po powrocie zawsze są bardzo ciężkie. Na treningach się trenuje, ale wypada się z meczowego rytmu. Poza tym w PlusLidze wszystkie spotkania są na wysokim poziomie i moment dekoncentracji sprawia, że przeciwnicy są blisko lub wygrywają. Nawet z teoretycznie słabszymi rywalami trzeba być skoncentrowanym. Pokazał to zespół z Będzina. Wystarczyło, że w jednym secie uciekła nam koncentracja i od razu biliśmy się z nim na równi. Poza tym w MKS-ie doszło do zmiany trenera. Przeważnie po niej drużyna dostaje przysłowiowego kopa, także tym bardziej musieliśmy bardzo uważać, żeby nie dać jej się rozegrać.

Ale przyzna pan, że szczególnie w dwóch pierwszych setach, może poza ich początkami, spotkanie mieliście pod kontrolą?

– Tak, kontrolowaliśmy przebieg tego spotkania. Generalnie zawsze staramy się naszą grę utrzymać na wysokim poziomie. Jak to nam wychodzi, to jesteśmy w stanie dyktować warunki gry. W trzecim secie koncentracja nam delikatnie uciekła i od razu przełożyło się to na walkę punkt za punkt. Dopiero w końcówce udało nam się uciec od rywali i zamknąć mecz w trzech partiach. Bardzo się z tego cieszymy. Mamy takie postanowienie, żeby ograniczyć wygrane w tie-breakach. Zagraliśmy ich trochę za dużo. W większej ilości meczów chcielibyśmy zwyciężać za komplet punktów.

Mecz z MKS-em zapoczątkował kolejny wasz maraton siatkarski. Gracie nie tylko w PlusLidze, ale też w Lidze Mistrzów w systemie środa-sobota. Jak się odnajdujecie w takim natłoku spotkań?

– Taki system grania jest bardzo uciążliwy. Ciągle mamy wyjazdy. Najgorsze jest to, że w ogóle nie możemy potrenować. Jeśli w naszej grze brakuje jakiegoś elementu, to nie możemy nad nim popracować. Nasze zajęcia ograniczają się do rozruchów, a na treningi nie ma czasu. Jego większość spędzamy na lotnisku albo w autokarze. Ale nie ma co narzekać, bo kilka drużyn gra w takim samym systemie jak my. Trzeba po prostu walczyć.

Część z was miała czas na odpoczynek, ale chyba w najgorszej sytuacji są kadrowicze. Mika i Schwarz na wolne liczyć nie mogli, więc oni chyba najbardziej odczuwają trudy ciągłego grania?

– Oni wykonali olbrzymią pracę. Czasami jest taki moment, że nawet jeśli z ciałem jest wszystko w porządku, to głowa potrzebuje odpoczynku. Oni na pewno są w najgorszej sytuacji. Ale Mateusz wrócił do nas z uśmiechem na twarzy. Powiedział, że w naszej ekipie czuje się dobrze. Na pewno coś go pobolewa. Przy takim natłoku meczów, które on ma, zapewne odczuwa jakieś dolegliwości. Ale stara się zaciskać zęby i pomagać w odnoszeniu kolejnych zwycięstw. Nie ma co ukrywać, że Mateusz jest kluczową postacią w naszej ekipie.

Ta pomoc przyda się już w sobotę, kiedy zagracie w Rzeszowie. Resovia sporo punktów już pogubiła, więc na kolejne straty nie chce sobie pozwolić. W dodatku będzie to rewanż za Superpuchar Polski. Chyba można spodziewać się trudnego spotkania?

– Zawsze mecze w Rzeszowie są bardzo trudne. Resovia ma świetny zespół i wspaniałych kibiców. Do Rzeszowa zawsze przyjeżdża się walczyć o życie. Nie jesteśmy tutaj po to, żeby położyć się na boisku, ale po to, żeby ostro powalczyć o zwycięstwo. Mam nadzieję, że wyjedziemy stąd z uśmiechami na twarzy. Liczę, że wróci do nas już Seba, który nam się delikatnie rozchorował. W dobrej dyspozycji jest też Miłosz Hebda. Wszyscy musimy być gotowi. Na Resovię potrzebny jest cały zespół, bo to będzie piekielnie trudny mecz.

Podobnie jak czekający was pojedynek z DHL Modena…

Dokładnie. Drużyna z Modeny jest też światowej klasy przeciwnikiem. Będziemy musieli zagrać na 110 procent i nie pozwalać sobie nawet na najmniejsze błędy, bo klasowe zespoły ich nie wybaczają. Momentalnie kończy się to przegraną. Musimy zagrać bardzo dobrą siatkówkę, żeby podjąć walkę z tą drużyną. To jest tylko sport, wszystko może się zdarzyć. Będziemy bić się od początku do końca, bo w siatkówce niejednokrotnie wygrywały zespoły, które nie były faworytami poszczególnych meczów.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-01-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved