Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka światowa > Arno van de Velde: Zmiana w sztabie jest niekomfortowa

Arno van de Velde: Zmiana w sztabie jest niekomfortowa

fot. Klaudia Piwowaczyk

W inaugurującym pojedynku Memoriału Wagnera mierzyły się ze sobą reprezentacje Serbii oraz Belgii. W długim, pięciosetowym boju górą okazali się podopieczni Nikoli Grbicia, jednak zawodnicy Dominique’a Baeyensa nie byli wcale dalecy od sprawienia sensacji, co jest interesujące, zważywszy na rozdroże, na którym jest obecnie ta kadra. – Zadziwiające jest to, że informację o zmianie trenera podano do publicznej wiadomości zaraz po turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich. Myślę, że należałoby to zrobić później, ponieważ w tej chwili każdy ma wątpliwości co do tego, czy działać na sto dwadzieścia procent, czy też czekać na to, co wniesie nowy szkoleniowiec – powiedział środkowy Knack Roeselare i belgijskiej kadry, Arno van de Velde.

We wtorkowym boju z Serbami niejednokrotnie budowaliście pięciopunktową, a nawet większą przewagę, jednak równie często nie potrafiliście utrzymać jej na dłużej, gubiąc punkty po własnych błędach. Skąd w waszej grze aż tak duże falowanie, którego nie byliście w stanie powstrzymać do końca pojedynku?



Arno van de Velde: Normalny trening w pełnym składzie zaczęliśmy dopiero dwa dni temu, więc wydaje mi się, że po prostu musimy spędzić razem nieco więcej czasu, a kłopoty te zostaną wyeliminowane. Niektórych ogniw brakowało, a co za tym idzie, potrzebują chwili na wdrożenie się w drużynę, szczególnie w kontekście współpracy z rozgrywającymi. Jeśli to się uda, to na pewno nasza gra będzie prezentować się lepiej i mam nadzieję, że nastąpi to już w kolejnym spotkaniu. Jeżeli chodzi natomiast o początek spotkania, to przyznam rację – gra obu zespołów falowała. Raz to nam udawało się zdobyć kilka oczek z rzędu, a chwilę później to samo miało miejsce po drugiej stronie siatki, lecz na sam koniec wygrała po prostu lepsza drużyna.

Wydaje się, że kluczem do sukcesu rywali było jednak przyjęcie, które w waszych stosunkowo młodych szeregach falowało. To samo wskazałby pan jako czynnik-klucz do gry?

Na pewno tak, ale klasycznie dużą rolę odegrał także serwis, oddziałujący również na blok – to pociągnęło za sobą mocną pozycję Serbów na skrzydle. Ponadto podstawowa szóstka tej reprezentacji to zawodnicy z najwyższej światowej półki, którzy zrobili dziś kawał dobrej roboty, więc trudno było znaleźć w ich szeregach słabe punkty.

Nie zmienia to faktu, że finalnie dystans między wami nie okazał się duży. Można więc powiedzieć, że mimo kilku oczek, które różnią oba teamy w rankingach, drużyna belgijska coraz bardziej zbliża się do światowej czołówki?

Wydaje mi się, że nie można porównywać gry treningowej do tej, która odbywa się na oficjalnych imprezach. My mamy większe problemy ze zbudowaniem podstawowego składu, natomiast w gronie rywali znajdują się tacy zawodnicy, jak Aleksandar Atanasijević, którzy stanowią trzon punktowy tego zespołu. Podczas trwającej imprezy on nie występuje, a mimo to Serbowie wygrali, co samo w sobie świadczy o przewadze, którą mają.

A jak jest z emocjami? Można je odczuć nawet w towarzyskim turnieju?

Oczywiście, że tak. Granie przeciwko kadrze Polski zawsze jest dużym wyróżnieniem, podobnie jak mierzenie się z Serbią czy Bułgarią. Doceniam fakt, że jestem w Krakowie i nie ma dla mnie znaczenia, czy jest to turniej wyłącznie towarzyski, czy też nie. Po raz drugi w życiu grałem z tak wieloma kibicami na trybunach, bowiem w lidze belgijskiej nigdy nie można tego doświadczyć, więc nie patrzę na memoriał jak na batalię czysto treningową.

Pod wodzą Dominique’a Baeyensa spędzicie najbliższe miesiące, jednak za jakiś czas reprezentacja przejdzie w ręce Vitala Heynena. Jak niekomfortowa jest to dla pana sytuacja?

Dla mnie osobiście jest to bardzo dziwne. Wiem, że do wspomnianej zmiany dojdzie i jest to sytuacja niekomfortowa, ponieważ my sami nie mamy świadomości, jak mamy się zachować. Nie wiemy, dokąd zmierzamy, na czym mamy się skupić, by to wydało dobre owoce w przyszłości. Zadziwiające jest również to, że wspomnianą informację podano do publicznej wiadomości zaraz po turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich. Myślę, że należałoby to zrobić później, ponieważ w tej chwili każdy ma wątpliwości co do tego, czy działać na sto dwadzieścia procent, czy też czekać na to, co wniesie nowy szkoleniowiec. Warto jest jednak nadmienić w tym wywiadzie, że niezależnie od roszad na ławce trenerskiej będziemy czerpać z każdego momentu coraz więcej.

Chyba przez tę sytuację każdy moment spędzony z waszym trenerem jest jeszcze cenniejszy i roszada motywuje, by nauczyć się od niego jak najwięcej można w tym krótkim czasie.

Tak, oczywiście. To są jego ostatnie momenty jako trenera reprezentacji Belgii, więc musimy wykorzystać możliwości, które nam daje, by jeszcze więcej się od niego nauczyć. Mimo to nie wątpię, że wiele nabędziemy również dzięki pracy nowego szkoleniowca, co będzie dobre.

Reprezentacja Belgii brała udział w turnieju w Berlinie i mimo tego, że nie była faworytem, to szanse na awans miała takie same jak pozostali uczestnicy zmagań. Czy cień tamtej imprezy i braku kwalifikacji ciągle się na was oddziałuje, czy też jest to całkowicie zamknięty rozdział?

Jest definitywnie zamknięty. Nie pozostało nam nic innego, jak skupienie się na Lidze Światowej, więc to jest dla nas najważniejsze. Trzeba zająć się tym, na co ma się wpływ, czyli przyszłością.

To co możecie wygrać?

Wygraną będzie pozostanie w pierwszej dywizji Ligi Światowej, w której grają najmocniejsze drużyny.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, siatkówka światowa, turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved