Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacje młodzieżowe > Ariel Fijoł: Skończyła się zabawa, a zaczyna się praca

Ariel Fijoł: Skończyła się zabawa, a zaczyna się praca

fot. cev.eu

– Po meczu o trzecie miejsce podszedł do nas bułgarski sędzia, który przeprosił nas za półfinałową farsę i stwierdził, że to my powinniśmy grać w finale. Wiedzieliśmy, że będzie trudno, ale nie spodziewaliśmy się, że sędziowie zabiorą nam 10 punktów w meczu – powiedział Ariel Fijoł, trener reprezentacji Polski do lat 17, która zdobyła brązowy medal mistrzostw Europy, choć w półfinale w kontrowersyjnych okolicznościach przegrała z gospodarzami.

 Po zdobyciu brązowego medalu mówił pan, że smakuje on jak złoto. Gdy emocje już trochę opadły, nadal podtrzymuje pan swoje zdanie?



Ariel Fijoł:Na pewno tak. Większość zespołów, które grały w tych mistrzostwach, są w szkołach razem i trenują  przez cały rok ze sobą. Natomiast my spotykaliśmy się na zgrupowaniach, czyli około 50 dni w roku. Dlatego musieliśmy się namęczyć, aby walczyć z rywalami jak równy z równym. W międzyczasie mieliśmy też bardzo duże problemy zdrowotne. Z zawodnikami pracowaliśmy na różnych poziomach – fizycznym, psychicznym, technicznym i taktycznym. Turniej zaczęliśmy słabo. Po nerwowym meczu przegraliśmy z Włochami 1:3. Wiedzieliśmy, że każdy następny mecz będzie dla nas meczem o wszystko.             

Ale dla tych chłopaków była to chyba duża lekcja, że potrafili podnieść się po niepowodzeniu już w pierwszym meczu?

– Jak jechaliśmy na mistrzostwa, to wszyscy pytali nas o jaki wynik będziemy walczyć. Ale to są tak młodzi chłopcy, że wiedzieliśmy, iż do każdego spotkania będziemy musieli podchodzić tak jak do oddzielnej misji. Jeśli za bardzo wybiegalibyśmy w przyszłość, to tego „dalej” już by nie było. W meczu z Włochami naprawdę było widać stres. Na początku nam bardzo uciekli. W kolejnych setach trochę ich dogoniliśmy, a przegraliśmy w końcówkach. Staraliśmy się tłumaczyć chłopakom, że takie turnieje są po to, aby zbierali doświadczenie na przyszłość. Dużo ze sobą rozmawialiśmy. Staraliśmy się być rodziną, w której w trudnych momentach jeden na drugiego może liczyć. Udało nam się to stworzyć.

To pomogło w kolejnych meczach? Mimo że były w nich słabsze momenty, to do końca fazy zasadniczej nie ponieśliście już porażki.

– Jedynie w starciu z Włochami nie byliśmy stawiani w roli faworyta. W kolejnych meczach to na nas ciążyła odpowiedzialność związana z odniesieniem zwycięstwa, tym bardziej, że wcześniej wygraliśmy trudną grupę kwalifikacyjną EEVZA, w której pokonaliśmy Rosjan. Wiedzieliśmy, że będą oni chcieli rewanżu. Na szczęście ich ograliśmy. Trudny mecz był też z Portugalią, która jest bardzo energetycznym zespołem. Ale chyba najwięcej wysiłku musieliśmy włożyć w mecz z Czechami. Byliśmy już wówczas trochę zmęczeni. Nie rozumiem tego, że w trakcie mistrzostw Europy rozgrywa się 7 spotkań w ciągu 9 dni, a mamy do dyspozycji tylko 12 zawodników. Wcześniej wygraliśmy z Czechami bodajże 9 razy, więc oni coraz bardziej chcieli nas pokonać. Wzajemnie wszystko o sobie już wiedzieliśmy, więc nie było mowy o żadnym zaskoczeniu. Trzeba było na boisku ich pokonać.

Rozpędzaliście się z meczu na mecz, szkoda więc tej porażki półfinałowej. Według pana Bułgaria tego dnia była do ogrania czy jednak gospodarzom za mocno ściany pomagały?

– Po meczu o trzecie miejsce podszedł do nas bułgarski sędzia, który przeprosił nas za półfinałową farsę i stwierdził, że to my powinniśmy grać w finale. Czasu nie cofniemy. Wiedzieliśmy, że będzie trudno, ale nie spodziewaliśmy się, że sędziowie zabiorą nam 10 punktów w meczu. Na dodatek powinniśmy prowadzić 2:1, a wówczas całkiem inaczej by nam się grało. Złoto było w naszym zasięgu, tym bardziej, że wcześniej z francuzami, którzy zdobyli mistrzostwo Europy, wygraliśmy cztery z pięciu meczów towarzyskich, nawet na ich terenie. Dlatego odczuwamy pewien niedosyt, ale jak się rozstawaliśmy z chłopakami, to prosiłem ich, aby ten brązowy medal był dla nich bodźcem do dalszej pracy. Chyba łatwiej jest Gonić rywali niż przed nimi uciekać. Dlatego chciałbym, aby chłopcy czuli pewien niedosyt, żeby z roku na rok chcieli być lepsi.

A po półfinale była u chłopaków sportowa złość, którą później przekuli w zwycięstwo w starciu o brązowy medal?
– Pojawiły się łzy. Staraliśmy się jednak chłopakom wytłumaczyć, że tego dnia tego meczu nie dało się wygrać. Przekonać ich, że na kolejny mecz mamy wpływ. Wówczas zrobiliśmy odprawę w parku. O Czechach praktycznie wszystko wiedzieliśmy. Cieszę się, że każdy z zawodników miał swój udział w tym sukcesie. Inne reprezentacje grały gołą szóstką, a u nas każdy z zawodników dawał wiele tej drużynie. Mamy szeroką grupę. Mam nadzieję, że to w przyszłości przyniesie wymierne efekty.

Medaliści mistrzostw Europy będą grać teraz w SMS-ie Spała?

– 9 zawodników jest w SMS-ie Spała. Wiadomo, że oni będą prowadzeni trochę inaczej. Przez trzy lata chłopcy nabędą konkretne umiejętności. Będą potrafili odnajdować się w systemach gry. W listopadzie będą już kwalifikacje do mistrzostw Europy kadetów. Dużo jednak będzie zależało od samych zawodników. wiadomo, że wcześniej mieli namiastkę sportu. Teraz kończy się zabawa. Przed nimi bardzo dużo wyrzeczeń, poświęceń. W tej grupie jest potencjał. Myślę, że wyniki seniorów napędzają koniunkturę. Myślę, że dzieci chętnych do pracy będzie coraz więcej. Strzałem w dziesiątkę jest też program SOS. Myślę, że będzie z czego wybierać.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacje młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-07-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved