Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Anna Korabiec: Postawiłyśmy rywalkom trudne warunki

Anna Korabiec: Postawiłyśmy rywalkom trudne warunki

fot. Sylwia Lis

Siatkarki Legionovii Legionowo po bardzo zaciętym spotkaniu uległy ostatecznie faworytkom z Łodzi. W drugim secie podopieczne Piotra Olenderka pokazały serce do walki, wyciągając partię ze stanu 19:24. W tie-breaku długo przeważały, ale ostatecznie doświadczenie przeciwniczek wzięło górę. – Wydaje mi się, że rywalki liczyły tutaj na zdobycie kompletu punktów, dość gładkie zwycięstwo, ale nam udało się postawić trudne warunki. Mam nadzieję, że taką postawę będziemy również prezentować w kolejnych meczach – mówiła Anna Korabiec, libero Legionovii Legionowo.

Pomimo ogromnej szansy na wygranie tego meczu uczucie rozczarowania nie mogło towarzyszyć wam zbyt długo. Tym bardziej że jeden punkt urwany drugiemu zespołowi w tabeli może okazać się w końcowym rozrachunku bezcenny…



Anna Korabiec: Pewnie, że tak. Myślę, że przed meczem każdy z nas ten punkt brałby w ciemno, zarówno trenerzy, jak i my. Wiadomo, że ŁKS przyjechał do Legionowa w roli faworyta. Wydaje mi się, że rywalki liczyły tutaj na zdobycie kompletu punktów, dość gładkie zwycięstwo, ale nam udało się postawić trudne warunki. Mam nadzieję, że taką postawę będziemy również prezentować w kolejnych meczach.

W Dąbrowie Górniczej po dwóch wygranych setach wasza gra zdecydowanie siadła. Czy w starciu z łodziankami też dostrzegłaś podobną słabość?

Ten pierwszy set nie był może dla nas zadowalający, w szczególności jego początek. Dziewczyny z Łodzi sprawiły nam dość duże problemy zagrywką. Aczkolwiek później udało nam się uspokoić swoją grę, a może przede wszystkim swoje głowy i ten mecz wyglądał już tak, jak moim zdaniem powinien. Cieszymy się, że w drugim secie, nawet pomimo tego, że ŁKS prowadził już 24:19, to jednak udało nam się przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę. Pokazałyśmy, że jeżeli gramy zespołowo, to możemy walczyć z każdym, nawet gdy set wydaje się już spisany na straty.

W piątym secie niespodzianka wisiała w powietrzu. Co sprawiło, że nie udało wam się, pomimo prowadzenia, zakończyć meczu zdobyciem dwóch oczek?

– Do któregoś momentu tak było. To jest jednak siatkówka, w szczególności żeńska siatkówka ma to do siebie, że każdy, kto się trochę nią interesuje, wie, że żaden wynik nie jest bezpieczny. Trudno jest postawić w ciemno, nawet jeżeli ktoś wygrywa w końcówce kilkoma punktami, że taki wynik doprowadzi już do końca seta. Dlatego trzeba utrzymywać koncentrację do końca, my niestety wypuściłyśmy z rąk tego tie-breaka. Dziewczyny z Łodzi pokazały też swoje doświadczenie w tej sytuacji i musimy zadowolić się jednym punktem.

Już w pierwszym secie kontuzji doznała atakująca drużyny ŁKS-u Łódź, Izabela Kowalińska. Na pewno całe przygotowanie taktyczne było w dużej mierze podporządkowane właśnie tej zawodniczce. Był to moment, w którym wasze szanse na zwycięstwo wzrosły czy raczej patrząc z perspektywy późniejszych wydarzeń – zmalały?

– Przygotowywałyśmy się pod tym kątem, ale myślę, że Agata Wawrzyńczyk pokazała się z bardzo dobrej strony. Nie mogłyśmy jej praktycznie w ogóle zatrzymać w ataku i za to należą jej się brawa. Życzymy Izie jak najszybszego powrotu do zdrowia. Nie chcę tutaj gdybać, czy dla nas stało się dobrze, czy źle, bo nie wiadomo, jakby się ten mecz potoczył, gdyby nie ta kontuzja. Najważniejsze jest zdrowie zawodniczki.

Przed wami wyjazd do Polic. Klasa rywala nie wpłynie na was paraliżująco?

– Myślę, że nie, nikogo się nie boimy. Gdybyśmy z takim nastawieniem i obawami wychodziły na boisko, to lepiej zostać w szatni. Musimy zagrać najlepiej, jak potrafimy i myślę, że jesteśmy w stanie „dokręcić śrubkę” każdemu.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-02-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved