Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Andrzej Wrona: Pierwszą rundę odcięliśmy grubą kreską

Andrzej Wrona: Pierwszą rundę odcięliśmy grubą kreską

fot. Katarzyna Antczak

– Początek sezonu był dla nas udany, potem jednak zaliczyliśmy zbyt wiele wpadek. Przed meczem z Resovią postanowiliśmy, że pierwszą rundę odcinamy grubą kreską i zaczynamy walkę od nowa. Postawiliśmy przed sobą cel, żeby piąć się w górę tabeli na tyle, na ile pozwoli nam forma – powiedział środkowy AZS-u Politechniki Warszawskiej, Andrzej Wrona.

Koniec roku nie był udany dla AZS-u Politechniki Warszawskiej, który na inaugurację rundy rewanżowej PlusLigi dostał siatkarskie baty na wyjeździe od Asseco Resovii Rzeszów. – Różnica między zespołami z najwyższego poziomu a słabszymi jest taka, że jak ci pierwsi grają na zagrywce tak, jak zaprezentowała się Resovia, to my nie mamy szans na zwycięstwo. Wyglądaliśmy tak, jakbyśmy dopiero wstali od wigilijnych stołów, na chwilę przyszli zagrać mecz i szli na zabawę sylwestrową. Słabo wyglądała nasza gra – powiedział Andrzej Wrona, doświadczony środkowy stołecznego zespołu, który zwrócił uwagę na młodych zawodników grających w Politechnice. – Nie wiem, czy któryś zespół w PlusLidze kiedykolwiek miał młodszych zawodników na przyjęciu niż my na początku meczu w Rzeszowie – Halaba, Kwolek i Gruszczyński – dodał podstawowy gracz warszawskiej ekipy.



Na początku sezonu podopieczni Jakuba Bednaruka spisywali się całkiem dobrze, ale z biegiem czasu ich forma zaczęła falować, przegrali chociażby z AZS-em Częstochowa, pogubili też punkty z innymi niżej notowanymi przeciwnikami. Nie ma się więc co dziwić, że odczuwają pewien niedosyt. – Początek sezonu był dla nas udany, potem jednak zaliczyliśmy zbyt wiele wpadek. Przed meczem z Resovią postanowiliśmy, że pierwszą rundę odcinamy grubą kreską i zaczynamy walkę od nowa. Postawiliśmy przed sobą cel, żeby piąć się w górę tabeli na tyle, na ile pozwoli nam forma. Wiadomo, że z takimi drużynami jak Resovia ciężko nam nawiązać walkę. Nawet z Gumą byłoby jeszcze ciężej, bo miałby większe problemy, żeby dobiegać do przyjęć w okolicy band – ocenił Wrona.

Był okres, w którym Andrzej Wrona był w reprezentacji Polski, jednak w minionych miesiącach nie znajdował uznania Stephane’a Antigi. Zawodnik stołecznej ekipy wciąż jednak wierzy, że uda mu się przekonać do siebie nowego selekcjonera biało-czerwonych i założy koszulkę z orzełkiem na piersi. – Każdy marzy o powrocie do reprezentacji. Do Warszawy przyszedłem dlatego, żeby rozegrać cały sezon i spróbować swoją postawą przekonać trenera De Giorgiego do tego, że może warto mnie odkopać – skomentował Wrona, który ma świadomość tego, że na środku siatki w reprezentacji jest bardzo duża konkurencja. – Zdaję sobie sprawę z tego, że do reprezentacji wchodzi młodzież. Jest Lemański w Rzeszowie, w Olsztynie – Kochanowski, mocna trójca Bieniek, Nowakowski, Kłos, potem Możdżonek. Pewnie ja jestem dalej, ale wraz z nowym trenerem może pojawi się nowa koncepcja. Na razie staram się o tym nie myśleć, tylko grać dobrze w każdym meczu. Jeśli ktoś mnie będzie chciał jeszcze zobaczyć w Spale, to ja chętnie do niej pojadę – zakończył środkowy Politechniki.

źródło: inf. własna, polsatsport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-01-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved