Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Andrzej Szewiński: By myśleć o przyszłości, trzeba powyjaśniać kwestie z przeszłości

Andrzej Szewiński: By myśleć o przyszłości, trzeba powyjaśniać kwestie z przeszłości

AZS Częstochowa po kolejnym słabym sezonie musiał w barażach walczyć o pozostanie w PlusLidze. Po przegranej rywalizacji z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie częstochowianie spadli do I ligi, a w środowisku zaczęło się coraz głośniej mówić o zmianach w AZS-ie. – Żeby myśleć o przyszłości, trzeba najpierw powyjaśniać sobie kwestie z przeszłości, aby zdiagnozować problem, dlaczego jest taki faktyczny, dramatyczny stan, wyciągnąć wnioski. Na tej podstawie można myśleć o przyszłości – stwierdził Andrzej Szewiński.

Gdy wydawało się, że po ostatnim meczu barażowym jasny jest skład PlusLigi i I ligi mężczyzn na nowy sezon, w mediach zaczęły pojawiać się informacje o protestach, jakie w czasie barażów składali włodarze częstochowskiego zespołu. Wszystkie postulaty AZS-u zostały odrzucone, jednak to nie zakończyło dyskusji wokół spadkowicza. W sprawę ratowania utytułowanego zespołu z Częstochowy zaangażował się Andrzej Szewiński, który był uznanym siatkarzem, a obecnie jest wiceprezydentem Częstochowy. W czwartek 18 maja odbyła się Rada Sportu, którą Ryszard Bosek skomentował następująco: – Dla mnie to w ogóle bardzo dziwne, co się tutaj stało, podczas tego posiedzenia. Zostaliśmy wezwani, żeby się rozliczyć, zostaliśmy zaatakowani, a na końcu okazało się, że to my jesteśmy tymi atakującymi. Z tego powodu nie rozwiązaliśmy żadnego problemu, bo wszyscy szukali usprawiedliwienia, żeby siebie wygładzić – ci, którzy pierwsi zaczęli kopać – powiedział o posiedzeniu przedstawiciel AZS-u.



Głos zabrał również inicjator akcji, Andrzej Szewiński. – Ja nie antagonizowałbym miasta i klubu. Miasto jest największym sponsorem AZS-u, który zabezpieczył 1 200 000 zł. Trzeba po męsku powiedzieć, że zespół, który miał tyle pieniędzy z miasta, przegrał z zespołem, który miał 150 000 zł. To już jest pewne dno. Jest moment, żeby rozmawiać, dlatego zdecydowaliśmy się na to. Żeby myśleć o przyszłości, trzeba najpierw powyjaśniać sobie kwestie z przeszłości, aby zdiagnozować problem, dlaczego jest taki faktyczny, dramatyczny stan, wyciągnąć wnioski. Na tej podstawie można myśleć o przyszłości – stwierdził były siatkarz.

Po spadku z elity Szewiński razem z innymi byłymi zawodnikami chciałby spróbować odbudować zespół. – Zamierzamy się spotkać – byli zawodnicy, którzy mieszkają w Częstochowie – z kibicami, których nie było widać w hali z wiadomych względów, ponieważ byli traktowani we wrogi sposób. Zamierzam zorganizować okrągły stół 29 maja w hali przy Żużlowej, gdzie będą zaproszeni eksperci nie tylko z Częstochowy, żeby wyjść z tego podwórka. Następnie trzeba podjąć pewne kroki i działania – nakreślił swoje plany Szewiński. Wiceprezydent Częstochowy dodał również, że nie wiadomo, czy AZS otrzyma resztę pieniędzy z urzędu miasta. – Przed nami jest jeszcze decyzja, czy druga transza – 600 tysięcy – zostanie przekazana. Przekazaliśmy pierwszą Sportowej Spółce Akcyjnej, ale w umowie jest jasny zapis: „za reprezentowanie miasta w najwyższej klasie rozgrywkowej”, a to już nie jest najwyższa klasa rozgrywkowa. Także będziemy się nad tym tematem pochylać – wyjaśnił.

Sytuacja w częstochowskim środowisku siatkarskim jest napięta, a zamieszanie wokół AZS-u tylko ją zaognia. – Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie co zrobić, żebyśmy wszyscy byli pogodzeni, żeby nie było kłótni i antagonizmów, aby budować jedną wspólną przyszłość siatkówki w Częstochowie – podkreślił Szewiński. Podczas posiedzenia Rady Sportu zarówno Ryszard Bosek, jak i Janusz Tobijański stwierdzili, że akcje AZS-u są do kupienia. Czy jednak znaleźliby się chętni? – Ja takich środków nie posiadam, ale to ważna deklaracja. W eter poszedł sygnał, że panowie są gotowi do zbycia przynajmniej tych 51% akcji i będziemy tutaj dalej rozmawiać i szukać potencjalnych sponsorów – skomentował wiceprezydent Częstochowy. – Jeżeli chodzi o strategię i pomysł budowania klubu, to nie od tego są urzędnicy. Urzędnicy mogą dzięki radnym zabezpieczyć odpowiednią sumę środków, ale nie będą decydować za przedstawicieli organu nadzorczego czy zarządzającego jak te środki spożytkować – zakończył Andrzej Szewiński.

źródło: inf. własna, Radio Fon

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-05-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved