Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Andrzej Niemczyk po diagnozie: „Wykończę tego sku***syna!”. Fragment autobiografii

Andrzej Niemczyk po diagnozie: „Wykończę tego sku***syna!”. Fragment autobiografii

Okres świąteczno-noworoczny większości z was kojarzy się z błogim lenistwem, spotkaniami rodzinnymi, cudowną atmosferą. Mnie nie. Bo właśnie w okolicach świąt poleciałem do Berlina na operację. Wcześniej w stolicy Niemiec przeszedłem szczegółowe badania. Sprawa była bardzo poważna. Diagnoza brzmiała: rak węzłów chłonnych, trzeba działać natychmiast.

Do premiery wspomnień Andrzeja Niemczyka coraz bliżej. Siatkówka stanowi główny wątek biografii trenera „Złotek”, ale nie brakuje w niej też innych tematów, takich jak chociażby dziesięcioletnia walka z nowotworem. Przeczytajcie kolejny fragment książki „Andrzej Niemczyk. Życiowy tie-break” napisanej wspólnie z Markiem Bobakowskim.

Patronat medialny nad książką objął nasz portal. We współpracy z wydawnictwem SQN przygotowaliśmy specjalny kod rabatowy do wykorzystania na http://www.labotiga.pl/andrzej-niemczyk:
– z kodem SIATKANIEMCZYK rabat -25%
– cena po obniżce: 27,68 zł
– wysyłka od zaraz!



O książce:
Bezkompromisowa autobiografia trenera „Złotek”.
Twardziel. Kobieciarz. Facet, który zawsze mówi, co myśli. Dobry rozgrywający i jeszcze lepszy trener, za którym siatkarki gotowe były pójść w ogień…
Andrzej Niemczyk to żywa legenda polskiego sportu. W tej autobiografii bez ogródek opowiada o tym, co przeżył. I szczerze mówi o ludziach, których spotkał na swojej drodze.
Nowotwór pokonany za pomocą litrów whisky i setek wizyt w kasynach. Burzliwe relacje z kobietami. Milion dolarów stracony w kilka sekund. Kulisy pracy z reprezentacją Polski, metody, dzięki którym doprowadził „Złotka” do podwójnego mistrzostwa Europy, oraz cała prawda o PZPS-ie.
Polskie środowisko siatkarskie do tej pory zamiatało wiele spraw pod dywan. Ta książka to zmieni.

Fragment książki:

O chorobie nie dowiedziałem się z wyników badań okresowych. Wykryłem ją… sam! Pamiętam jak dziś: któregoś dnia obudziłem się rano i poczułem, że coś jest nie tak. Zwlokłem się z łóżka, poszedłem do łazienki i zacząłem macać węzły chłonne. Były powiększone. „O kurwa, mam jakiegoś guza”, pomyślałem. Oblał mnie zimny pot. Pierwszy raz w życiu musiałem usiąść, bo miałem wrażenie, że zaraz zemdleję. Mówię to z pełnym przekonaniem – nie czułem się tak nawet wtedy, gdy przepadł cały mój majątek.

Macałem te węzły chyba z pół dnia. Niestety, cały czas były mocno powiększone. Miałem jeszcze nadzieję, że to nie nowotwór, a stan zapalny związany z zębami, dlatego szybko poszedłem do dentysty. Ten brutalnie odarł mnie ze złudzeń. To nie były zęby. W końcu wykonałem telefon do mojego lekarza. W ten sposób rozpocząłem walkę z tą cholerą.

Okres świąteczno-noworoczny większości z was kojarzy się z błogim lenistwem, spotkaniami rodzinnymi, cudowną atmosferą. Mnie nie. Bo właśnie w okolicach świąt poleciałem do Berlina na operację. Wcześniej w stolicy Niemiec przeszedłem szczegółowe badania. Sprawa była bardzo poważna. Diagnoza brzmiała: rak węzłów chłonnych, trzeba działać natychmiast.

Ale jak? Wszyscy najlepsi niemieccy specjaliści byli na urlopie, a ja brałem pod uwagę wyłącznie wybitnych specjalistów. Przecież chciałem żyć! Tymczasem lekarze zjeżdżali na nartach w szwajcarskich i austriackich kurortach, bawili się na wieczornych dancingach, mieli wyłączone komórki. Na szczęście udało mi się ściągnąć profesora, który szybko się mną zajął. Tak oto zamiast odpoczywać od ciężkiej pracy, pić whisky przy kominku i patrzeć na piękną zimę w górach, wylądowałem w szpitalu. To nie był dobry okres w moim życiu. Co ja pieprzę? – To był naprawdę fatalny czas. Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie powiedział sobie, że będę walczyć. I że wykończę tego skurwysyna! Lekarze, którzy opiekowali się mną w pierwszej fazie choroby, oczywiście wspierali mnie w postanowieniu. Pewnie w głębi duszy mnie jednak żałowali – przecież z rakiem wygrają tylko nieliczni. Ja jednak wierzyłem, że mi się uda.

Operacja, szpital, chemia, praca… Nie było tak źle. Fizycznie jakoś się trzymałem, psychika też nie nawalała. Pamiętam jedną z wizyt kontrolnych. „Co tam, Herr Niemczyk?”, zapytał profesor. „A w porządku, jest sehr gut”. „Ma pan jakieś pytania dotyczące diety, stylu życia?” „Tak, panie profesorze – odpowiedziałem. – Bo ja do obiadu piję wino, a jeszcze wieczorem jedną–dwie szklaneczki whisky z lodem. Nie ma żadnej możliwości, abym z tego zrezygnował. Organizm się domaga”. Mina profesora była bezcenna. Nerwowo stukał długopisem w biurko, w końcu wydusił: „Herr Niemczyk, jeżeli sprawa tak wygląda, to zalecam po prostu ograniczyć alkohol. Tak będzie dobrze”. Więcej tego tematu nie drążyliśmy. Myślę, że profesor był na tyle inteligentnym człowiekiem, że doskonale wiedział, iż nie będę stosował się do jego zaleceń…

Autor: Andrzej Niemczyk, Marek Bobakowski
Data wydania: 4 listopada 2015
Cena okładkowa: 39,90 zł
Format: 140 x 205 mm
Liczba stron: 344 stron 12 wkładki zdjęciowe
ISBN: 978-83-7924-429-4

źródło: inf. prasowa

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, inne

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2015-10-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved