Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Andrea Gardini: Nie mogłem dłużej czekać

Andrea Gardini: Nie mogłem dłużej czekać

fot. Łukasz Krzywański

– Nie żegnam się, ale mówię „do zobaczenia”. Kiedy osiem lat temu zaczynałem pracę w waszym kraju, miałem trochę obaw. Szczęśliwie nie znalazły one pokrycia w rzeczywistości i teraz wyjeżdżam z samymi dobrymi wspomnieniami. Uwielbiam atmosferę panującą w Polsce wokół siatkówki i chciałbym jeszcze jej zaznać – powiedział Andrea Gardini, były już szkoleniowiec ZAKSY.

Po dwóch latach pracy w ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle Andrea Gardini zdecydował się na zmianę otoczenia. Mimo że z ekipą z Opolszczyzny sięgnął w minionym sezonie po Puchar Polski i złoto w PlusLidze, to nie będzie dalej prowadził mistrza Polski. Podjął wyzwanie, przenosząc się do beniaminka Serie A, bo nie dogadał się z działaczami ZAKSY. – Sytuacja wyglądała tak, że pierwszą ofertę przedłużenia umowy dostałem od działaczy ZAKSY po Pucharze Polski. Wtedy nie doszliśmy do porozumienia, więc mieliśmy wrócić do rozmów po zakończeniu sezonu. Później doszła jeszcze sytuacja ze zmianami w Radzie Nadzorczej sponsora klubu, więc wszelkie negocjacje zostały zamrożone, dopóki nie zostaną wybrane nowe władze. Dlatego zostałem poproszony, żebym wstrzymał się z decyzją do końca maja, a ja nie mogłem dłużej czekać. Zresztą po sezonie dostałem propozycję taką samą jak zimą. Uważam, że skoro zdobyliśmy mistrzostwo Polski i podwójną koronę, to powinny pojawić się nowe warunki, tak jak my mówilibyśmy o nowym projekcie – powiedział Andrea Gardini, który zadowolony jest z pracy zarówno w Olsztynie, jak i w Kędzierzynie-Koźlu. – Nie jest tak, że odchodzę z ZAKSY i będę na coś narzekał. To był niesamowity czas, okres mojej pracy w Polsce był wręcz perfekcyjny. Spotkałem się z niesamowitym zaangażowaniem ludzi we wszystkich klubach, w których pracowałem, jak i władzach ligi czy PZPS. Odejście jest dla mnie trudne – dodał były już szkoleniowiec ZAKSY.



Oferta od beniaminka włoskiej Serie A pojawiła się w marcu. Mimo że trener kędzierzyńskiej ekipy nie podjął od razu decyzji, bo czekał na ruch ze strony ZAKSY, to ostatecznie jednak zdecydował się na przeprowadzkę do Piacenzy. – Byłem zachęcany do tego ciekawego projektu, ale cały czas podkreślałem, że we wszelkich negocjacjach pierwszeństwo ma ZAKSA, bo to mój obecny pracodawca. Zresztą mieliśmy do zrealizowania ważne cele w postaci walki o mistrzostwo Polski – podkreślił włoski szkoleniowiec, który nie wyklucza, że w przyszłości wróci do pracy w PlusLidze. – Nie żegnam się, ale mówię „do zobaczenia”. Kiedy osiem lat temu zaczynałem pracę w waszym kraju, miałem trochę obaw. Szczęśliwie nie znalazły one pokrycia w rzeczywistości i teraz wyjeżdżam z samymi dobrymi wspomnieniami. Uwielbiam atmosferę panującą w Polsce wokół siatkówki i chciałbym jeszcze jej zaznać. Myślę, że wrócę do pracy z polskim klubem – zakończył Andrea Gardini.

Na odpowiedź ZAKSY  na słowa Andrei Gardiniego nie trzeba było długo czekać. – Rzeczywiście rozmowy o przedłużeniu kontraktu z Andreą Gardinim zaczęliśmy prowadzić już w lutym, po Pucharze Polski. Pomimo tego, że sezon jeszcze trwał, otrzymał wyższą ofertę niż po zakończeniu poprzednich mniej udanych rozgrywek. Wtedy nie zdecydował się jej zaakceptować. Rada Nadzorcza ustosunkowała się do odpowiedzi Andrei Gardiniego i wspólnie ze szkoleniowcem ustaliła, że wróci do rozmów o przedłużeniu kontraktu po zdobyciu mistrzostwa Polski. Zaznaczono jednak, że propozycja ZAKSY cały czas jest ważna – niezależnie, w którym momencie szkoleniowiec by ją zaakceptował – powiedział prezes klubu, Sebastian Świderski.

– Mam pewne wytyczne, których się trzymam. Odgórnie dostałem „widełki” finansowe, w których mogłem się poruszać w negocjacjach. Mogłem zaproponować Andrei niższe warunki finansowe zaraz po Pucharze Polski, a następnie podwyższyć je po wygraniu mistrzostwa kraju, ale od razu postawiłem sprawę jasno – dodaje 322-krotny reprezentant Polski w siatkówce.

– Jeszcze dwa lata temu, kiedy Andrea Gardini podpisywał kontrakt z ZAKSĄ, mówił wprost  o tym, że warunki finansowe nie są dla niego najważniejsze i że kiedyś chciałby wrócić do Italii. Jeśli ktoś zdobywa Puchar i mistrzostwo Polski, a następnie odchodzi do włoskiego beniaminka, to jest jego osobista decyzja, którą rozumiem i szanuję. Pamiętajmy, że drużyna z Piacenzy to zespół, w którym grał jako zawodnik. Życzę mu, aby z nowym klubem zdobył puchar i mistrzostwo Włoch oraz miał okazję grać w elitarnych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Z tego co donoszą media był też przymierzany do zespołu Azimut Modena czy drużyny  z  Mediolanu. Trzeba spełniać marzenia, jeśli zdarza się ku temu okazja, więc jak najbardziej rozumiem jego decyzję – kończy Sebastian Świderski.

 

źródło: inf. własna, przegladsportowy.pl, sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-05-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved