Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Andrea Anastasi: Wciąż czekamy na oficjalną decyzję

Andrea Anastasi: Wciąż czekamy na oficjalną decyzję

fot. Onico Warszawa

– Jeśli wystąpimy w PlusLidze, na początku będzie nam trudno, ale zamierzamy cieszyć się z tego, że jesteśmy w grze. Z kolei jeżeli w takim składzie, jakim obecnie dysponujemy, wygramy Superpuchar Polski, będzie naprawdę dobrze – nie ukrywa trener warszawian i były szkoleniowiec biało-czerwonych Andrea Anastasi. – Teraz wszystko leży już tylko po stronie PlusLigi i jej władz, których dotychczasową pomoc również bardzo doceniam – dodaje.

Patrząc na to, z iloma problemami w ostatnim czasie zmagają się występujący obecnie pod nazwą Projekt Warszawa wicemistrzowie kraju, zwycięstwo w memoriale Arkadiusza Gołasia przed Superpucharem Polski znacznie poprawiło wam humory?



Andrea Anastasi: Zagraliśmy w tym turnieju naprawdę dobrze, zwłaszcza przeciwko jastrzębianom (warszawianie wygrali 3:0 – przyp. red.). W memoriale udało mi się przetestować wszystkich zawodników i muszę przyznać, że mamy bardzo interesujący zespół, który udowodnił, że jest w stanie zagrać na wysokim poziomie nawet bez nominalnego atakującego. W związku z zaistniałą sytuacją na tej pozycji musiał wystąpić Kuba Kowalczyk (jest nominalnym środkowym – przyp. red.).

Artur Udrys nie wystąpił w memoriale Gołasia ze względu na kontuzję. Jak długa przerwa czeka waszego jedynego obecnie atakującego?

– Na szczęście jego kontuzja nie jest poważna. Ma małe problemy z łękotką, a najwcześniej będzie mógł do nas wrócić dopiero za miesiąc. Zdajemy sobie doskonale sprawę, że w tym momencie po odejściu Brama van den Driesa (w związku z kłopotami zespołu przeniósł się do ligi koreańskiej – przyp. red.) będzie nam bardzo trudno załatać dziurę na pozycji drugiego atakującego. Ze względu na sytuację klubu nie możemy sobie też pozwolić na duże wydatki.

Problem macie nie tylko na pozycji atakującego, ale także przyjmującego. Niedawno na transfer do Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zdecydował się Piotr Łukasik. Szukacie już kogoś na jego miejsce?

– Tak, rozpoczęliśmy już poszukiwania nowego przyjmującego, ale w tym momencie sezonu jego znalezienie będzie równie trudne jak w przypadku atakującego. Odejście Łukasika było dla nas sporym ciosem i teraz nie jest mi łatwo zbudować drużynę. Rozważamy też opcję z zatrudnieniem któregoś z młodych zawodników. W czasie przygotowań do sezonu współpracowaliśmy z Metrem Warszawa, który w swoim składzie ma kilku interesujących siatkarzy. Mogliby nam bardzo pomóc.

W środę przystępujecie do rywalizacji o Superpuchar Polski, a tymczasem wciąż nie możecie być pewni gry w PlusLidze. Nie macie jeszcze licencji na ten sezon.

– Wciąż czekamy na oficjalną decyzję dotyczącą przyznania nam licencji na grę w PlusLidze. Zrobiło się wokół tej sprawy sporo szumu, jednak wolałbym, żeby rozmowa o całej sytuacji odbyła się dopiero po jej zakończeniu. Władze klubu bardzo ciężko pracują nad tym, aby jak najszybciej znaleźć jak najlepsze rozwiązanie. Ja również robię wszystko, co w mojej mocy. Na razie jeszcze żyjemy, zachowujemy spokój i myślimy pozytywnie. Jestem bardzo optymistycznie nastawiony, a atmosfera w moim zespole jest rewelacyjna. Jeśli wystąpimy w PlusLidze, na początku będzie nam trudno, ale zamierzamy cieszyć się z tego, że jesteśmy w grze. Uważam, że mamy szanse, żeby walczyć o medale PlusLigi.

Można powiedzieć, że Andrea Anastasi przywykł już do radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Najpierw przed sezonem 2017/2018 wspólnie walczyliście o utrzymanie w rozgrywkach Trefla Gdańsk, a teraz razem z niekompletnym zespołem walczycie o przetrwanie stołecznego klubu.

– Warszawska drużyna jest bardzo ważna dla polskiej siatkówki, a dodatkowo w ostatnim sezonie kibice licznie wypełniali halę, dlatego mam nadzieję, że cała sytuacja zakończy się happy endem. Trefl w tamtym czasie zmagał się z problemami związanymi z opuszczeniem klubu przez głównego sponsora, ale w przeciwieństwie do zespołu z Warszawy, gdański klub nie przestał funkcjonować. W stolicy było inaczej. Klub de facto przez jakiś czas przestał istnieć, bo jego władze kończąc współpracę z ONICO musiały przenieść swoją siedzibę w inne miejsce i budować wszystko niemal od początku. Biję jednak brawo Piotrowi (Gackowi – przyp. red.) oraz nowemu właścicielowi klubu za to, że poradzili sobie z tą sytuacją, choć wciąż jest jeszcze wiele niewiadomych. Teraz wszystko leży już tylko po stronie PlusLigi i jej władz, których dotychczasową pomoc również bardzo doceniam.

Rozmawiała Katarzyna Paw – więcej w Przeglądzie Sportowym

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-10-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved