Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Andrea Anastasi: Dla mnie też nie była to łatwa sytuacja

Andrea Anastasi: Dla mnie też nie była to łatwa sytuacja

fot. Piotr Sumara / plusliga.pl

– Staliśmy się niemal klubem-widmo. Dla mnie też nie była to łatwa sytuacja, w pewnym momencie nie potrafiłem myśleć o siatkówce. Byłem w amoku, czułem się jak pijany, bo nie mogłem skupić się na pracy. Dla zawodników również nie był to łatwy moment – mówi trener Projektu Warszawa Andrea Anastasi o kryzysie klubu przed startem sezonu.

Czy to prawda, że był pan bliski odejścia z warszawskiego klubu?



Andrea Anastasi:Muszę przyznać, że tak. 8 października obchodziłem urodziny i przyleciała do mnie żona. Wróciliśmy z urodzinowej kolacji do mieszkania i powiedziałem jej o sytuacji w klubie: „Erica, jest już po wszystkim. Nie sądzę, że nie da się uratować klubu”. Następnego dnia żona wracała do Włoch, ale nie wsiadłem w samolot razem z nią. Postanowiłem, że zostanę jeszcze tydzień lub dwa, żeby pozałatwiać wszystko i zobaczyć, jak będzie wyglądać sytuacja. Dzień po moich urodzinach zostałem zaproszony na spotkanie z Piotrem Gackiem i nowym prezesem Bertrandem Jasińskim. Powiedzieli mi, że rozpoczynamy mission impossible. Przedstawili mi plan, a ja postanowiłem pomóc, korzystając ze swojego „kryzysowego” doświadczenia z Gdańska. Trefl, gdzie też zmagał się z problemami finansowymi. Staliśmy się niemal klubem-widmo. Dla mnie też nie była to łatwa sytuacja, w pewnym momencie nie potrafiłem myśleć o siatkówce. Byłem w amoku, czułem się jak pijany, bo nie mogłem skupić się na pracy. Dla zawodników również nie był to łatwy moment. Część z nich przeprowadziła się do Warszawy razem z rodzinami, szukała mieszkań, nie będąc pewna przyszłości.

Zawodnicy też angażowali się w pomoc klubowi? 

– Bardzo pomagał Andrzej Wrona, który jest bardzo ważnym zawodnikiem tej drużyny. Wiadomo, że nie mamy tego samego składu, bo odeszli Bram van den Dries i Piotr Łukasik, a teraz kontuzjowany jest jeszcze Artur Udrys. Inni zawodnicy mieli wiele ofert, z których mogli skorzystać, ale rozmawialiśmy ze wszystkimi. Wyjaśniliśmy, jaka jest wizja. Wykonaliśmy kawał dobrej roboty i teraz czekamy na dalszy rozwój sytuacji.  

 W Lidze Mistrzów zagracie z Perugią, Tours VB i zespołem z kwalifikacji. Jak pan ocenia grupę?

– Perugia to bardzo mocna drużyna, ale wierzę, że mimo naszych problemów jesteśmy w stanie awansować do fazy play-off. Wejście do ósemki w PlusLidze też jest w naszym zasięgu. Potem porozmawiamy o walce o medal. 

Rozmawiała Edyta Kowalczyk – więcej w Przeglądzie Sportowym

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-10-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved