Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Alicja Grabka: Gramy szybko i dynamicznie, tak jak lubię

Alicja Grabka: Gramy szybko i dynamicznie, tak jak lubię

fot. lsk.pls.pl

Siatkarki E.Leclerc Radomki Radom nie zdołały sprawić niespodzianki i po trzech setach musiały uznać wyższość mistrzyń Polski. Zawodniczki beniaminka LSK mają na koncie jedno zwycięstwo i przed sobą starcia z zespołami ŁKS-u oraz Legionovii. – Bardzo dobrze odnalazłam się w tym zespole. Podoba mi się, że gramy szybko, dynamicznie, tak jak lubię. To jest dla mnie nowy rozdział – mówi rozgrywająca radomianek, Alicja Grabka.

Jesteś zawodniczką, która przez lata była związana z Legionovią. Zmieniając klub, nie czułaś się trochę nieswojo?



Alicja Grabka: – Tak, trzy lata spędziłam na miejscu, w Legionowie, a cztery włączając w to rok gry w SMS-ie. To naprawdę mnóstwo czasu, zżyłam się z wieloma ludźmi, z miejscem również. Na pewno nie jest mi łatwo, z dziewczynami z Legionowa zmierzymy się w przyszłym tygodniu. To będzie trudne spotkanie, po drugiej stronie siatki stanie wiele moich koleżanek. W meczu z policzankami też była podobna sytuacja, bo Iga (Chojnacka – przyp. red.) stanęła przeciwko mnie. Powoli jednak przyzwyczajam się do tego. Sam Radom też zaskoczył mnie bardzo na plus, bo inaczej mówi się o tym mieście, jest wiele stereotypów. (uśmiech) W rzeczywistości miasto jest całkiem ładne, jest też gdzie wyjść.

Poza trzecim setem, w którym dość wyraźnie policzanki na was „naskoczyły”, trudno jednoznacznie wskazać element, którym przegrałyście to spotkanie. Zaważyły indywidualności i te „atomowe” zagrywki Magdaleny Stysiak?

– Trudno powiedzieć, nawet statystyki jednoznacznie na to nie wskazują. Jedyne, co rzuciło mi się w oczy, to to, że zespół z Polic miał na swoim koncie dużo więcej bloków. W pierwszych dwóch setach do zdobycia 16 punktu udawało nam się jakoś utrzymywać kontakt punktowy z rywalkami, później mistrzynie Polski nam „uciekały”. Dwa razy zdarzyło się tak, że faktycznie akurat Madzia (Stysiak – przyp. red.) była wtedy w polu zagrywki. Swoje dołożyła też Martyna Grajber. Nasza szansa na postraszenie rywalek została trochę zaprzepaszczona przez te serie punktowe. Mam nadzieję, że w drugiej rundzie zaprezentujemy się lepiej na tle policzanek. Z tego meczu na pewno nie możemy być do końca zadowolone.

Występując w Legionovii, zazwyczaj sporo mówiło się o tym, że jako zespół złożony z niemal samych młodych siatkarek zasługujecie na pewnego rodzaju taryfę ulgową. W Radomiu jednak w metrykę chyba nikt nie patrzy, przez to gra się trudniej, bo z większą odpowiedzialnością?

– Jesteśmy tutaj wymieszane, mamy młodość i doświadczenie, Natka (Natalia Skrzypkowska – przyp. red.), Asia (Joanna Kapturska – przyp. red.) są to dziewczyny już mające za sobą wiele sezonów i tego doświadczenia boiskowego zebrały więcej. Czy trudno? Wydaje mi się, że nie, bo bardzo dobrze odnalazłam się w tym zespole. Podoba mi się, że gramy szybko, dynamicznie, tak jak lubię. To jest dla mnie nowy rozdział.

Na lewym skrzydle jest też Ania Bączyńska, z którą znacie się przecież „jak łyse konie”…

– Z Anią uwielbiam grać, to już będzie trzeci sezon naszej gry w jednym zespole. Super czuję się na boisku, mając zawodniczkę, do której mogę grać niemal w ciemno.

Do tej pory zgromadziłyście na swoim koncie dwa oczka, w meczu z wrocławiankami, ale tam z kolei mogłyście nawet pokusić się o komplet punktów. Za niepokojącą można jednak uznać porażkę w Ostrowcu Św. Jak z twojej perspektywy wyglądały tamte spotkania?

– Mecz z wrocławiankami był pierwszym meczem w naszej hali, kibice dopisali i doping był niesamowity. Może właśnie to nas sparaliżowało w pierwszych setach, bo nie spodziewałyśmy się aż takiego wsparcia. Od trzeciej partii zagrałyśmy jednak swoją siatkówkę, pokazał to wynik, bo wygrałyśmy trzecią odsłonę do 15, a czwartą do 17. Tie-break to już była kwestia tego, kto lepiej wytrzyma grę na dużych emocjach i opanuje nerwy. W Ostrowcu Św. było już gorzej, udało nam się co prawda wyrównać na 1 do 1 w setach, w kolejnej partii prowadziłyśmy 10:6, ale zwycięstwo wymknęło nam się z rąk. Szkoda, miałyśmy swoje szanse również w ostatnim secie, bo ze stanu 8:16 udało nam się wyrównać po 16. Walczymy dalej, trzeba podnieść głowę do góry, bo mamy przed sobą mecze z ŁKS-em i z Legionovią.

W sobotę gracie w Łodzi, ale patrząc na ubiegłoroczne rezultaty, można chyba powiedzieć, że tobie ten teren nie jest straszny, bo przed rokiem odebrałyście tam punkty Budowlanym Łódź…

– W tym roku wydaje mi się, że liga jest jeszcze bardziej wyrównana. Być może nie pokazał tego ten mecz, ale tak uważam. Nie ma takiego zespołu, któremu nie byłoby szans urwać punktów. Mam nadzieję, że będzie nam się to udawało jak najczęściej. Tym bardziej że jak pokazało to spotkanie, mamy po swojej stronie publiczność. Choć mecz z zespołem z Polic odbył się w środę i o takiej porze, że niektórzy mogli jeszcze wychodzić z pracy, to kibice dopisali i był komplet, za co jestem im bardzo wdzięczna.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-11-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved