Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Aleksandra Krzos: Police to już mój drugi dom

Aleksandra Krzos: Police to już mój drugi dom

fot. Sylwia Lis

Siatkarki Chemika Police pokonały w tie-breaku drużynę Budowlanych Łódź, tym samym umacniając się na pierwszym miejscu w tabeli LSK i po raz pierwszy w tym sezonie pozostawiając brązowe medalistki mistrzostw Polski w pokonanym polu. Patrząc przez pryzmat zbliżającej się konfrontacji obu ekip w półfinale Pucharu Polski oraz fakt, że Magdalena Stysiak stanęła po przeciwnej stronie siatki niż w poprzednich pojedynkach ten pojedynek nabrał szczególnego wymiaru. – Myślę, że akurat jeśli chodzi o siłę ataku, to Martyna również jest bardzo dobrą atakującą i ona udźwignęła ciężar tego meczu – mówiła po meczu Aleksandra Krzos, libero mistrzyń Polski.

Przełamałyście niekorzystną serię porażek z zespołem Budowlanych Łódź, w końcu wygrywając w tie-breaku. Pomimo pięciosetowego meczu jednak w większości setów dominowała tylko jedna strona boiska. Z czego wynikał taki obraz spotkania?



Aleksandra Krzos:Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, ale nasze spotkania generalnie w tym sezonie często tak wyglądają. Myślę, że jakość zagrywki zrobiła dużą różnicę. Gdy jeden lub drugi zespół lepiej zagrywał, to szybko budował bezpieczną przewagę i zdecydowanie łatwiej mu się grało, bo swoje zrobiła pewność siebie. Wydaje mi się, że w tym należy upatrywać brak wyrównanych końcówek w tym pojedynku.

Mecz w Łodzi był bardzo ważny także w kontekście wydarzeń, które przed wami, bo z łodziankami zmierzycie się już w półfinale Pucharu Polski, a przecież chcecie też zachować pierwsze miejsce po rundzie zasadniczej, a o to również może nie być łatwo, bo po piętach depczą wam rzeszowianki…

– Bardzo cieszy nas to, że wywozimy dwa punkty z trudnego terenu. Nie oznacza to jednak dla nas spokoju, bo przed nami jeszcze tylko kilka spotkań, a potem Puchar Polski. Final Four będzie jedną z najważniejszych imprez w sezonie. Nie odpuszczamy, będziemy chciały jak najdłużej podtrzymać zwycięską serię i jeżeli tylko się uda, to uciec jak najdalej od tego drugiego miejsca.

W pierwszym secie groźnie wyglądającej kontuzji doznała Agata Babicz. Zastąpiła ją Anna Bączyńska, również Ewelina Tobiasz nie była w pierwszej części sezonu tą podstawową rozgrywającą zespołu Budowlanych. Musiałyście reagować na boiskowe wydarzenia?

– Kontuzje są czymś bardzo przykrym i życzę Agacie szybkiego powrotu do zdrowia. Byłyśmy przygotowane na grę każdej z zawodniczek z zespołu Budowlanych, dlatego wejście Ani Bączyńskiej nas nie zaskoczyło. Wiedziałyśmy też, jak wygląda dystrybucja piłek i rozegranie w drużynie z Łodzi i to się sprawdziło.

W pierwszym meczu z Budowlanymi u siebie przegrałyście 2:3, choć trzeba przyznać, że od tego czasu w Chemiku zaszły dość istotne roszady, jak transfer Magdaleny Stysiak.

– Nie zgodzę się, to było podobne zestawienie, w tym meczu jedyną zmianą był brak Magdy, która teraz stała po drugiej stronie siatki. Myślę, że akurat jeśli chodzi o siłę ataku, to Martyna również jest bardzo dobrą atakującą i ona udźwignęła ciężar tego meczu. Moim zdaniem zagrała fenomenalne spotkanie. Było dość dużo zamieszania, ale po wynikach nie widać aż tak bardzo braku Magdy.

W tym tygodniu przed wami jeszcze wyjazdowy mecz Ligi Mistrzyń z zespołem C.S.M Bukareszt na wyjeździe. W Policach rywalki pokonały was 3:1, ale chyba chcecie zakończyć udział w tych rozgrywkach pozytywnym akcentem. Takim twoim zdaniem byłoby zwycięstwo z Rumunkami?

– Mamy przede wszystkim z Ligi Mistrzyń wyciągnąć jak najwięcej doświadczenia. Trochę inaczej niż w poprzednich latach w naszych szeregach jest mnóstwo młodych zawodniczek, które muszą czerpać z takich spotkań jak najwięcej. Niestety ta przygoda z Ligą Mistrzyń się dla nas kończy, ale naszym celem jest pozostawienie po sobie jak najlepszego wrażenia i aby tak się stało, postaramy się wygrać mecz w Bukareszcie.

To już drugi sezon, w którym ciąży na tobie bardzo duża odpowiedzialność, jako że jesteś jedyną libero, którą ma do dyspozycji trener Marcello Abbondanza. Tym razem stało się tak z powodu poważnej kontuzji Justyny Łysiak. Nauczyłaś już radzić sobie z tak trudną rolą?

– Nie jest łatwo, ale jeżeli od samego początku człowiek wie, że tej możliwości zmiany nie ma to myślę, że psychicznie nastawia się inaczej. Wie, że nie może sobie pozwolić na żadne choroby i kontuzje. Takie sytuacje, odpukać w niemalowane, na razie mnie omija, sama też staram się ich nie prowokować. Uważam, że kwestia odpowiedniego podejścia dużo tutaj daje.

Jesteś chyba zawodniczką, której Chemik zawdzięcza najwięcej, bo reprezentujesz ten klub niemal nieprzerwanie od 2012 roku. Czy wciąż gra w tym klubie dostarcza ci nowych wyzwań? Zdobyłaś już przecież w barwach zespołu z Polic cztery mistrzostwa Polski i dwa Puchary Polski.

– To prawda, ale tak na dobrą sprawę dopiero od zeszłego roku jestem tutaj na „pełnym etacie”. Wcześniej z dziewczynami na mojej pozycji grałyśmy na zmianę. To sprawia, że od ostatnich dwóch sezonów jest to dla mnie coś trochę nowego i spełniam się jeszcze bardziej niż dotychczas, w większym wymiarze. Police to już mój drugi dom, jestem tutaj praktycznie od początku tego projektu, czuję się związana z kibicami i miastem, to naturalne. Cieszę się z tego, choć jestem już takim trochę „dinozaurem” z I ligi, który wywalczył awans. (uśmiech)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-02-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved