Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Aleksandra Jagieło: Sukces kadry przełoży się też na zainteresowanie siatkówką ligową

Aleksandra Jagieło: Sukces kadry przełoży się też na zainteresowanie siatkówką ligową

fot. Sylwia Lis

Aleksandra Jagieło to jedna z najbardziej utytułowanych polskich siatkarek w XXI wieku. Oprócz sukcesów klubowych przyjmująca ma na swoim koncie trzy medale mistrzostw Europy. O swojej przygodzie z reprezentacją, a także o obecnym wyglądzie kadry siatkarka porozmawiała na łamach Onetu. – Ja cieszę się, że trener Nawrocki dostał szansę na spokojne prowadzenie naszej drużyny. Widzimy jak ten spokój procentuje w takich zespołach jak Holandia czy Niemcy – oceniła Jagieło.

Edyta Kowalczyk: Razem z Izabelą Bełcik jesteście jedynymi zawodniczkami, które mają na koncie trzy ostatnie medale mistrzostw Europy zdobyte przez reprezentację Polski. Turnieje w Chorwacji, Turcji i Polsce mogły mieć jakiś wspólny mianownik?



Aleksandra Jagieło: Do dzisiaj wspominamy z Izą jak na samym początku mistrzostw Europy w 2003 roku nagrywała nas turecka telewizja. Wymyślili, że nagranie odbędzie się na basenie, a my siedząc na jego brzegu miałyśmy wymachiwać nogami krzycząc: „Polska champion!”. Wtedy to było dla nas zabawne, ale okazało się dobrą wróżbą przed zdobyciem złotego medalu. Tamten krążek był dla nas ogromną niespodzianką i jedną z lepszych imprez, w których uczestniczyłam. Dwa lata później do Chorwacji pojechałyśmy bronić tytułu, co wiązało się z dużo większą presją i miałyśmy świadomość, że niewielu udaje się ją znieść. Rok 2009 i mistrzostwa Europy w Polsce wspominam bardzo dobrze jako występy przed naszą publicznością. Choć na koniec dotarła do nas smutna wiadomość o wylewie żony trenera Jerzego Matlaka.

Jak wy się odnajdowałyście w tych trudnych momentach? W 2003 roku przed pierwszym meczem więzadła zerwała Joanna Mirek, dwa lata później rozgrywałyście turniej w cieniu tragedii po śmierci Arkadiusza Gołasia, a w 2009 roku przydarzyła się wspomniana choroba żony selekcjonera.

Kontuzja Asi w Turcji była dla nas ogromnym ciosem ze względu na to, że była ona wówczas w rewelacyjnej formie. Było nam bardzo szkoda, że tak to się wszystko potoczyło. Śmierć Arka Gołasia to był ogromny smutek, choć tamto wydarzenie nie miało tak bezpośredniego wpływu na zespół. W 2009 roku trener musiał zrezygnować z prowadzenia zespołu w ostatnich meczach, ale wszystkie te trudne sytuacje były dla nas dodatkowym bodźcem motywacyjnym. Wchodząc na boisku nie myśli się o tym, co z tyłu głowy, ale skupia na każdej kolejnej akcji. 

Kto jest według pani liderką obecnej reprezentacji Polski nie tylko na boisku?

Asia Wołosz, która nie dość, że jest mózgiem zespołu jako rozgrywająca, to jeszcze zna smak rywalizacji o najwyższe cele. Swoim doświadczeniem wiele daje również Paulina Maj-Erwardt, która w trudnych momentach potrafi wziąć na siebie odpowiedzialność, a nawet krzyknąć na zespół, gdy gra się „rozłazi”. Podobnie Malwina Smarzek-Godek. Pamiętam jej mecze sprzed roku, gdy nic nie szło, wszyscy na siebie krzyczeli, a ona nawet tak prostym gestem jak poklepanie koleżanki wchodzącej na boisko po plecach, potrafiła uspokoić.

Malwina Smarzek-Godek to nie jedyna zawodniczka z obecnej kadry, z którą miała pani okazję występować w jednym zespole. Ona jednak zawsze powtarzała, że bardzo ceniła sobie czas spędzony w Chemiku Police z tej klasy siatkarką co pani. Młodsze dziewczyny chętnie chłonęły pani rady?

– Mogę się Malwinie odwdzięczyć dobrym słowem. Zawsze była bardzo pracowita i dążyła do określonego celu. Faktycznie w Chemiku była jedną z niewielu dziewczyn, która potrafiła na siebie spojrzeć krytycznie, przyjść i zapytać co mogłaby poprawić w swojej grze. Dzisiaj młodzież jest inna i wiele młodych zawodniczek myśli, że wszystko już umie, a jeśli ktoś je krytykuje, to bezpodstawnie. Mali zawsze dużo słuchała i pytała. Mam nadzieję, że tak będzie dalej, a kadra pokaże na co je stać. 

Rozpoczynające się w piątek mistrzostwa Europy są turniejem, w którym możemy oczekiwać sukcesu kadry Jacka Nawrockiego?

– Mam taką nadzieję, zwłaszcza że zespoły z czołówki w tym roku skupiały się głównie na kwalifikacjach olimpijskich, a nie jest łatwo zbudować zbudować wysokiej formy na cały sezon. Może tak jak w 2009 roku, tak i teraz, gra przed własną publicznością zmobilizuje dziewczyny. Bo sukces kadry przełoży się też na zainteresowanie siatkówką ligową, co u nas mocno kuleje. Ja cieszę się, że trener Nawrocki dostał szansę na spokojne prowadzenie naszej drużyny. Widzimy jak ten spokój procentuje w takich zespołach jak Holandia czy Niemcy. Jeśli tylko trener może prowadzić kadrę dłużej niż tylko jeden sezon, to w końcu wystrzelą talenty i wyklaruje się zespół. 

Całość wywiadu na sport.onet.pl.
Rozmawiała Edyta Kowalczyk.

źródło: sport.onet.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-08-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved