Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Aleksandra Gancarz: Mam nadzieję, że okażemy się większymi „walczakami”

Aleksandra Gancarz: Mam nadzieję, że okażemy się większymi „walczakami”

fot. Elżbieta Skowron - sportowy-poznan.pl

Siatkarki Enei Energetyka Poznań przegrały w środę swój półfinałowy dwumecz z Wisłą Warszawa, ale staną przed szansą walki o brązowy medal zaplecza ekstraklasy. Podopieczne trenera Marcina Patyka pomimo porażki mogły zejść z boiska z podniesionymi głowami, bo postawiły obrończyniom tytułu trudne warunki, wygrywając trzeciego seta. – Według mnie najbardziej wartościowym zespołem jest ten, którego forma w trakcie sezonu systematycznie wzrasta i w końcówce drużyna jest najmocniejsza. Myślę, że jesteśmy tego dobrym przykładem – powiedziała po drugim meczu półfinałowym środkowa poznanianek, Aleksandra Gancarz.

Zagrałyście świetne spotkanie, zostawiłyście na parkiecie mnóstwo energii, ale na Wisłę to nie wystarczyło. Mimo wszystko rywalki chyba były dzisiaj w waszym zasięgu, stąd ten niedosyt na waszych twarzach?



Aleksandra Gancarz:Na początku chciałam pogratulować dziewczynom z Warszawy, bo rozegrały dwa bardzo dobre mecze i życzę im powodzenia w finale. Cieszy mnie jedynie to, że nie sprzedałyśmy skóry tak łatwo. Może po wyniku aż tak bardzo tego nie widać, ale te osoby, które były na meczu, wiedzą, że zarówno pierwszy pojedynek w Poznaniu, jak i ten w Warszawie to były bardzo wyrównane spotkania. Wiem, że zostawiłyśmy tutaj kawał serducha i zdrowia na parkiecie, dlatego chciałam podziękować moim koleżankom z zespołu i całemu sztabowi za to, że jesteśmy dzisiaj w tym miejscu i wciąż możemy bić się o medale.

Patrząc na wasze dotychczasowe poczynania w play-off przez pryzmat tego, że jesteście beniaminkiem i fazę zasadniczą kończyłyście poza czołową czwórką, to należy chyba pozytywnie rozpatrywać grę o 3. miejsce, która daje wam cały czas szansę na to, abyście zakończyły ten sezon z medalami na szyi…

– Oczywiście. Te dwa mecze na pewno nas bardzo podbudują, „nakręcą”, bo zagrałyśmy dobrą siatkówkę i jesteśmy w grze o brąz. Dla nas wszystko jest jeszcze do wygrania. Tutaj nie ma co spuszczać głów, obyśmy dalej prezentowały taką siatkówkę jak przez większą część meczów z warszawiankami, wtedy będę dobrej myśli.

Sprawiacie wrażenie takiej drużyny, która ma ogromny potencjał i czasami trudno jest ocenić, która z was powinna akurat wziąć na siebie ciężar gry. W drugim meczu półfinałowym w trzecim secie świetnie zaprezentowała się Barbara Cembrzyńska, pokazując, że siła waszej ławki jest bardzo duża…

– Według mnie najbardziej wartościowym zespołem jest ten, którego forma w trakcie sezonu systematycznie wzrasta i w końcówce drużyna jest najmocniejsza. Myślę, że jesteśmy tego dobrym przykładem. (uśmiech)

Występując w barwach Jokera Świecie, otarłaś się o podium I ligi. Masz szczególną motywację, aby tym razem stanąć na podium?

– Rzeczywiście to mi się marzy. Byłyśmy w czwórce, jednak nie przystąpiłyśmy do meczu o medal. Przyczyny takiej decyzji były różne, teraz nie ma już co tego roztrząsać. Osobiście nie mogę się doczekać tych spotkań z drużyną Solnej, mam nadzieję, że się odegram i ten medal zawiśnie na mojej szyi.

W zeszłym sezonie występowałaś w ekstraklasie, w zespole z Torunia. Grając w Poznaniu jednak, twój faktyczny wpływ na to, co dzieje się na boisku, jest większy. Jak z perspektywy czasu oceniasz swoją decyzję o zmianie przynależności klubowej?

– Nie ukrywam, że ten sezon spędzony w Toruniu nie należał dla mnie do najłatwiejszych. Ciągnęły się za mną liczne kontuzje. Mimo wszystko uważam, że to był dla mnie bardzo dobry rok. Nie żałuję tej decyzji i tego, że spróbowałam swoich sił w ekstraklasie i dorosłej siatkówki na najwyższym poziomie. Jednocześnie cieszę się też ze zmiany i przyjścia do klubu z Poznania. Wydaje mi się, że była to dla mnie dobra decyzja.

Co zmieniło się na zapleczu ekstraklasy przez ten jeden sezon, który cię ominął?

– Wydaje mi się, że poziom znacznie wzrósł. W tym sezonie jest dużo zespołów, które mają zbliżony potencjał. Boisko pokazało nie raz, że nawet drużyny z dołu tabeli mogą wygrywać czy urywać punkty zespołom wiodącym prym w lidze. Przede wszystkim jednak takim dowodem na wzrost poziomu I ligi jest mecz Radomki z Chemikiem. Jak się okazało, ekipa z I ligi jest w stanie sprawić niespodziankę, nawet grając z mistrzyniami Polski.

A czy nie uważasz, że wasza obecność w półfinale też jest pewnego rodzaju niespodzianką? Po drodze pokonałyście przecież wspomnianą przez ciebie Radomkę Radom…

– Cały czas na to pracowałyśmy. Może ta runda zasadnicza nie była do końca udana w naszym wykonaniu, ale to 5. miejsce udało nam się wywalczyć. Wiedziałyśmy, że będziemy grać z radomiankami, przygotowałyśmy się do tych spotkań bardzo solidnie i to przyniosło rezultaty. Może też nie spodziewałyśmy się, że cała rywalizacja zakończy się w trzech meczach, ale wierzyłyśmy w siebie do końca.

Teraz wszystkie siły i uwagę skupicie na meczu z drużyną Solnej Wieliczka. Jak do tej pory bilans waszych spotkań z tym rywalem jest remisowy, a oba zespoły mają podobną charakterystykę gry i wykazują się ogromną walecznością w obronie…

– Tak, zaczynamy w Wieliczce, nie ukrywam, że jest to trudny teren. Zagramy swoje maksimum i mam nadzieję, że będzie dobrze i okażemy się większymi „walczakami”. (uśmiech)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-03-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved