Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Aleksander Śliwka: Nasze wyrachowanie przyniosło nam punkty

Aleksander Śliwka: Nasze wyrachowanie przyniosło nam punkty

fot. Sylwia Lis-Dubiel

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle nie zwalnia tempa. Po szybkim, trzysetowym pojedynku trójkolorowi pokonali Cuprum Lubin w nieco ponad godzinę. Gości postawili się jedynie w drugiej partii, przegranej 22:25, choć prowadzili już 18:12. – Najważniejsze jest to, że zachowujemy spokój i staramy się grać cały czas swoją siatkówkę. Nieważne, czy przeciwnik gra lepiej, czy gorzej, my trzymamy swój styl i koncentrację, co pozwala nam zwyciężać – powiedział po spotkaniu Aleksander Śliwka, pełniący w tym meczu rolę rezerwowego.

Właściwie można powiedzieć, że dzisiejszy mecz tylko się odbył, bo zdominowaliście rywala bardzo szybko w każdym elemencie.



Aleksander Śliwka: – Zaczęliśmy skoncentrowani, tak jak poprzedni mecz i te wcześniejsze. Początki wychodzą nam dobrze i mam nadzieję, że w kolejnych spotkaniach również tak będzie. Najważniejsze było przełamanie tego drugiego seta, bo Cuprum postawiło wszystko na jedną kartę w zagrywce i ataku, co pozwoliło mu uzyskać dużą przewagę, 18:12, natomiast nasza gra i wyrachowanie przyniosły nam punkty, co doprowadziło do wygrania seta. Bardzo ważne jest, że potrafimy w takich momentach wracać i nie bawić się w tie-breaki, tylko wygrywać i z trzema punktami przygotowywać się do kolejnego meczu.

Podobna sytuacja miała miejsce w meczu z Resovią. Wygraliście wysoko pierwszą partię, ale tam już się nie udało odrobić i wygrać drugiego seta. Problem z koncentracją?

– Ciężko powiedzieć. Nie będę się zagłębiać w szukanie powodów, natomiast trzeba podkreślić, że drużyny przeciwne przy wyniku 0:1 lub 0:2 podejmują większe ryzyko. Czasem zdarza się tak, że ono się im opłaca i potrafią zdobywać serię punktów. Najważniejsze jest to, że zachowujemy spokój i staramy się grać cały czas swoją siatkówkę. Nieważne, czy przeciwnik gra lepiej, czy gorzej, cały czas trzymamy swój styl i koncentrację, co pozwala nam zwyciężać.

Wielu ekspertów uważa, że zawodnicy, którzy grali w mistrzostwach świata, będą powoli przechodzili spadek formy. Po tobie tego na razie nie widać. Jak się czujesz fizycznie?

– W meczu z Cuprum nic nie pokazałem, chyba, że na rozgrzewce. (śmiech) Generalnie czuję się dobrze. Dużą pracę wykonują też członkowie sztabu szkoleniowego, aby, jeśli wydarzy się jakiś spadek formy, był on możliwie jak najkrótszy. Dyskutujemy na ten temat i staramy się dojść do rozwiązań, które pozwolą nam być w jak najwyższej formie przez jak najdłuższy czas. Wiadomo, że przyjdzie pewien kryzys, natomiast najważniejsze jest to, żeby był on jak najkrótszy, żeby iść do przodu jako drużyna i jeśli wystąpią jakieś indywidualne problemy, to je chować w całości, by nie były one eksponowane.

A jak po względem mentalnym? Na mistrzostwa świata musieliście przygotować szczyt i zużyć tam całą energię i koncentrację. Jak odnaleźć się potem w sezonie ligowym, gdzie gra się mecze o niższym ładunku emocjonalnym.

– Oczywiście jest to inna dawka emocji, natomiast jesteśmy profesjonalistami i musimy do każdego meczu podejść z mentalnością zwycięzców, wolą walki i pełną koncentracją. Wiadomo, stawka meczu jest różna, ale staramy się podchodzić do tego jak najlepiej. Drugą rzeczą jest to, że my robimy to, co kochamy. To jest nasza pasja. Nawet jeśli mieliśmy tylko tydzień wolnego po mistrzostwach, to wchodzimy na salę i się bawimy. Nie przychodzimy do pracy, tylko robić to, co kochamy, co pomaga nam przeżyć to wszystko mentalnie.

W meczu z Cuprum nie grałeś. To było podyktowane decyzją trenera czy coś ze zdrowiem?

– Nie, to decyzja trenera. Teraz zagrał Rafał Szymura i uważam, że jego występ był absolutnie na plus. Fajnie, że mamy całą czternastkę i wszyscy pokazali się z dobrej strony. Myślę, że naszą siłą będzie szeroki skład.

Doszło już do ciebie, że jesteś mistrzem świata?

– Ja patrzę na to spokojnie. Oczywiście świadomość tego mam, natomiast teraz jest sezon ligowy i po drugiej stronie siatki nikt na to nie patrzy, a nawet jeśli tak, to ja chcę tylko jak najlepiej zagrać i pokonać przeciwnika.

Przed wami Liga Mistrzów. Azimut Modena, Cucine Lube Civitanova i CEZ Karlovarsko, da się awansować z takiej grupy?

– Oczywiście wszystko jest możliwe i będziemy walczyć o zwycięstwo w każdym spotkaniu, natomiast zdajemy sobie sprawę z tego, że grupa jest bardzo silna. Dwie włoskie wielkie firmy i ekipa z Czech. Myślę, że ważny będzie dobry start w środę we własnej hali. Zdobycie trzech punktów z drużyną z Karlovarsko ustawi nas w dobrym położeniu przed następnymi pojedynkami. Potem poziom włoskich drużyn jest wyrównany, bardzo wysoki i postaramy się zdobyć jak najwięcej punktów i spróbować wyjść z tej grupy.

A co pomyślałeś sobie po losowaniu?

– To jest rzecz, na którą nie mamy żadnego wpływu. Musimy przyjąć to, co dostaliśmy. Byliśmy losowani z drugiego koszyka, więc zdawaliśmy sobie sprawę, że możemy wylosować mocne drużyny. W przypadku Skry Bełchatów, losowanej z pierwszego koszyka, był ten komfort, że idzie jako pierwsza i nie dostanie do niej dolosowana żadna inna ekipa z tego samego koszyka, czyli teoretycznie z faworytów. My przyjmujemy to, co mamy i myślę, że to będzie miało też znaczenie w kontekście dalszych meczów w mistrzostwach Polski, bo pojedynki z takimi drużynami będą podnosić poziom naszego zespołu.  

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-11-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved