Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Aleksander Śliwka: Nie możemy popadać w huraoptymizm

Aleksander Śliwka: Nie możemy popadać w huraoptymizm

fot. Katarzyna Antczak

Asseco Resovia Rzeszów w meczu 18. kolejki PlusLigi sprawiła sporą niespodziankę i jako pierwsza drużyna w tym sezonie na ligowych parkietach pokonała ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle, wywożąc z terenu rywala komplet punktów. – Będzie to duży kop dla naszego morale i naszej pewności siebie. Natomiast nie możemy popadać w huraoptymizm i musimy pracować dalej nad elementami, które można poprawić – przyznał po zwycięstwie przyjmujący rzeszowskiego zespołu i MVP pojedynku w Kędzierzynie-Koźlu, Aleksander Śliwka.

Podopieczni Andrzeja Kowala nie przestraszyli się niepokonanej w tym sezonie na boiskach PlusLigi ZAKSY Kędzierzyn-Koźle i wygrali na terenie rywala 3:1, choć pojedynek rozpoczęli od porażki w pierwszym secie. – Byliśmy w 100 proc. przygotowani do tego meczu mentalnie. Czekaliśmy na to spotkanie i na takie zwycięstwo z bardzo trudnym przeciwnikiem. Uwierzyliśmy w siebie, w to, że możemy grać z najlepszymi i walczyć o mistrzostwo. Niestety do tej pory nie udało nam się wygrywać z tymi najlepszymi – ocenił mecz w Kędzierzynie-Koźlu libero rzeszowian, Mateusz Masłowski. Asseco Resovii nie zdeprymowała nawet porażka w premierowej odsłonie, przegranej 21:25. W kolejnych setach rzeszowianie zaprezentowali się z lepszej strony. – Staramy się być bardziej cierpliwi. Mniej grać na tak zwanego „wariata”. Próbujemy bardziej tej technicznej gry. ZAKSA właśnie taką, bardziej techniczną grę i zróżnicowaną siatkówkę prezentuje – raz mocno, a raz skrót. Staraliśmy się pokonać ich własną bronią. Cieszę się, bo nam to wychodziło i kiedy trzeba było uderzyć mocno, to przyłożyliśmy, a jak trzeba było zagrać technicznie, to też to robiliśmy – wyjaśnił Masłowski.



Siatkarze z Rzeszowa tylko dwukrotnie popisali się asem serwisowym, ale ich mocna zagrywka często odrzucała kędzierzynian od siatki i to pomogło im w pozostałych elementach. – Bardzo dobrze pokazaliśmy się w polu serwisowym i mimo tego, że popsuliśmy trochę zagrywek, to ryzyko nam się opłacało. Również serwis taktyczny – skróty czy floaty. Staraliśmy się wyłączyć Sama Deroo z ataku, ponieważ wiedzieliśmy, że to właśnie on jest głównym punktującym zespołu ZAKSY – analizował natomiast Aleksander Śliwka, który dodał: – Zaważyło też dużo serca, które włożyliśmy w obronę, bo bardzo dużo piłek podbiliśmy i to one dały nam szansę do kontrataku. Dzięki temu mogliśmy przełamywać rywala przy swoim serwisie – wyjaśnił przyjmujący rzeszowian.

Dla rzeszowian była to pierwsza wygrana z zespołem z czołówki tabeli PlusLigi, wcześniej ulegli oni między innymi PGE Skrze Bełchatów, a także ZAKSIE w pierwszej części sezonu zasadniczego. – Takie zwycięstwo da nam kopa, w końcu to wygrana z mistrzem Polski. Pierwsza porażka ZAKSY w tym sezonie i to jeszcze we własnej hali smakuje bardzo dobrze i z tego się bardzo cieszymy. Będzie to duży kop dla naszego morale i naszej pewności siebie – mówił z uśmiechem MVP pojedynku w Kędzierzynie-Koźlu, który jednak natychmiast podkreślił: – Nie możemy natomiast popadać w huraoptymizm i musimy pracować dalej nad elementami, które można poprawić. Wiadomo, że cały czas dążymy do doskonałości i do tego, aby być lepszym. Na tym będziemy się skupiać i teraz gdy mamy 9 dni wolnego od meczów. Mamy chwilę na to, żeby się zregenerować i popracować nad tym, co kuleje, aby następny mecz z ekipą z Nowego Sadu, a później z PGE Skrą również był zwycięski – zapowiedział Śliwka.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-01-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved