Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Agnieszka Wołoszyn: Radość jest, ale czujemy też niepokój

Agnieszka Wołoszyn: Radość jest, ale czujemy też niepokój

fot. Katarzyna Antczak

Siatkarki ŁKS-u zwyciężyły w rozgrywkach I ligi kobiet. W meczach finałowych wraz z toruniankami stworzyły piękne siatkarskie widowisko, jednak już za chwilę będą musiały martwić się o swoją przyszłość. Czy tym razem będziemy świadkami sportowego awansu? Wszystko w rękach PLPS-u. – Jeśli decyzja byłaby niekorzystna, to pozostanie na pewno duży niedosyt. Na pewno porządnie się zastanowimy co dalej i jaki to ma sens. Pewnie nie tylko my, bo jest kilka zawodniczek w Polsce, które przemyślą to, czy warto się „zabijać” na tym boisku, jeśli ktoś w ciągu minuty podejmie irracjonalną decyzję. Ja tego nie jestem w stanie zrozumieć – przyznaje kapitan ŁKS-u, Agnieszka Wołoszyn.

Efektownie zakończyłyście cały sezon, ostatnie spotkanie rozpoczęłyście od całkowitej dominacji na boisku. Skąd wzięłyście tak ogromne pokłady motywacji? Zaangażowanie było właściwie widać w każdej akcji…



Agnieszka Wołoszyn: Powiedziałyśmy sobie, że jest to nasz ostatni mecz w tym sezonie i trzeba zrobić wszystko, żeby go wygrać. Jak? To było już obojętne.

To był bardzo emocjonujący i wymagający finał, dlatego należą wam się gratulacje. Jak podsumowałabyś tę rywalizację „na noże” z Budowlanymi Toruń?

Rywalizacja z Budowlanymi Toruń zaczęła się właściwie już w październiku, bo wtedy graliśmy ze sobą pierwszy mecz ligowy w tym sezonie. Co prawda pamiętamy, jak zacięta była ona też rok temu, ale trzeba wziąć pod uwagę, że składy się pozmieniały i doszło dużo dziewczyn, które jednak nie brały udziału w tym, co wydarzyło się rok temu. Wszystkie mecze, które grałyśmy z toruniankami, były bardzo zacięte. Ogromnie się cieszę, że wygrałyśmy i pokazałyśmy, że w tym sezonie jesteśmy lepsze od Budowlanych, najlepsze w lidze. Radość jest, ale czujemy też duży niepokój z tego powodu, że Orlen Liga na razie nie jest ani otwarta, ani zamknięta, bo do końca nie wiemy, co nas spotka za tydzień, dwa. Wiem, że dzieją się ważne rzeczy, są wybory w związku, ale my wykonałyśmy kawał dobrej roboty, aby iść w stronę Orlen Ligi. Spełniłyśmy warunek sportowy, który był wymagany, prezes też wypełnił wszystkie wymagania i my tylko czekamy na odpowiedź. Nie będziemy spokojnie odpoczywać, cały czas czekając na tę decyzję.

Co gdyby była ona niekorzystna dla was? Zakładacie w ogóle taki scenariusz?

Jeśli decyzja byłaby niekorzystna, to pozostanie na pewno duży niedosyt. Myślę, że takie zawodniczki jak ja czy Kasia Sielicka na pewno porządnie się zastanowią co dalej i jaki to ma sens. Pewnie nie tylko my, bo jest kilka zawodniczek w Polsce, w naszym klubie i w Budowlanych oczywiście również, które przemyślą to, czy warto się „zabijać” na tym boisku, jeśli ktoś w ciągu minuty podejmie irracjonalną decyzję. Ja tego nie jestem w stanie zrozumieć.

Dodatkowo odwlekanie tej decyzji to również duży problem…

Wiadomo, że działa na niekorzyść dla zawodniczek, trenera, prezesa, bo nie wiadomo na co szykować ten zespół w przyszłym sezonie, czy na grę w Orlen Lidze, czy kolejny sezon w I lidze. Na szczęście teraz mamy tydzień wolnego i nie będę się nad tym zastanawiać, potem zacznę się martwić, co będzie dalej.

Widowiska finałowe pokazały, że o kibiców, doping, atmosferę obawiać się nie trzeba. Prezes Hubert Hoffman deklaruje także, że klub jest gotowy na Orlen Ligę…

Klub jest na pewno przygotowany. Jestem czwarty sezon w ŁKS-ie, więc wiem, na co stać ten klub. Mam porównanie, bo grałam też w innym klubie w Łodzi. Co do dopingu to mamy najlepszych kibiców w Polsce, to są ludzie, którzy od zawsze tworzyli historię tego klubu i dzisiaj widać było, jak duża jest ich siła. Wszyscy wiemy, że byłoby ich jeszcze więcej, gdyby tylko była taka możliwość, ale niestety jest nałożone to ograniczenie. Muszą się spieszyć, czekać od godziny 17, by obejrzeć mecz. Dlatego też czekamy, aż będziemy mogły grać w większej hali i nie będzie tego problemu.

To nie jest pierwszy udany sezon ŁKS-u. Od kilku lat stopniowo wspinacie się coraz wyżej, a przecież nie należy też zapominać o bogatej tradycji tego klubu, 6. medalach mistrzostw Polski czy trzech Pucharach Polski…

Tradycja jest tak długa, że my oprócz spełniania oczekiwań prezesa, klubu musimy ciągnąć tę historię dalej. Mam nadzieję, że ktoś „u góry”, we władzach także spojrzy na nas od tej strony. Ten klub ma tradycję i oddanych ludzi, którzy chcą w tym sporcie jeszcze wiele zdziałać.

Czy twoim zdaniem to był dla was trudniejszy sezon aniżeli ten poprzedni? Wydaje się, że niespodzianek czy meczów bez faworytów było więcej…

Sezon był trudny, zespoły były wyrównane. Zeszły był dla nas według mnie zdecydowanie łatwiejszy. Byłyśmy beniaminkiem, nikt nie stawiał przed nami wielkich wyzwań. Pierwszy, podstawowy cel to było utrzymanie w lidze. To, że zajęłyśmy drugie miejsce rok temu, to był rewelacyjny wynik. W tym sezonie wszystko zostało jasno powiedziane, jak wysoki mamy cel, dlatego pod tym względem była większa presja.

Znajdziecie teraz czas na świętowanie mistrzowskiego tytułu?

Na pewno trochę poświętujemy. (uśmiech) Potem każda z nas wyjedzie choć na parę dni do domów, by się zregenerować, pomyśleć o czymś innym niż o siatkówce.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved