Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Agata Skiba: Zwycięstwo było nam potrzebne

Agata Skiba: Zwycięstwo było nam potrzebne

fot. Bogusław Krośkiewicz

Siatkarki Developresu Rzeszów pokonały I-ligowy zespół ŁKS-u Łódź i zagwarantowały sobie udział w ćwierćfinale Pucharu Polski. W nim zmierzą się z drużyną Chemika Police. – Tutaj przyjechałyśmy z ogromnymi nadziejami na wygraną i przełamanie się. Teraz przed nami mecz z Pałacem Bydgoszcz i to zwycięstwo na pewno było nam potrzebne, żeby znowu uwierzyć we własne możliwości, siły. Dlatego ten wynik 3:0 ma dużą wartość i szczególnie cieszy – powiedziała po spotkaniu Agata Skiba, przyjmująca zespołu z Podkarpacia.

Przyjeżdżałyście do Łodzi jako faworytki, ale z drugiej strony nie jest tajemnicą, że jest to bardzo trudny teren, a rywalki nie miały nic do stracenia…

Agata Skiba: – Rzeczywiście, wiedziałyśmy, że nie będzie to łatwy mecz, bo ŁKS jest aktualnie na pierwszym miejscu w I lidze. Zwłaszcza że ta hala jest bardzo specyficzna, trudna dla przyjezdnych. W zeszłym roku grałam w I lidze i doskonale wiem, jak tutaj się gra. Zawsze jest to bardzo ciężka przeprawa, ale jestem szczęśliwa, że udało nam się wygrać. Z tego bardzo się cieszymy, bo jesteśmy już w następnej rundzie, w ćwierćfinale. Dla nas mecz z Chemikiem Police, mistrzem Polski, na pewno będzie kolejnym cennym doświadczeniem.



Jak czułaś się, wracając do tej hali, gdzie w zeszłym sezonie występując w barwach Zawiszy Sulechów, wywalczyłaś mistrzostwo I ligi?

– Sentyment jakiś mam do tego miejsca, to tutaj była dekoracja, otrzymałyśmy medale. Dlatego też miałam świadomość, że to trudny teren, bo mecze finałowe w zeszłym sezonie też były wymagające. Z drugiej strony bardzo się cieszę, że tutaj wróciłam. Życzę ŁKS-owi, by w przyszłym sezonie jednak zagrał w ekstraklasie, by ona została otwarta. Uważam, że te dziewczyny naprawdę na to zasługują.

Spodziewałaś się, że ten mecz wzbudzi aż tyle emocji, dyskusji i nerwów na boisku?

– Przede wszystkim uważam, że to był bardzo brzydki mecz. Zarówno z jednej, jak i z drugiej strony było pełno zepsutych zagrywek, masa błędów. Ja osobiście się cieszę, że ten mecz się już skończył. (uśmiech) Naprawdę wydaje mi się, że ten mecz mógł nie być niestety bardzo ciekawy do oglądania z perspektywy kibica.

Być może zadecydowała o tym stawka spotkania. Wam chyba bardzo zależało na tym, by zwycięstwem odbudować morale po porażce z pilankami na własnym boisku…

– Ten mecz z PTPS-em Piła nam troszkę nie wyszedł. Tutaj przyjechałyśmy z ogromnymi nadziejami na wygraną i przełamanie się. Teraz przed nami mecz z Pałacem Bydgoszcz i to zwycięstwo na pewno było nam potrzebne, żeby znowu uwierzyć we własne możliwości, siły. Dlatego ten wynik 3:0 ma dużą wartość i szczególnie cieszy.

Jak ważne będą dla was dwa ostatnie mecze rundy zasadniczej?

– Obecnie plasujemy się na 9. miejscu i tak naprawdę nawet wygrana w ostatnich meczach rundy zasadniczej dużo naszej sytuacji nie zmieni. To, kto znajdzie się w grupie zespołów 9-12, jest już przesądzone. Teraz chodzi tylko o rozstawienie w play-off. Zarówno bydgoszczanki, jak i my mamy na razie na koncie 4 wygrane, a jak wiadomo według przepisów, aby być spokojnym o utrzymanie, trzeba ich wygrać 5. Dlatego to może być taki dodatkowy „smaczek” w tym spotkaniu.

Mecz z siatkarkami z Bydgoszczy będzie dla ciebie wyjątkowy? To właśnie tam po raz pierwszy wystąpiłaś w najwyższej klasie rozgrywkowej w kraju…

– Tak, grałam wtedy w niej jeden sezon. Na pewno z moją grą w Bydgoszczy wiążą się fajne wspomnienia. Jednak na boisku nie będzie sentymentów, jest to też zupełnie inny zespół niż wtedy. Postaramy się wygrać to spotkanie.

Twoim zdaniem dobrze się stało, że z Centrostalu Bydgoszcz przeszłaś do I ligi i stopniowo pięłaś się w górę, trafiając do coraz lepszych klubów?

– Absolutnie tak. Uważam, że podjęłam bardzo dobrą decyzję i jej nie żałuję. Dzięki temu, że grałam w I lidze, przede wszystkim mogłam rzeczywiście być na boisku, to było dla mnie bardzo ważne. To dało mi doświadczenie, a jak widać mimo to, że ta droga była długa, jestem z powrotem w ekstraklasie. Swój cel osiągnęłam. (uśmiech)

Nie tylko w niej grasz, ale też często decydujesz o losach meczów. Statystyki pokazują, że w dotychczasowych meczach wykonałaś już ponad 500 ataków i przyjęć.

– Mam to szczęście, że mogę dużo grać, przebywać praktycznie cały czas na boisku. To mnie ogromnie raduje. A czy decyduję o losach meczu? Kiedy dostaję te piłki, to staram się zrobić z nich jak najlepszy użytek. Wiadomo, czasem wyjdzie to lepiej, czasem gorzej.

Przed wami mecze z policzankami. Bielszczanki pokazały, że Chemik także jest zespołem „do ugryzienia”…

– Mecz w Pucharze Polski zagramy w Policach, czeka nas więc długa droga na północ Polski. Ten mecz na pewno potraktujemy jako cenną lekcję. Wliczając w to mecz ligowy, zagramy z mistrzyniami Polski dwa spotkania z rzędu. Dla nas, zespołu, w którym jest dużo młodych zawodniczek, to szansa na ogrywanie się w starciu z tak dobrym przeciwnikiem.

Zmieniając nieco temat… jak oceniasz różnicę poziomów pomiędzy ekstraklasą a I ligą? Ty jak nikt inny masz rozeznanie w obu klasach rozgrywkowych.

– Ta różnica na pewno jest. Szczególnie jeśli chodzi o te zespoły trochę wyżej w tabeli, gdzie gra dużo doświadczonych dziewczyn. Jeśli chodzi o miejsca 9-12 i takie drużyny jak nasza, to w nich z kolei ogrywa się sporo młodych zawodniczek, które zdecydowały się grać w Orlen Lidze, by dążyć do gry na najwyższym poziomie. Myślę, że z roku na rok będziemy dobijać się do tej czołówki. Mam przynajmniej taką nadzieję. (uśmiech)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved