Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Adrian Stańczak: Każda przegrana boli

Adrian Stańczak: Każda przegrana boli

fot. Katarzyna Antczak

W sobotę w Kędzierzynie-Koźlu zostało rozegrane starcie Dawida z Goliatem. Zajmująca pozycję lidera ZAKSA podejmowała przedostatni zespół w tabeli – AZS Częstochowa. Mimo że siatkarzom spod Jasnej Góry kilkukrotnie udało się wyrobić przewagę, nie potrafili oni jej utrzymać i zdecydowani faworyci spotkania pewnie zwyciężyli 3:0, a tym samym umocnili się na pierwszym miejscu w klasyfikacji. – Momentami nasza gra wyglądała całkiem fajnie, jednak później się zacięliśmy, a kędzierzynianie doskonale to wykorzystali – komentował po meczu Adrian Stańczak, libero spod Jasnej Góry.

Nikt nie wymagał od was zwycięstwa z liderem tabeli, ale chyba szkoda, że nie udało wam się urwać kędzierzynianom chociażby seta.



Adrian Stańczak: – Oczywiście, wiadomo, że każda przegrana boli. Na wszystkie mecze nastawiamy się tak, żeby walczyć, wygrywać sety czy też całe mecz i zdobywać punkty. Dzisiaj ZAKSA okazała się od nas lepsza, chociaż mieliśmy kilka swoich szans w pierwszej i trzeciej odsłonie. Momentami nasza gra wyglądała całkiem fajnie, jednak później się zacięliśmy, a kędzierzynianie doskonale to wykorzystali, w konsekwencji czego wygrali całe spotkanie 3:0, więc gratulacje dla gospodarzy.

Tak jak mówisz, nie da się nie zauważyć, że momentami wasza gra wyglądała naprawdę dobrze i kilkukrotnie obejmowaliście prowadzenie. Czym spowodowane były problemy z utrzymaniem tej przewagi?

– Tak jak już wspominałem, zacięliśmy się i zaczynaliśmy popełniać proste błędy, co nasz przeciwnik skrzętnie wykorzystywał, prezentując przy tym naprawdę wysoki poziom gry. Jeszcze raz składam szczere gratulacje dla ZAKSY. Tak naprawdę ciężko mi na gorąco określić, co dzisiaj zadecydowało o takim, a nie innym wyniku. Myślę jednak, że na spokojnie wyciągniemy wnioski z tego spotkania i wrócimy do ciężkiej pracy.

Nie da się ukryć, że wasza drużyna została w zasadzie zbudowana od nowa. Dużo czasu zajęło wam poznanie się nawzajem?

– Faktycznie, cały czas gdzieś tam jeszcze szukamy zgrania. Jest to nowy sezon i nowy, mocno przebudowany zespół, więc w dalszym ciągu się jeszcze poznajemy. Dla przykładu tutaj w Kędzierzynie-Koźlu zespół budowany był przez lata i z roku na rok wprowadzane były kosmetyczne zmiany, w naszym przypadku wygląda to zupełnie inaczej. Na tę chwilę mogę jednak zapewnić, że staramy się dawać z siebie maksa zarówno na treningach, jak i na meczach. Niestety póki co, jak widać, różnie nam to wychodzi i raz jest lepiej, a raz gorzej.

Ty mimo wszystko jako jeden z dwóch zawodników zdecydowałeś się kontynuować grę w Częstochowie. Nie bałeś się podjąć ryzyka pozostania w klubie, który poprzedni sezon skończył na ostatnim miejscu w tabeli i chyba może zaliczyć go do jednego z najgorszych w historii?

– To prawda, nie da się ukryć, że ostatnie lata dla częstochowskiej siatkówki nie były za bogate, aczkolwiek wiemy, że AZS to renoma zarówno na polskim, jak i europejskim rynku, więc ja zawsze bardzo chętnie wspominam dobre czasy tego klubu. Sam od siebie muszę szczerze przyznać, że jest mi dobrze w Częstochowie. Poznałem w tym mieście wielu fajnych ludzi, w tym wielu sympatyków siatkówki, więc jestem zadowolony z tego, gdzie żyję i w jakich barwach gram.

Pierwsze zwycięstwo odnieśliście dopiero w ósmej kolejce. Jednak jakby spojrzeć na to z innej perspektywy, to na ostatnie cztery spotkania dwa z nich padły waszym łupem. To chyba dobry prognostyk?

– Tak, można powiedzieć, że ósmy numer jest dla nas szczęśliwy, a na pewno dla mnie. (uśmiech) W każdym razie cieszę się, że grudzień okazał się dla nas dobrym miesiącem, ponieważ wygraliśmy dwa mecze, a to z całą pewnością powód do radości. Aczkolwiek oczywiście życzyłbym sobie, aby tych wygranych było więcej.

Przed wami teraz dłuższa przerwa w rozgrywkach. Nad czym twoim zdaniem powinniście pracować, aby w styczniu wrócić na parkiety PlusLigi jako silniejsza drużyna?

– Nie ukrywam, że ten odpoczynek od treningów na pewno nam się przyda i pozwoli oczyścić głowy. Jestem przekonany, że dzięki temu po przerwie wrócimy głodni zwycięstw i  jeszcze bardziej zmotywowani do pracy.

W swojej karierze siatkarskiej reprezentowałeś już sporo klubów. Sezon 2012/2013 spędziłeś w Volejbal Brno, co z pewnością było ciekawym doświadczeniem. Co możesz powiedzieć o czeskiej lidze?

– Jak wszyscy wiemy, PlusLiga jest na pewno jedną z najlepszych lig na świecie. Nie odkryję Ameryki, jeśli powiem, że rozgrywki w naszym kraju są na zdecydowanie wyższym poziomie niż w Czechach. Jednak dla mnie wyjazd za granicę na pewno był miłym doświadczeniem. Cieszę się, że mogłem zobaczyć coś nowego, poznać język, ludzi i obyczaje. Mimo że Czechy są niedaleko, to życie tam wygląda zupełnie inaczej i to dla mnie prawdziwa przyjemność, że mogłem tego doświadczyć.

Czego ci życzyć na zbliżające się święta?

– Na pewno zdrowia, wesołych świąt i mnożących się zwycięstw.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-12-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved