Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Adrian Pasierb: Powiedzieliśmy sobie parę mocnych słów

Adrian Pasierb: Powiedzieliśmy sobie parę mocnych słów

fot. Natalia Grabarczyk

– Z pewnością ten sezon był bardzo ciężki dla całej drużyny, jak i dla osób pracujących w klubie. Przed rozpoczęciem rozgrywek mieliśmy inne cele, jednak liga szybko zweryfikowała nasze przedsezonowe założenia. Przegrywaliśmy kolejne mecze w 1. rundzie, co na pewno było bardzo przygnębiające – przyznał statystyk Tauronu AZS-u Częstochowa, a także AZS-u 2020 Częstochowa Adrian Pasierb. 



Graliście słabo w fazie zasadniczej, ale później jednak zdołaliście się utrzymać. Jak oceniłby pan ten sezon?
Adrian Pasierb:Z pewnością ten sezon był bardzo ciężki dla całej drużyny, jak i dla osób pracujących w klubie. Przed rozpoczęciem rozgrywek mieliśmy inne cele, jednak liga szybko zweryfikowała nasze przedsezonowe założenia. Przegrywaliśmy kolejne mecze w 1. rundzie, co na pewno było bardzo przygnębiające. Myślę, że bardzo pozytywnym impulsem było przyjście trenera Piotra Łuki, który dał nam wszystkim nowy impuls do pracy. Niestety, zaraz po tym zaczęły nas dotykać różne problemy pozasportowe, co nie pozwoliło w spokoju przygotowywać się do kolejnych pojedynków.


Czy to, że wiedzieliście kilka tygodni wcześniej, że zagracie w fazie play-out pomogło wam się do niej przygotować?
– Zdecydowanie tak. Dzięki temu, że wiedzieliśmy o tym, że zagramy w fazie play-out dużo wcześniej, mogliśmy przede wszystkim mocniej popracować na siłowni. Wszystkie mecze po meczu z Suwałkami w 2. rundzie potraktowaliśmy jako przetarcia przygotowujące nas do starć w fazie play-out, które były dla nas najważniejsze i wszystko temu poświęciliśmy. W tym czasie sprawdzaliśmy różne warianty w naszej grze, a także wszyscy zawodnicy dostali szansę zaprezentowania swoich umiejętności.


W meczach z Mickiewiczem Kluczbork zaprezentowaliście się zdecydowanie lepiej. Jakie były tego powody?

Przed meczami z Mickiewiczem Kluczbork powiedzieliśmy sobie parę mocnych słów, co bardzo dobrze wpłynęło na zawodników. Wyszliśmy na pierwszy mecz w Kluczborku w pełni skoncentrowani, i dodatkowo zmotywowani. Myślę, że ten pierwszy mecz wygrany 3:0 zbudował nas i utwierdził w przekonaniu, że jesteśmy w stanie obronić 1. ligę dla AZS-u. Ostatecznie tak się stało, wygraliśmy całą rywalizację 3:1 i jesteśmy bardzo szczęśliwi, że utrzymaliśmy się w lidze.


Głośno było o złej sytuacji finansowej klubu. Jak ona wpłynęła na zawodników i na sztab?

Wszystkich nas dotykały problemy pozasportowe i różne plotki, które obiegły media społecznościowe. Z pewnością nie ułatwiały one pracy na treningach. Ciężko jest się przygotowywać do meczów i w pełni skupić na treningu i na pracy, gdy głowa jest myślami poza halą.

 

Dużo zawodników w trakcie sezonu odeszło z drużyny. Jak to wpłynęło na waszą grę?
Na pewno odejścia kilku zawodników w trakcie sezonu nam nie pomogły. W większości były to odejścia kluczowych siatkarzy, którzy mieli stanowić o sile naszej drużyny, przez co byliśmy zmuszeni do budowania na nowo pierwszej szóstki, a także nowych schematów gry. Na szczęście dołączyli do nas równie wartościowi zawodnicy, którzy w znacznym stopniu pomogli nam utrzymać się w lidze.


Z czego wynikały problemy organizacyjne z halą?

– Niestety w sezonie musieliśmy zagrać 3 mecze w roli gospodarza na nieswojej hali: raz w Kamienicy Polskiej i dwa w Akademickim Centrum Sportu. Wynikało to z tego, że w tym samym czasie, na Hali Sportowej Częstochowa odbywały się wydarzenia zaplanowane z dużym wyprzedzeniem. Mieliśmy nadzieję, że drużyny przeciwne wyrażą zgodę na zmianę terminu meczów i wtedy rozegralibyśmy te mecze w hali przy ul. Żużlowej. Na nasze nieszczęście przeciwnicy nie wyrazili zgody na zmianę terminu, w związku z czym musieliśmy szukać hal, na których moglibyśmy rozegrać te mecze.

 

Jak ocenia pan szanse przystąpienia klubu do rozgrywek w przyszłym sezonie?
– Szansa na pewno jest, ale by myśleć o następnym sezonie włodarze klubu muszą najpierw zamknąć sprawy z przeszłości. Przede wszystkim klub musi teraz uporać się ze wszystkimi problemami, by móc w spokojnej i stabilnej sytuacji pisać nowe karty w historii.

 

Czy zostanie pan w AZS-ie na przyszły sezon?
– Na pewno bardzo chciałbym, jednakże nie zależy to tylko ode mnie. Póki co mam ważną umowę do końca maja, a co będzie dalej, czas pokaże.


Szkolenie młodzieży prężnie funkcjonuje w AZS 2020. Wywalczyliście srebro mistrzostw Polski juniorów. Co było kluczem w tym turnieju?
– Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem pojechać na Mistrzostwa Polski i pomóc moim kolegom w wywalczeniu wicemistrzostwa Polski juniorów. Przebywając z chłopakami dało się odczuć niesamowitą atmosferę, jaka wśród nich panowała. Każdy z nich był gotów wskoczyć za każdego w ogień i myślę, że właśnie to było kluczem. Niesmak z powodu przegranego finału na pewno pozostał, jednakże tego dnia dysponowała dyspozycja dnia i mimo że momentami graliśmy jak równy z równym, to w najważniejszych momentach Trefl Gdańsk odskakiwał na 2-3 punkty przewagi i nie byliśmy już w stanie tego odrobić. Na wielkie słowa uznania zasługuje cała drużyna, bo chłopaki wygrali ten medal jako grupa, nie jako jednostki. Wierzę, że każdy z nich znajdzie odpowiednie dla siebie miejsce w seniorskiej siatkówce i będą się dalej rozwijać.


Więcej radości sprawia panu praca z juniorami czy z seniorami?

Każda praca przy siatkówce sprawia mi wiele radości. Dwa lata w drużynie juniorów AZS2020 dały mi niesamowity bagaż doświadczeń. Jednak czułem, że to najwyższy czas by iść wyżej i postanowiłem przyjąć ofertę z pierwszoligowego AZS-u, tym bardziej, że jest to klub mojego dzieciństwa. Teraz jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem rozpocząć swoją przygodę w seniorskiej siatkówce właśnie w AZS-ie Częstochowa.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved