Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Adrian Buchowski o konflikcie pod siatką: W takich spotkaniach gra się serduchem

Adrian Buchowski o konflikcie pod siatką: W takich spotkaniach gra się serduchem

fot. Katarzyna Antczak

Drugie spotkanie półfinałowe pomiędzy ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle a Indykpolem AZS Olsztyn przysporzyło wielu emocji nie tylko kibicom. Na początku trzej partii Sam Deroo zaatakował w głowę broniącego Pawła Woickiego. Belg przeprosił, ale jego zachowanie nie spotkało się z aprobatą członka sztabu szkoleniowego reprezentacji Polski. Pod siatką doszło do awantury, po której obydwaj zawodnicy zobaczyli czerwone kartki. – To normalna sportowa, męska walka – powiedział po spotkaniu Adrian Buchowski, przyjmujący AZS-u. Spotkanie 3:2 wygrała ZAKSA i to ona powalczy o złoty medal.   

Rozpoczęliście to spotkanie od 2:0 i po przerwie wasza gra się załamała. Dlaczego?



Adrian Buchowski: – Ciężko powiedzieć. Musimy oddać, że ZAKSA zaczęła dobrze zagrywać. Przez pierwsze dwa sety grali na zaciągniętym hamulcu. Widać było na nich presję faworyta i świadomość, że wszystko mieli w swoich rękach,  bo dwa kolejne mecze miały rozgrywać się w Kędzierzynie. Ciężko grało im się przez te dwa sety, a my to bardzo dobrze wykorzystaliśmy. Od trzeciego seta Bieniu [Mateusz Bieniek – przyp. red.] i Maurice [Torres – przyp. red.] zaczęli nas bombardować swoimi zagrywkami, a bardzo niewygodnie gra się na wysokim bloku ZAKSY, co było odzwierciedleniem wyniku.

Tylko że zagrywka jest indywidualnym elementem każdego zawodnika, a wy zaczęliście od trzeciego seta zagrywać słabiej.

Trzeba byłoby przeanalizować, jak to wyglądało, ale nie ma już na to czasu. Teraz w naszych głowach jest już tylko mecz o brązowy medal, ale na pewno gdzieś to powietrze z nas uszło. Ciężko powiedzieć z jakiego powodu. Może zaczęliśmy widzieć już zwycięstwo i wdało się rozluźnienie… Trzeba jednak powiedzieć, że ZAKSA zagrała bardzo skutecznie w tych następnych trzech setach.

Wróćmy jeszcze do meczu w Olsztynie. Widać było, że kibice są głodni medali i stworzyli wam świetną atmosferę. W Kędzierzynie-Koźlu również pojawiła się duża grupa waszych fanów. Jak wy to odbieracie z boiska? To ma jakiś wpływ na waszą grę, czy skupiacie się tylko na dobrym wykonaniu siatkarskiego elementu, odcinając się od tego, co się dzieje dookoła was?

Nie, na pewno czuliśmy ich wsparcie. Dzisiaj byli niesamowici, tak samo w Olsztynie. Napędzała nas pełna hala naszych fanów. Wtedy tak naprawdę tylko jedna piłka zaważyła o tym, że nie przyjechaliśmy do Kędzierzyna ze zwycięstwem, a wtedy inaczej by się grało. Teraz możemy sobie tylko wyobrażać, jak wyglądałaby gra ZAKSY, jak prowadzilibyśmy 2:0 i jakbyśmy mieli wygrany pierwszy mecz, ale to takie gdybanie. Prawda jest jednak taka, że zagrała bardzo dobre spotkanie. Widać u niej spokój w końcówkach i tie-breakach i zasłużenie wygrała.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle drugim finalistą

Bohaterem meczu był Maurice Torres. Zdobył 29 punktów, a wy nie mogliście go nijak powstrzymać.

Już nie pierwszy raz w tym sezonie Maurice Torres pokazuje swoją wysoką formę i ciężko było go dziś zatrzymać, choć wydaje mi się, że nieco lepiej niż w Olsztynie wychodziło nam podbijanie go. Może nie mieliśmy bezpośrednich bloków, ale nie przelatywaliśmy w bloku. Musiał trochę poszukać kierunków i czasami mu się nie udawało, także pod niego akurat zagraliśmy nieco lepiej niż w pierwszym spotkaniu, ale tak jak powiedziałeś, zagrał świetne zawody.

To było też bardzo emocjonalne spotkanie. Pojawiły się dwie czerwone kartki. O czym rozmawialiście sobie pod siatką?

W takich spotkaniach walczy się praktycznie tylko na emocjach. Jeszcze w momencie, gdy nakłada się na to zmęczenie, gra się wyłącznie serduchem i wtedy dochodzi do takich spięć, szczególnie jak wynik jest na styku. To normalna sportowa, męska walka, więc nie ma o czym mówić. Tak się zdarza. (śmiech)

Jesteście już na finiszu rozgrywek, jak wygląda wasza forma fizyczna i czy możecie jeszcze na siebie patrzeć w szatni?

Patrzeć możemy, ale gorzej z tą kondycją, chociaż na tym etapie nikt już nie ogląda się na zmęczenie. Każdy chce dograć sezon i zdobyć medal. Jak wychodzi się na boisko, to wszystko odchodzi i skupiamy się tylko na grze. Mam nadzieję, że tak samo będzie w meczach z Gdańskiem i powalczymy do końca o ten brązowy medal.

Jak musicie zagrać z Treflem, żeby zdobyć medal?

Na takim samym poziomie jak w meczach z ZAKSĄ. To nieco inny zespół niż mistrzowie Polski. Przygotujemy się na pewno pod nich dobrze taktycznie i jeśli dobrze je zrealizujemy, a dodatkowo zagramy z taką walecznością jak w tych dwóch spotkaniach z ZAKSĄ, to myślę, że ten medal może być nasz.

Myślisz o sobie jeszcze w kontekście kadry narodowej? Pojawiła się lista 26 zawodników, ale Vital Heynen pominął twoje nazwisko.

To już jest decyzja trenera. Gra w pierwszej reprezentacji zawsze była moim marzeniem, ale na razie było mi tylko dane zagrać w kadrze B. Mam nadzieję, że jeszcze wszystko przede mną. Jeżeli tak sposobność by się nadarzyła, to ja jestem zawsze gotowy stawić się na zgrupowaniu.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved