Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka światowa > Adis Lagumdzija: Męska siatkówka zyskuje w Turcji coraz większe uznanie

Adis Lagumdzija: Męska siatkówka zyskuje w Turcji coraz większe uznanie

fot. FIVB

W Final Four złotej Ligi Europejskiej siatkarzy pierwszym przeciwnikiem Turków byli gospodarze turnieju, Estończycy. Siatkarze znad Morza Śródziemnego okazali się lepsi od rywali i w finale zagrali z Białorusinami. W meczu o złoto zdominowali przeciwników i wygrali cały pojedynek bez straty seta. –  W tym spotkaniu byliśmy lepsi od przeciwników w każdym aspekcie i wynik to pokazuje, skończyło się 3:0 dla nas – powiedział siatkarz tureckiej reprezentacji Adis Lagumdzija.

W finale zdominowaliście Białorusinów, ciężko było im nawiązać z wami jakąkolwiek walkę….



Adis Lagumdzija: W tym spotkaniu byliśmy lepsi od przeciwników w każdym aspekcie i wynik to pokazuje, skończyło się 3:0 dla nas. W finale niełatwo osiągnąć taki rezultat. Estończycy, których pokonaliśmy w półfinale, też byli ciężkim rywalem. W sobotę wygraliśmy z Białorusinami, którzy w swoim półfinale pokonali Holendrów i zdobyliśmy złoty medal.

To jeden z największych sukcesów tureckiej męskiej siatkówki w ostatnich latach. Czy pomoże to wam wyjść z cienia żeńskiej kadry?

Myślę, że w przeszłości można by powiedzieć, że byliśmy trochę w cieniu żeńskiej reprezentacji, ale w ostatnich latach męska siatkówka zyskuje w Turcji coraz większe uznanie. Poprawiamy się każdego roku.

Zagracie w Challenger Cup, którego stawką będzie awans do Ligi Narodów. Jaki będzie wasz cel?

Oczywiście myślimy o tym awansie, ale zobaczymy, co da się zrobić. W tym turnieju zagra 6 drużyn włącznie z nami i trudno będzie wygrać takie zawody.

Później zagracie jeszcze w mistrzostwach Europy. W grupie zmierzycie się z Rosją, Słowenią, Finlandią, Białorusią i Macedonią Północną. Co możecie zdziałać na tym turnieju?

Mamy chyba najcięższą grupę. Do dalszej fazy przejdą jednak 4 drużyny, więc mamy całkiem dużą szansę, żeby zagrać w 1/8 finału. 4. miejsce nie daje nam jednak wielkich perspektyw na awans do ćwierćfinału, ponieważ zagramy ze zwycięzcą innej grupy. 2. lub 3. miejsce byłoby jednak dobrym punktem wyjściowym. Celujemy w ćwierćfinał.

Mimo młodego wieku jest pan jedną z największych gwiazd drużyny. Czuje pan presję w związku z tym?

Nie odczuwam zbyt wielkiej presji. Przez ostatnie trzy lata grałem w lidze tureckiej. W ostatnich dwóch sezonach awansowaliśmy z Arkasem do finału tych rozgrywek, więc mogę powiedzieć, że jestem przyzwyczajony do tego. (śmiech)

W Izmirze trenuje pan pod czujnym okiem Glenna Hoaga. Jak się pracuje z takim trenerem?

Jest bardzo dobrym, kreatywnym trenerem. Nauczyłem się od niego wiele, podobnie jak wszyscy zawodnicy, którzy z nim pracowali. Arkas Izmir jest dobrym klubem dla młodych zawodników, żeby poprawiali swoje umiejętności.

A jak z całymi rozgrywkami? Czy liga turecka jest dobrym miejscem do rozwoju talentów?

Myślę, że tak. Za kilka lat zobaczymy, że wielu młodych siatkarzy rozwinie się, ponieważ w Turcji jest mnóstwo młodszych ode mnie, utalentowanych siatkarzy.

W końcu w 2015 i 2017 roku turecka drużyna kadetów z panem w składzie zdobyła brązowy medal na mistrzostwach Europy kadetów…

Zdobyliśmy 3. miejsce w mistrzostwach Europy kadetów w 2017 roku, zostałem tam MVP. To była jednak bardzo młoda drużyna i ciężko to porównać jednak do seniorskiej siatkówki.

Urodził się pan jednak w Bośni i Hercegowinie. Jak to się stało, że gra pan teraz w tureckiej kadrze?

Mój tata był swego czas świetnym siatkarzem. Swego razu został nawet wybrany najlepszym atakującym. Zawsze kochał siatkówkę. Grał przez kilka lat w Turcji i znał tam wielu ludzi, tak jak we Włoszech i w Grecji. Później zobaczył potencjał do rozwoju młodych siatkarzy w tym kraju i kiedy miałem 13 lat przeniosłem się do Galatasaray Stambuł.

Miał pan jakieś problem z aklimatyzacją, językiem?

Znałem już całkiem dobrze angielski kiedy miałem 13 lat, ale w Turcji wciąż niewielu ludzi mówi w tym języku. Uczyłem się więc tureckiego i w ciągu jednego, dwóch lat mówiłem płynnie w tym języku.

Często wraca pan do Bośni?

Staram się przyjeżdżać do kraju przynajmniej dwa razy w roku na 10 dni. Robię to zawsze jeśli mam czas, ponieważ terminarz klubowy i reprezentacyjny jest wypełniony turniejami, więc tylko jak mam wolną chwilę, to jadę tam na wakacje.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-06-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved