Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Adam Kowalski: Nie wszystko nam wychodziło

Adam Kowalski: Nie wszystko nam wychodziło

– W kluczowym momencie, w którym należało przycisnąć przeciwnika, my odpuściliśmy. Nie wynikało to z braku ambicji, po prostu może zabrakło nam trochę pewności siebie i przekonania, że można wywieźć ze Szczecina zwycięstwo. Musimy z takich sytuacji wyciągać wnioski, żeby następnym razem, kiedy nadarzy się okazja na wygraną, umieć ją wykorzystać – powiedział po porażce z Espadonem Szczecin libero AZS-u Częstochowa, Adam Kowalski.

Siatkarzom AZS-u Częstochowa nie udało się odnieść czwartego zwycięstwa w sezonie. W Szczecinie po pełnym zwrotów akcji meczu musieli uznać wyższość miejscowego Espadonu. – Obie drużyny zasługiwały na zdobycie punktów, aczkolwiek wcale nie uważam, że powinniśmy ponieść porażkę. O wyniku decydowały detale, a mecz mógł się skończyć na korzyść każdej ze stron. Niestety to gospodarze okazali się lepsi, a nam trudno się z tym pogodzić – powiedział Adam Kowalski, libero ekipy z Częstochowy, która i tak może być zadowolona ze zdobycia jednego oczka, bo przegrywała już 1:2 w setach, a w czwartej partii miała trzypunktową stratę do przeciwników. Ale nie dała się złamać, a zmiany dokonane przez Ryszarda Boska, który na ławce trenerskiej zastępował Michała Bąkiewicza, pozwoliły akademikom doprowadzić do tie-breaka. – Nie wszystko nam wychodziło, ale walczyliśmy. Ambicji i woli walki nie można nam odmówić. To dobry prognostyk na przyszłość – dodał zawodnik zespołu spod Jasnej Góry.



Początkowo jednak wszystko wskazywało na to, że to częstochowianie będą dyktowali warunki gry w tym meczu. Wygrali bowiem pierwszego seta, a w drugim prowadzili 4:0. Wówczas jednak podali rękę gospodarzom, którzy skwapliwie wykorzystali słabość rywali, wracając w ten sposób do meczu. – Przestój w drugim secie, który spowodował, że straciliśmy przewagę, miał kluczowe znaczenie, że tego meczu nie wygraliśmy. Prawdopodobnie gdybyśmy prowadzili 2:0, to udałoby nam się wygrać cały mecz. Co prawda można gdybać, ale w kluczowym momencie, w którym należało przycisnąć przeciwnika, my odpuściliśmy. Nie wynikało to z braku ambicji, po prostu może zabrakło nam trochę pewności siebie i przekonania, że można wywieźć ze Szczecina zwycięstwo. Musimy z takich sytuacji wyciągać wnioski, żeby następnym razem, kiedy nadarzy się okazja na wygraną, umieć ją wykorzystać – skomentował Kowalski.

Podopieczni Michała Bąkiewicza, prowadzeni w tym meczu przez Ryszarda Boska, nie wykorzystali okazji, by odskoczyć od Espadonu i BBTS-u, czyli od zespołów, które plasują się za nimi w PlusLidze. Po porażce w Szczecinie beniaminek traci do akademików już tylko dwa oczka. Wydaje się, że częstochowianie będą musieli wznieść się na wyżyny swoich umiejętności, żeby w najbliższych kolejkach poprawić swój dorobek punktowy. – Czekają nas kolejne ciężkie mecze ze Skrą i Lotosem Treflem. Skoro ze Szczecina nie udało nam się wywieźć większej ilości punktów, to musimy o nie walczyć w kolejnych meczach. Są nam one bardzo potrzebne, bo jednak nie jesteśmy na zbyt wysokiej pozycji w tabeli – podkreślił libero drużyny spod Jasnej Góry, która już w najbliższy weekend zmierzy się z wiceliderem z Bełchatowa. Bez wątpienia nie będzie faworytem w starciu ze Skrą, ale tak naprawdę nie będzie miała nic do stracenia. – Z murowanymi faworytami musimy zagrać na większym ryzyku, liczyć na słabszy dzień rywala i swoją dobrą grę. Powinniśmy wykazać się większą pewnością siebie i liczyć na to, że wykorzystamy kilka sytuacji, które mogą otworzyć nam furtkę do zwycięstwa w secie czy w całym meczu – zakończył Adam Kowalski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved