Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Adam Gorol: Kluby nie powinny dopłacać do Ligi Mistrzów

Adam Gorol: Kluby nie powinny dopłacać do Ligi Mistrzów

fot. Katarzyna Antczak

– „Domowe” starcie może kosztować 30-40 tysięcy złotych, a wyjazdowa rywalizacja z reguły jest o wiele droższa – mówi o kosztach udziału w Lidze Mistrzów prezes Jastrzębskiego Węgla, Adam Gorol.

Zakończyliście zmagania Ligi Mistrzów, odpadając w play-off 12 w rywalizacji z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. W świetle przedsezonowych założeń ten wynik pana satysfakcjonuje?



Adam Gorol: – Na pewno nie możemy być zadowoleni z tego, że przegraliśmy z ZAKSĄ i odpadliśmy z rozgrywek. Wracając do momentu, w którym rozpoczynaliśmy trwający sezon, to naszym założeniem był awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów i przejście o szczebel dalej – można więc powiedzieć, że go zrealizowaliśmy.  W play-off 12 trafiliśmy na zespół, będący w bardzo dobrej dyspozycji, który trzeci sezon z rzędu pokazuje formę na najwyższym poziomie. Dzięki temu starciu zobaczyliśmy różnicę i wiemy, ile mamy do zrobienia, by pójść do przodu. Plan minimum został jednak osiągnięty.

Ile zainwestowaliście w tym roku w Ligę Mistrzów? Ponoć samo bezzwrotne wadium wpisowe to koszt 25 tysięcy euro.

– Nie zrobiłem jeszcze podsumowania kosztów udziału w rozgrywkach, jednak fakt, że koszty zawsze są większe niż przychody, to jasna sprawa.

5 tysięcy euro za porażkę, a 10 za wygraną.

 – Tak, ale skala finansowa nie jest poparta żadnymi umowami. Wiemy, że każdy mecz to wysokie koszta.

Ile mniej więcej płaci klub za rozegranie jednego meczu w Lidze Mistrzów?

– Dziesiątki tysięcy złotych – od 30-40 tysięcy wzwyż. Wszystko zależy od tego, gdzie rozgrywane jest spotkanie. Nawet „domowe” starcie może kosztować 30-40 tysięcy złotych, a wyjazdowa rywalizacja z reguły jest o wiele droższa. W tym roku w play-off mieliśmy szczęście z logistycznego punktu widzenia, ponieważ trafiliśmy na Kędzierzyn-Koźle, więc kwestie finansowe związane z wyjazdami były znacznie mniej dotkliwe. Nie zmienia to faktu, że kluby nie powinny dopłacać do Ligi Mistrzów.

Licząc na powtórzenie waszego wyniku z poprzedniego roku, czyli trzeciego miejsca, to nowy ranking pozwoli wam na grę w Pucharze CEV. Tam wyjazdy są jeszcze droższe, bo i przeciwnicy bywają bardziej egzotyczni. To kolejny aspekt, który odstrasza od tych rozgrywek.

– Patrzę na to dwuobszarowo. Pierwszy z nich to aspekt sportowy. Klub z ambicjami, jakim na pewno jest Jastrzębski Węgiel, zawsze chce pokazać się w europejskich rozgrywkach – najlepiej w Lidze Mistrzów. W tym wszystkim chodzi o rozwój sportowy, budowanie marki i radość kibiców. Z drugiej strony – logistycznej – koszty są ogromne, a im dalej, tym drożej.

Mimo zakończenia rywalizacji na fazie play-off 12 można powiedzieć, że sportowo występ Jastrzębskiego Węgla się opłacił?

– Zawsze się opłaca. Nigdy nie powiem, że jest inaczej. Kropką nad i, która odpowie na pytanie, czy inwestycja była w stu procentach trafiona, będzie nasz awans do najlepszej szóstki przed play-off PlusLigi.

To nie jest bardzo spokojny sezon Jastrzębskiego Węgla. Najpierw mieliście problem z dogadaniem się z klubem kibica, a następnie rozstaliście się z Markiem Lebedewem. Jak ocenia pan zmiany, które zaszły w drużynie i klubie od tego czasu?

– Przede wszystkim zacznę od tego, że poprzednie rozgrywki również nie były dla nas aż takie spokojne. Dwa lata temu klub popadł w poważny kryzys i ciągle jesteśmy na etapie odbudowy finansowo-organizacyjnej. Jesteśmy niemalże na finiszu, a to, co pozostało do pokrycia, jest bardzo dobrze uporządkowane. W tym sezonie mieliśmy dość głośną sprawę z klubem kibica, ale według mnie wszystko zakończyło się jak najlepiej, co udowadniają mecze wyjazdowe, na których pojawiają się ci, którzy nas wspierają. 90 procent członków KK pozostało, a klub się rozwija. Jeżeli mówimy o zmianie szkoleniowca, to byłem i jestem przekonany co do zasadności tego ruchu. Roszada ta pokazuje, że myślimy perspektywicznie, idziemy w dobrą stronę i troszczymy się o przyszłość. Ferdinando De Giorgi ma podpisany kontrakt do końca tego sezonu i na dwa kolejne.

 

Cały wywiad Sary Kalisz w: sport.pl

źródło: sport.pl

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved