Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > A. Wrona: Zostaliśmy pokonani w najgorszy możliwy sposób

A. Wrona: Zostaliśmy pokonani w najgorszy możliwy sposób

fot. Katarzyna Antczak

– Jeżeli ktoś uważa, że nie mamy o co grać do końca sezonu, to nie ma po co przychodzić do hali – mówię tu zarówno o kibicach, jak i o zawodnikach PGE Skry Bełchatów – powiedział po „wygranej-przegranej” bełchatowian Andrzej Wrona, kiedy w sobotę mimo zwycięstwa z BBTS-em jego zespół pożegnał się z marzeniami o finale rozgrywek PlusLigi.

Co można powiedzieć po meczu, po którym powinno brakować słów?



Andrzej Wrona: – Nie wiem. Przegrywamy finał o seta – jeszcze nigdy mi się to w życiu nie zdarzyło, jest to nowe uczucie. Myślę, że powinniśmy to teraz przetrawić i wyrzucić z głów, ponieważ nadal mamy o co walczyć. Zostaliśmy pokonani w najgorszy możliwy sposób, bowiem kilka dni temu mieliśmy do wygrania dziewięć setów z rzędu, udało nam się zapisać na swoim koncie dwa mecze, a w batalii z BBTS-em przez jedną partię nie udało nam się postawić kropki nad i. Towarzyszy nam ogromny smutek i rozczarowanie. Teraz musimy walczyć o brązowy medal, żeby w przyszłym roku grać o Ligę Mistrzów.

Czyli nie wszystko zostało stracone i Skra wbrew pozorom może jeszcze wygrać coś w tym sezonie?

– Oczywiście, że tak. Walczymy o europejskie puchary i w moim mniemaniu jest to ogromna stawka i jeżeli ktoś uważa, że nie mamy o co grać, to nie ma po co przychodzić do hali – mówię tu zarówno o kibicach, jak i o zawodnikach PGE Skry Bełchatów.

Co jeszcze w takim razie można poprawić od strony psychicznej, żeby podnieść się z kolan, na których się znaleźliście?

– Myślę, że my ostatnie dwa spotkania zagraliśmy dobrze, a w pierwszej partii boju z podopiecznymi Krzysztofa Stelmacha wdał się jednak w nasze szeregi paraliż. Może powodem było to, że pierwsze dwa boje graliśmy na luzie, sądząc, że są małe szanse na finał, a pojedynek z BBTS-em rozpoczęliśmy z myślą, że realnym jest dopięcie swego i stąd ta nerwowość? Popełniliśmy kilka głupich błędów, a co za tym idzie straciliśmy całego seta, który kosztował nas występ w finale. Normalnie cieszylibyśmy się z trzech punktów, a w tej chwili jest to dla nas najgorszy z wyników.

Może to wynikało z tego, że kiedy mówi się, że coś jest formalnością, to o wiele łatwiej traci się koncentrację?

– Na pewno tak jest. Mimo tego wydaje mi się, że wiele czynników złożyło się na to, że przegraliśmy tę jedną partię. Nigdy w życiu nie grałem takiego spotkania jak reszta boju po pierwszym secie, więc nie życzę nikomu, żeby walczyć dalej w meczu, gdzie wiadomo, że przegrało się cel sezonu.

Mówi się jednak, że pod względem psychologicznym można w czasie takich spotkań-niepowodzeń w toku dalszej walki spożytkować sportową złość, a nie ją kumulować… W praktyce w takich sytuacjach to chyba jednak nie działa.

– Wszyscy widzieli nasze twarze po pierwszej partii i wydaje mi się, że złościć to się można było w pierwszym secie po błędach i wtedy przekładać to na lepsze akcje, a po utracie szans na finał chyba było widać, że nam wszystkim po prostu chciało się płakać.

Macie Puchar Polski, nie gracie dalej w Lidze Mistrzów, walczycie o brąz. Czy jest prawdopodobieństwo, że ten sezon mimo wszystko skończy się dla was lepiej niż poprzedni?

– Nie wiem, wydaje mi się, że przyjdzie to jednak oceniać po zakończonej rywalizacji z Lotosem Treflem Gdańsk. W zeszłym roku nie mieliśmy Pucharu Polski, medalu Ligi Mistrzów, a w boju o mistrzostwo Polski stanęliśmy na najniższym stopniu podium. Jeśli wywalczymy ten sam krążek, to wydaje mi się, że można będzie nazwać te rozgrywki lepszymi.

Jakimi epitetami określiłby pan więc Skrę, która podejdzie do boju o brązowy medal?

– Mamy dużo czasu do pierwszego boju z gdańszczanami, więc pozostało nam kilka chwil, by oczyścić głowy. Na pewno będzie to Skra bardzo zmobilizowana i walcząca, tak jak robiliśmy to w Olsztynie, z radomianami czy też w wielu innych spotkaniach, na przykład w Pucharze Polski. Trefl jest dla nas niewygodnym rywalem de facto od zeszłego sezonu, więc musimy wyjść na parkiet i bić się jak gdyby nigdy nic. Za to nam płacą, ludzie dla nas przychodzą do hali, więc jesteśmy im winni to, by pokazywać się z jak najlepszej strony w każdym meczu, do końca.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved