Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mateusz Masłowski: Cały czas kontrolowaliśmy przebieg meczu

Mateusz Masłowski: Cały czas kontrolowaliśmy przebieg meczu

fot. Sylwia Lis-Dubiel

Asseco Resovia Rzeszów w ramach 24. kolejki PlusLigi pokonała Cuprum Lubin 3:0. Taki rezultat cieszy podopiecznych Andrzeja Kowala, bowiem w ostatnich meczach przegrali z Indykpolem AZS-em Olsztyn i Treflem Gdańsk. – W Gdańsku i w Olsztynie „daliśmy ciała”, więc teraz nie mieliśmy dużego wyboru – musieliśmy wygrać. Fajnie, że udało nam się wygrać za trzy punkty, bo teraz każdy najmniejszy punkcik jest dla nas na wagę złota –  przyznał Mateusz Masłowski.

Potrzebowaliście trzech setów, by pokonać Cuprum Lubin, który nie należy do najłatwiejszych przeciwników. Pełna pula punktów zapewne was cieszy, zważywszy na trudną sytuację w tabeli.



Mateusz Masłowski: – W Gdańsku i w Olsztynie „daliśmy ciała”, więc teraz nie mieliśmy dużego wyboru – musieliśmy wygrać. Fajnie, że udało nam się wygrać za trzy punkty, bo teraz każdy najmniejszy punkcik jest dla nas na wagę złota. W meczu z Cuprum praktycznie przez cały czas kontrolowaliśmy przebieg spotkania z wyjątkiem kilku serii ze strony lubinian. Jestem zadowolony z naszej postawy na boisku.

Widać duży progres w waszej grze, zwłaszcza w zagrywce i w przyjęciu.

– To prawda. Zarówno zagrywka, jak i przyjęcie, które było dość stabilne, okazały się kluczem do zwycięstwa. Wiadomo, że kto zagrywa i dobrze przyjmuje, ten ma zdecydowanie łatwiej. Z zagrywką bywa różnie – raz wychodzi, a raz nie. W środę pokazaliśmy również różnorodność w polu serwisowym, koledzy często stosowali zagrania techniczne, co przyniosło pożądane efekty. Nie popełniliśmy także wielu błędów własnych, a sama gra z naszej strony wyglądała naprawdę fajnie.

Nie odczuwacie braku kontuzjowanego Marcina Możdżonka?

– Na pewno odczujemy brak Marcina Możdżonka, zwłaszcza że był on taką ostoją drużyny, a mentalnie postrzegaliśmy go na boisku jako kapitana. Ma ogromne doświadczenie, bardzo nam pomaga. W zaistniałej sytuacji będziemy musieli poradzić sobie bez niego. Wiadomo, nie da się go zastąpić, jednak nadal staramy się dać z siebie wszystko na boisku.

Co prawda dwóch podstawowych środkowych zmaga się z kontuzjami, jednak w zespole pojawił się nowy zawodnik – Barthélémy Chinenyeze. Jak układa się wam współpraca z nim?

– „Baba” (Barthélémy Chinenyeze – przyp. red.) świetnie sobie radzi, a jego ogromny potencjał mogliśmy zobaczyć na treningach. Jest jeszcze młody, więc cały czas się rozwija i myślę, że w przyszłości może być naprawdę dobrym zawodnikiem. Poza tym, w końcu nie jestem najmłodszy w drużynie. (śmiech) Na pewno musi się jeszcze zaaklimatyzować, poznać ligę, bo u nas jest jednak trochę inaczej niż we Francji. Gra na bardzo wysokim poziomie, więc wydaje mi się, że to tylko kwestia czasu i odnajdzie się w realiach PlusLigi.

To chyba dobrze wróży na przyszłość, zwłaszcza że przed wami kolejny „niewygodny” przeciwnik – Cerrad Czarni Radom.

– Zawodnicy Cerradu Czarnych Radom słyną z tego, że są nieprzewidywalni. Przeplatają fenomenalne mecze z tymi słabszymi. Szczególnie u siebie w hali będą bardzo groźni. Jesteśmy nastawieni na kolejną ciężką przeprawę, ale muszę przyznać, że nam się chyba lepiej gra przy takiej atmosferze, jaką było czuć np. w Zawierciu, czy przy takiej, jaka będzie teraz w Radomiu, niż gdy hala świeci pustymi miejscami i jest cicho.

*Autorem wywiadu jest Iwona Stach

źródło: PZPS

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-03-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved