Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Woicki: W finale zagramy na luzie

Woicki: W finale zagramy na luzie

Dużyny krokami zbliżają się pierwsze mecze finałowe PLS. Jeden z bohaterów częstochowskiego sukcesu w konfrontacji z Jastrzębiem, Paweł Woicki, zapowiada walkę o „kradzież” zwycięstwa także w Bełchatowie.

Rozgrywający Paweł Woicki był jednym z głównych bohaterów awansu siatkarzy Wkręt-metu Domeksu AZS do finału tegorocznych rozgrywek w Polskiej Lidze Siatkówki. Nic więc dziwnego, że „Mały” zbiera mnóstwo komplementów za swoją grę, choć sam ze spokojem podchodzi do komplementów spływających na niego szerokim strumieniem.

Woickiemu od tych pochwał nie kręci się w głowie?



Bez obaw. Twardo stąpam po ziemi.

Po sukcesie w rywalizacji półfinałowej z Jastrzębiem nie jesteś w euforii? Kibice pod Jasną Górą nie mówią o niczym innym, jak tylko o awansie AZS-u do decydującej rozgrywki w PLS.

Czasu na rozpamiętywanie tego sukcesu nie mamy zbyt dużo. W czwartek gramy już pierwsze spotkanie wielkiego finału z Bełchatowem. Ale świadomość, że już jesteśmy drugim zespołem w kraju ma swoją wymowę. Tak myślę sobie, iż to kulminacyjny moment w mojej karierze.

Długo czekałeś na awans do finału ligi.

Dokładnie pięć lat, a w ogóle jestem w Częstochowie już dziewięć. Czuję się bardzo związany z tym miastem, choć pochodzę z Tomaszowa Mazowieckiego. Mogę się jednak uważać za częstochowianina i wiem, że sympatycy siatkówki w tym mieście bardzo się stęsknili za sukcesami. Mnie też tęskno za nimi.

Bełchatów od trzech sezonów nie chce nikomu oddać mistrzowskiej korony. Czy wam się uda ją zabrać?

Trudno wyrokować. Zagramy na pewno na luzie, bo coś już w tym sezonie wygraliśmy. Nie będzie żadnego spinania, że musimy, bo jak nie to będzie katastrofa. Żadnej katastrofy nie będzie, zapewniam. Postaramy się „ukraść” rywalowi jeden mecz na jego terenie. Gdyby to się udało, w Częstochowie może być bardzo gorąco. Ale nie chcę niczego obiecywać poza jednym. Tanio skóry nie sprzedamy, bo już jesteśmy blisko szczytu.

Wielu zawodnikom Wkręt-metu kończą się po tym sezonie kontrakty. Co więc może się stać z tym zespołem, który ma w perspektywie grę w Lidze Mistrzów?

Trudno powiedzieć, ale rzeczywiście zmian nie da się wykluczyć. Mnie też kończy się umowa z AZS-em. Jedno mogę powiedzieć: atmosfera w zespole jest super. I to nas cementuje jako drużynę. Nikt w szatni nie rozmawia, co będzie dalej z nami. Każdy na tę chwilę zaprząta sobie głowę zmaganiami o mistrzostwo Polski. Na bok poszły też tematy reprezentacyjne.

W czym tkwi siła Wkręt-metu w tym sezonie?

W stabilizacji. Gramy praktycznie tym samym składem, co przed rokiem. Doszedł za to trener, którego dobrze znaliśmy wcześniej. Mamy z nim świetny kontakt. Swoją rolę odegrał też menedżer klubu Ryszard Bosek. Widać było, że ten układ zaskoczył.

*Więcej w Sporcie

źródło: Sport, wp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2008-04-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved