Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Mistrzostwa na start, kto będzie wiódł prym w Europie?

Mistrzostwa na start, kto będzie wiódł prym w Europie?

fot. archiwum

Nadeszła pora na mistrzostwa Europy. Czy będzie to turniej, w którym reprezentacja Polski pokaże, że dotychczasowy brak kwalifikacji do igrzysk olimpijskich to tylko nieszczęśliwy splot wydarzeń? Czy znajdzie się ekipa, która stanie na drodze Polaków do złota?

Dla drużyny prowadzonej przez trenera Stephane’a Antigę ten turniej będzie testem charakteru i wytrwałości w dążeniu do celu. Nie trzeba być bowiem sportowcem, by wyobrazić sobie, co polscy siatkarze czuli po porażce z Włochami. Złość, niedowierzanie, smutek – to na pewno narastało w głowach biało-czerwonych, ale jak pokazują sparingi ze Słowacją, to także mogło jeszcze bardziej scementować ten zespół. Ponadto dobra dyspozycja w zagrywce i ataku we wspomnianych meczach towarzyskich może napawać optymizmem. Dlatego właśnie w Polakach należy upatrywać jednego z głównych kandydatów do końcowego triumfu. W dodatku polska ekipa z pewnością chce choć trochę zrewanżować się za ostatnie mistrzostwa Europy, które organizowane były przez Polskę w komitywie z Danią. Biało-czerwoni mieli w nich walczyć o złoto, skończyło się na dziewiątym miejscu.

Reprezentacja Polski wystąpi w takim samym składzie jak w Pucharze Świata. Możemy zatem liczyć na to, że w ataku zobaczymy Bartosza Kurka, w przyjęciu Michała Kubiaka, a na libero Pawła Zatorskiego. Jednak jak pokazał turniej w Japonii, podstawowa szóstka to nie wszystko, potrzebni są także wartościowi zmiennicy. Dlatego to m.in. Dawid Konarski i Grzegorz Łomacz mogą odegrać kluczowe role, w szczególności w spotkaniach, w których „nie będzie szło graczom szóstkowym”. Tutaj ważny jest także wpływ trenera, który nie będzie bał się postawić na rezerwowych, którzy mogą wspomóc, a być może odwrócić losy spotkania. Francuski szkoleniowiec dowiódł już, że umie rotować składem w taki sposób, żeby osiągnąć wyznaczony cel, co potwierdziły zeszłoroczne mistrzostwa świata. To wtedy właśnie narodziła się ekipa, która może przenosić góry i co należy podkreślić – nadal nią jest.

Polacy będą rywalizować w grupie C, w której znalazły się również Białoruś, Słowenia i Belgia. Nie są to może tuzy europejskiej siatkówki, ale żadnej z tych drużyn nie należy lekceważyć. Trzeba pamiętać o tym, że każdy z zespołów będzie chciał jak najlepiej zaprezentować się przeciwko mistrzom świata. Belgia to kraj, w którym siatkówka zaczyna kwitnąć, o czym świadczą chociażby poczynania takich klubów jak Knack Roeselare czy Noliko Maaseik. Męska reprezentacja dopiero zaczyna stawiać poważniejsze kroki w rywalizacji europejskiej, co nie oznacza, że jest to tzw. „zespół do bicia”. Świadczy o tym zajęcie siódmego miejsca na mistrzostwach w 2013 roku, w rankingu CEV drużyna plasuje się natomiast na dziesiątej pozycji. Wydaje się zatem, że belgijscy siatkarze będą walczyć oto, by obok podopiecznych trenera Stephane’a Antigi wyjść z grupy. Mają jednak utrudnione zadanie, bowiem w turnieju nie wspomogą ich dwaj podstawowi zawodnicy: kontuzjowany Frank Depestele oraz Matthias Verhanneman, który nie zdołał wrócić do dobrej dyspozycji po poważnym urazie pleców. Kolejna w hierarchii ekip w tej grupie wydaje się być Słowenia, która podobnie jak Belgia potrafi sprawić niespodziankę. Należy tutaj przypomnieć rywalizację w kwalifikacjach do mistrzostw, kiedy to niespodziewanie pokonali w jednym ze spotkań biało-czerwonych. Warto również wspomnieć, że Słoweńcy to tegoroczni triumfatorzy Ligi Europejskiej, w której od początku do końca pozostali niepokonani. Są zatem reprezentacją, która ma apetyty na to, by dołączyć do czołówki europejskiej. Ostatnim rywalem Polaków będą Białorusini, którzy wydaje się, że są skazani raczej na porażkę. Osłabieni brakiem Oliega Achrema nie będą prawdopodobnie w stanie stawić czoła silniejszym od nich drużynom. Obecnie zajmują oni dwudziestą lokatę w rankingu CEV. W grupie C zatem w roli faworytów wystąpią Polacy, za ich plecami o awans do ćwierćfinałów powinni rywalizować Belgowie i Słoweńcy.



Kto jednak myślał, że na etapie fazy grupowej zabraknie ciekawych, mrożących krew w żyłach pojedynków, myli się. W grupie B zmierzą się bowiem Francuzi i Włosi, a w zestawieniu D Serbowie i Rosjanie. Nie będą to pewnie spotkania, które przesądzą o awansie do kolejnej rundy, ale bez wątpienia nie będzie w nich brakowało determinacji i spektakularnych akcji. Najbardziej wyrównana walka zapowiada się w grupie A, w której wystąpią reprezentacje Czech, Holandii, Niemiec i Bułgarii. O pierwsze miejsce będzie starać się drużyna prowadzona przez Vitala Heynena, w przypadku drugiej lokaty sprawa jest otwarta. Bułgarzy nie prezentują bowiem dyspozycji, która mogłaby napawać optymizmem. Należy jednak pamiętać, że będą grali przed własną publicznością, co może dodatkowo dodać im sił. Na straconej pozycji nie stoją Holendrzy i Czesi, którzy będą chcieli za wszelką cenę awansować do kolejnego etapu.

Dla kibiców bardziej emocjonujące będą ćwierćfinały, w których prawdopodobnie rywalizować będą ze sobą Francja, Włochy, Serbia i Rosja. Oznacza to, że dwa zespoły z tej czwórki nie będą mogły posmakować walki o medale. Polacy w tej fazie mogą trafić na Bułgarów, Holendrów, Czechów lub też reprezentacje, z którymi mierzyli się w fazie grupowej. Dla podopiecznych trenera Stephane’a Antigi, jeśli wcześniej im się noga nie powinie, prawdziwy bój zacznie się natomiast w półfinale, w którym trzeba będzie już stawić czoło komuś z wymienionej wyżej czwórki. Kogo można zatem upatrywać jako najpoważniejszego kandydata do zdobycia medalu z najcenniejszego kruszcu? Bez wątpienia reprezentacja Polski to jeden z faworytów tego turnieju. Jako mistrz świata powinien udowodnić, że także w Europie nie ma sobie równych. Szyki mogą pokrzyżować Francuzi, którzy po triumfie w tegorocznej edycji Ligi Światowej poczuli, że to ich czas i są w stanie zdobywać tytuły w najważniejszych imprezach. W hierarchii wysoko plasują się Włosi, którzy po wywalczeniu biletów do Rio będą chcieli udowodnić, że to nie był tylko przypadek. Wzmocnieni Osmanym Juantoreną stali się ekipą, którą jest bardzo trudno złamać. O medale mogą powalczyć także Rosjanie, choć przeżywają ostatnio kryzys. Mimo to ten turniej może być dla nich przebudzeniem. U steru tej reprezentacji stoi ponownie Władimir Alekno, z którym Sborna wspięła się m.in. na najwyższy stopień podium podczas igrzysk w Londynie, a w ostatnich mistrzostwach Starego Kontynentu sięgnęła po złote medale. To osobowość, która może wyciągnąć ten zespół z głębin i dać jej nowe, lepsze życie. Poza wymienionymi ekipami jest jeszcze kilka, które być może nie są faworytami, ale znajdują się wśród drużyn aspirujących. Można tutaj wymienić Serbów z Aleksandarem Atanasijeviciem na czele, Niemców, którzy dysponują bardzo wyrównanym składem i kojarzeni są z dużą solidnością. Obie drużyny to brązowi medaliści kolejno – mistrzostw Europy i mistrzostw świata.

W historii mistrzostw najwięcej krążków zdobywały reprezentacje ZSRR/Rosji, Włoch i dawnej Czechosłowacji. Polacy w tym zestawieniu znajdują się na czwartym miejscu z 8 medalami, w tym jednym złotym, zdobytym w Izmirze w 2009 pod przewodnictwem Daniela Castellaniego. W tegorocznej edycji turnieju wystąpi jeden debiutant, który po raz pierwszy w historii stanie do walki o najwyższe cele, będzie to Białoruś. Kto zatem tym razem będzie cieszył się ze zdobycia złotych medali? Tego dowiemy się 18 października po rozegraniu finału. Natomiast początek emocji już w piątek.

Zobacz również:
Zestawienie grup mistrzostw Europy 2015

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2015-10-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved