Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Jacek Nawrocki: Konsekwentnie będę dążył do celu

Jacek Nawrocki: Konsekwentnie będę dążył do celu

fot. FIVB

- Nie będzie nerwowych ruchów i żadnego pośpiechu. Mam nadzieję, że znajdziemy pełne porozumienie ze strony działaczy oraz trenerów klubowych. Wszystkim nam zależy, by stworzyć jak najsilniejszą reprezentację - mówi trener reprezentacji siatkarek, Jacek Nawrocki.

Trochę przewidział pan scenariusz tego ćwierćfinału, mówiąc o sile ognia Holenderek?

Jacek Nawrocki: A to nie była żadna nowina, bo zespół był budowany kilka sezonów, jako niezwykle mocny fizycznie. A przede wszystkim poukładany zarówno w ataku, jak i w obronie. W tym spotkaniu grałyśmy z młodymi dwiema przyjmującymi, a w takich spotkaniach jest potrzebne doświadczenie. Szkoda, że nie mogliśmy skorzystać ze wszystkich zawodniczek. Ten turniej potwierdził, że siłę ognia mamy zdecydowanie za małą, bo wszystko nie może się opierać na Kasi Skowrońskiej. Jeżeli jest Ania Werblińska, to są dwie zawodniczki, ale nadal musimy szukać mocnego wsparcia dla obu zawodniczek albo szukać perfekcyjnego przyjęcia, by wykorzystywać inne formacje.

Co się stało konkretnie Annie Werblińskiej?



Stłuczone kolano, tak bym to określił. Kontuzja nie pozwoliła jej zagrać z Holandią, ale mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

Jej brak był poważnym osłabieniem?

Turniej w Baku potwierdził, że tracąc dokładność w przyjęciu, to Ania Werblińska jest potrzebna w ofensywie. I te mistrzostwa w Holandii tylko to potwierdziły. Trzeba się uzbroić w cierpliwość i szukać skrzydłowej, która byłaby partnerką w ataku dla obu siatkarek. Uważam, że te dziewczyny, które pokazywały się tutaj pierwszy raz, również wykazały potencjał, będą się rozwijały i również będą wykorzystywane w reprezentacji.

Co trzeba zrobić, by reprezentacja wskoczyła na wyższym poziom?

Przede wszystkim trzeba nie ustawać w poszukiwaniach i solidnie pracować. Mogę tylko obiecać, że nie zrezygnuję z planu, jaki został nakreślony i konsekwentnie będę dążył do celu. Ten turniej pokazał, że brakuje nam trochę cwaniactwa, dokładności i wyrachowania, a właśnie tych elementów musimy się nauczyć.

Największe plusy tego turnieju?

Największymi plusami to były dwie zawodniczki, Kasia Skowrońska-Dolata oraz Paulina Maj-Erwardt. One przez cały czas utrzymywały wysoką dyspozycję i tak naprawdę od nich trzeba zacząć budowanie reprezentacji na turnieju przedolimpijskim w Ankarze. Pojawienie się Kamili Ganszczyk to jest iskierka nadziei. To jest dziewczyna, która stawia pierwsze kroki w reprezentacji. Poholowaliśmy trochę dziewczyn, które miały kłopoty zdrowotne i, mam nadzieję, skończą się podczas rozgrywek ligowych.

Dziewczyny dalej wierzą w olimpijski awans?

One są zdeterminowane i deklarują dalszą pracę w reprezentacji. Nie trzeba dłużej z nimi rozmawiać na ten temat. To nie ja namawiałem na grę w reprezentacji, lecz dziewczyny chciały same przyjechać. I chwała im za to. Musimy zrobić wszystko, by żadna z zawodniczek nie zrezygnowała z gry.

Starczy działaczom Polskiego Związku Piłki Siatkowej cierpliwości do reprezentacji kobiet?

Nawet nad tym się nie zastanawiam. Patrzę na swoją robotę, by ją wykonać jak najlepiej. A na inne sprawy patrzę z boku, nie wtrącając się.

Ma pan zielone światło dla tej reprezentacji?

Teraz w naszym projekcie jest zebrać wszystkie najlepsze zawodniczki. Jeżeli nie uda się w turnieju przedolimpijskim, wówczas trzeba zacząć budowę perspektywicznej reprezentacji. Na razie chcemy osiągnąć cel tymi zawodniczkami, które są w kręgu naszych zainteresowań. Ale trzeba będzie pomyśleć o budowaniu nowej kadry.

W Rotterdamie wysłuchał – Krzysztof Gaweł, więcej w serwisie Eurosport.Onet.pl

źródło: eurosport.onet.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-10-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved