Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Ewa Cabajewska: Naszym celem jest awans do Orlen Ligi

Ewa Cabajewska: Naszym celem jest awans do Orlen Ligi

fot. archiwum

- Chcemy ponownie walczyć o mistrzostwo pierwszej ligi i wejść wyżej - przyznała nowa siatkarka Rolteksu Zawiszy Sulechów, Ewa Cabajewska. - Wydaje mi się, że ten zespół jak najbardziej na to stać. Są oczywiście przeciwnicy, którzy mają podobne założenia - dodała.

16 razy wystąpiła pani w reprezentacji kraju. Wspomnienia?

Ewa Cabajewska:Fajne! Jednak bardziej wracam pamięcią do czasów kadry juniorskiej. Miałyśmy ciekawą grupę, jak dobrze pamiętam, to zajęłyśmy piąte miejsce na mistrzostwach świata i trzecie w Europie. Jeszcze do tej pory część tamtej ekipy widuje się na parkietach. To były dobre roczniki. (śmiech)

W swojej kolekcji posiada pani mistrzostwo Polski zdobyte z Muszynianką. Jak smakowało?



Trochę dawno to było, bo w 2006 roku. Ale super. To był bardzo udany sezon, drużyna powoli ogrywała się w ekstraklasie. Posiadaliśmy w składzie wiele reprezentantek Polski. Ja jakoś wskoczyłam tak na końcówkę, kiedy jedna z dziewczyn doznała kontuzji. No i później udało się wywalczyć pierwsze miejsce.

Jak właściwie trafiła pani do Rolteksu Zawiszy?

Dostałam propozycję. (śmiech) Przyznam, że bardzo fajną, więc długo się nie zastanawiałam. Miałam jeszcze kilka innych ofert, ale przekonała mnie osoba trenera Marka Mierzwińskiego. Oprócz tego dobre opinie o klubie, które na chwilę obecną mogę tylko i wyłącznie potwierdzić. Zajęcia są bardzo profesjonalne, na nic nie można narzekać. Funkcjonowanie Zawiszy nie odbiega drużynom z ekstraklasy, a czasem jest nawet lepsze.

Przychodząc tutaj, liczyła pani na grę w Orlen Lidze?

Tak. Podejrzewam, że podobnie jak większość. Drużyna Zawiszy została potraktowana troszeczkę niesprawiedliwie, bo sportowo wygrała ten awans i klub spełniał wszystkie warunki na występy w elicie. Mimo tego kilka osób, a może nawet jedna podjęła decyzję, że nie w tym roku. Nie ma co tego rozdrapywać, ale najbardziej przykre jest to, że ludzie z centrali nie rozpatrują własnych regulaminów. Ustalają i zmieniają je tak, jak jest im wygodnie.

Nie żal było opuszczać stolicy, rodzinnych stron, wielkiej aglomeracji na rzecz małego miasteczka, jakim jest Sulechów?

Nie, absolutnie. Jestem rodowitą warszawianką, z któregoś już pokolenia i czuję się nią. Spore miasta mają swój urok, ale przyznam, że przez wiele lat przebywałam poza Warszawą. Tam odczuwalny jest ten zgiełk, wyścig szczurów. Czasami jestem po prostu tym zmęczona. Wolę naturę, przestrzeń i ciszę. W zeszłym sezonie dojeżdżając na treningi, musiałam wyjść z domu godzinę, czasami nawet półtorej wcześniej. Bywało, że się spóźniałam, czego nie cierpię robić. Dodam tylko, że miałam do pokonania zaledwie dziewięć kilometrów. Spędzanie czasu w korku jest dobijające. W Sulechowie na halę idę pięć minut, a jak wsiądę w auto, to całą minutę. (śmiech)

Na co w nadchodzącym sezonie stać sulechowską drużynę?

Naszym celem jest awans do Orlen Ligi. Wydaje mi się, że ten zespół jak najbardziej na to stać. Są oczywiście przeciwnicy, którzy mają podobne założenia. Słyszałam, że w przyszłym roku ekstraklasa może zostać rozszerzona. Zobaczymy, jak to będzie. Chcemy ponownie walczyć o mistrzostwo pierwszej ligi i wejść wyżej.

Jak długo zamierza pani jeszcze występować na boisku?

A nie wiem. (śmiech) Wydaje mi się, że jakiś rok, ewentualnie dwa. Na razie zdrowie na to pozwala. Poza tym najważniejsze jest, że nadal mi się chcę. Dopóki tak będzie, nie zakończę kariery.

Rozmawiał Jakub Lesiński – więcej w Gazecie Lubuskiej

źródło: Gazeta Lubuska

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-10-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved