Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Siatkarskie paradoksy, czyli o kwalifikacjach olimpijskich słów kilka

Siatkarskie paradoksy, czyli o kwalifikacjach olimpijskich słów kilka

fot. archiwum

Walka o medale IO bez obrońców tytułu - Rosjan, mistrzów świata - Polaków, brązowych medalistów - Niemców, finalistów LŚ 2015 - Francji i Serbii? Niektórzy powiedzieliby, że to jakiś żart, ale dwóch z tych zespołów w Rio de Janeiro na pewno zabraknie.

Zakończony w środę Puchar Świata był pierwszą okazją do uzyskania kwalifikacji olimpijskiej. Do tej pory awans uzyskiwali wszyscy medaliści. W 2015 roku ze znanych tylko sobie powodów FIVB zadecydowała, że zaszczyt ten spotka tylko dwa pierwsze zespoły, karząc w ten sposób brązowego medalistę, niwecząc jego wysiłki. Trzecie miejsce na tak dużej imprezie zatem zamiast być powodem do zadowolenia, wywoływało łzy, co mogliśmy zobaczyć w przypadku naszych reprezentantów. I to wcale nie były łzy szczęścia, a smutku, wściekłości i ogromnego żalu. Czy właśnie takie obrazki chcieli oglądać włodarze światowej federacji, podejmując tę absurdalną decyzję?

Nie sposób widząc fakt, jak podle czuł się nasz zespół, stojąc na podium po dobrze zagranym turnieju, gdzie odniósł tylko jedną porażkę, wspomnieć ogólnie o systemie kwalifikacji do igrzysk olimpijskich w siatkówce. I to wcale nie dlatego, że biało-czerwoni nie mogą jeszcze cieszyć się z olimpijskiej przepustki (w styczniu dostaną kolejną szansę podczas kontynentalnych kwalifikacji w Berlinie) i wobec tego skrzywdzony, nieszczęśliwy Polak musi sobie ponarzekać. Nie, po prostu zostały tu ukazane spore wady tego systemu i taką opinię można byłoby przedstawić nawet wtedy, gdyby nasz zespół zdobył w Japonii bilet do Rio. Podobnie jak biało-czerwoni wtedy jednak czuliby się z pewnością Włosi czy Amerykanie, którzy także rozegrali znakomity turniej.

Chyba w żadnej dyscyplinie sportu droga do igrzysk nie jest tak trudna i wyboista. W piłce ręcznej np. mistrz świata automatycznie kwalifikuje się do igrzysk, mistrzowie Europy czy igrzysk panamerykańskich tak samo. Dlaczego zatem mistrz świata w siatkówce, mistrz Europy, Azji, Afryki itd. nie kwalifikuje się bezpośrednio do igrzysk? FIVB ustaliła, że awans poza zespołami z Pucharu Świata uzyskają tylko zwycięzcy turniejów kontynentalnych plus łącznie cztery zespoły z dwóch turniejów światowych. Powoduje to, że mniej znakomitych zespołów ma szansę na udział w turnieju olimpijskim, a już zwłaszcza po redukcji przepustek bezpośrednio z Pucharu Świata. Czym kierowała się federacja, opracowując takie zasady, wie tylko ona sama. Może chodzi o to, że im więcej mocno obsadzonych turniejów, granych o wysoką stawkę, tym większe wpływy finansowe? Nie da się ukryć, że taki turniej przyciąga kibiców, telewizję, a co za tym idzie zyski dla federacji są duże. System ten sprawia jednak, że tak naprawdę wysiłek danego zespołu we wcześniejszych zawodach nie jest nagrodzony. Może być tak, że pójdzie na marnę, bo np. przydarzy się słabszy moment w turnieju kwalifikacyjnym, a wiadomo, że medal olimpijski jest marzeniem każdego sportowca. Inną paradoksalną sprawą jest fakt, że już w samym turnieju olimpijskim na pewno nie zobaczymy wszystkich najlepszych zespołów na świecie, co na pewno nie wpływa pozytywnie na jego poziom sportowy.



Dlaczego? Otóż, opracowany przez FIVB system najbardziej uderza w drużyny z Europy, a gołym okiem widać, że dziś w męskiej siatkówce dominują właśnie zespoły ze Starego Kontynentu. Przykładem chociażby mogą być ostatnie mistrzostwa świata, gdzie w pierwszej piątce uplasowały się aż cztery zespoły z Europy (Polska – 1, Niemcy – 3, Francja – 4 i Rosja – 5). W tegorocznej Lidze Światowej w czołowej czwórce był tylko jeden zespół spoza naszego kontynentu – USA. Kolejnym przykładem jest także ów Puchar Świata, gdzie za USA uplasowały się trzy zespoły z Europy. W styczniu w Berlinie m.in. Polska, Rosja, Serbia, Bułgaria, Niemcy i Francja będą walczyły w piekielnie trudnym turnieju, którego stawką będzie awans do igrzysk olimpijskich. Można te zawody śmiało nazwać drugimi mistrzostwami Europy, rozegranymi kilka miesięcy po tych właściwych. Na początku przyszłego roku z Max Schmelling Halle szczęśliwy wyjedzie tylko jeden zespół, a dwa kolejne będą musiały szykować się do kolejnej batalii o igrzyska. Pozostali zmagania w Brazylii obejrzą w telewizji. Obsada styczniowego turnieju robi wrażenie, wymienione zespoły na pewno przyjadą do stolicy Niemiec z zamiarem wywiezienia stamtąd biletu do Rio, można się spodziewać walki do ostatniej piłki. Poziom emocjonalny tych zawodów będzie bezsprzecznie bardzo wysoki, a na końcu obok radości zwycięzców z całą pewnością po raz kolejny poleją się łzy pokonanych. Obrazki z Berlina na pewno będą mocno przejmujące i należy mieć tylko nadzieję, że tych łez nie zobaczymy w oczach naszych siatkarzy. Marzenia kilku znakomitych ekip zostaną jednak brutalnie zniszczone, pomimo wysiłku i pokazania najlepszego, co akurat potrafią. Niektórzy, ci bardziej doświadczeni zawodnicy stracą z pewnością swoją ostatnią szansę w karierze na olimpijski medal. Może się tak zdarzyć, że w Brazylii nie zagra ani mistrz świata, ani mistrz Europy. Może zabraknąć brązowego medalisty mistrzostw świata (Niemiec), czwartej drużyny mundialu (Francji) czy obrońcy tytułu mistrza olimpijskiego (Rosji). Zobaczymy natomiast takie zespoły jak np. Egipt czy Kanada, które przy całym szacunku, ale nieco odbiegają poziomem od tych najlepszych. To dobitnie pokazuje, jak wadliwy jest ten system i o tym trzeba mówić głośno. Chyba nie ma drugiej takiej dyscypliny, w której taka sytuacja jest możliwa, bo np. nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić np. konkursu rzutu młotem bez Anity Włodarczyk czy biegu na 100 metrów bez Usaina Bolta. Ważne jest, aby najważniejsza impreza czterolecia była jak najsilniej obsadzona, ale FIVB najwyraźniej sądzi inaczej…

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Igrzyska Olimpijskie, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-09-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved