Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Młoda Liga Kobiet > Roman Szczepan Kniter: Mistrzostwo nie przyszło samo

Roman Szczepan Kniter: Mistrzostwo nie przyszło samo

fot. archiwum

- Cała Młoda Liga Kobiet to bardzo ważny projekt, którego celem jest poszerzenie bazy zawodniczek, mogących występować na parkietach Orlen Ligi - powiedział prezes PGE Atomu Trefla Sopot, Roman Szczepan Kniter.

Pozostał nam praktycznie miesiąc do rozpoczęcia nie ligi, tylko lig. Bardzo skupiamy się na drużynie seniorskiej, ale i w tym sezonie będziemy przecież bacznie przypatrywać się naszej drużynie młodzieżowej.

Roman Szczepan Kniter: – Zdecydowanie tak, bo dziewczyny sięgnęły w zeszłym roku po mistrzostwo Młodej Ligi Kobiet, które nie przyszło przecież samo. Siatkarki wypracowały ten wynik na boisku po ciężkich godzinach pracy i łączeniu wielu różnych obowiązków, w tym również szkolnych. Tym bardziej ich sukces jest godny podkreślenia. Dlatego też ten złoty medal Młodej Ligi Kobiet do teraz jest dla nas wszystkich wielką radością i jesteśmy bardzo wdzięczni wszystkim siatkarkom poszczególnych klubów, że uczestniczyły w tych rozgrywkach w barwach naszej drużyny w minionym sezonie.

Młode „złotka” nie są wychowankami PGE Atomu Trefla, bo klub nie posiada obecnie struktur młodzieżowych. Zgodnie z wymogiem Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej trzeba jednak było zgłosić zespół do Młodej Ligi Kobiet. Zamysł był taki, by złożyć zespół, który od razu zdobędzie mistrzostwo?



– Nie, zupełnie nie. Nasi sponsorzy – PGE Polska Grupa Energetyczna, Trefl SA i miasto Sopot – zawsze zgodnie podkreślają i wdrażają także w swoich projektach ideę, w której sport profesjonalny stanowi wzorzec dla rozwoju młodych zawodniczek. Również my staraliśmy się i wciąż będziemy się starać, aby to założenie jak najlepiej realizować.

Jakie były w takim razie cele zespołu? Jeśli mówimy o jak najlepszej realizacji, to chyba w grę wchodzą najwyższe laury.

– Przede wszystkim my nie stawialiśmy i nadal nie stawiamy sobie celów medalowych, nie określamy miejsca w tabeli, jakie drużyna ma zająć. Ten system, jaki przyjmujemy w drużynie seniorskiej, w wypadku drużyny młodzieżowej nie ma odzwierciedlenia, ponieważ Młoda Liga Kobiet jest tym polem, na którym zawodniczki przede wszystkim mają się rozwijać, na ile to możliwe uzupełniać zespół seniorek na treningach i je podpatrywać. Wynik końcowy jest więc sumą wykonanej pracy, wysiłku i ambicji, wypracowanej na treningach chemii całego zespołu. Jeżeli to wszystko razem wzięte daje na koniec dobry czy w naszym przypadku bardzo dobry rezultat, pozostaje jedynie pogratulować raz jeszcze dziewczynom za uczciwą i sumienną pracę, ale chcę też podkreślić, że mistrzostwo Młodej Ligi Kobiet jest efektem wspólnego działania i potencjału całego siatkarskiego Pomorza.

Siatkarki nie mają więc presji wyniku, jednak dla klubu ten wynik jest chlubą.

– Cała Młoda Liga Kobiet to bardzo ważny projekt, którego celem jest poszerzenie bazy zawodniczek, mogących występować na parkietach Orlen Ligi. Nasz klub i ja osobiście bardzo popieramy takie przedsięwzięcie ze względu na efekty widoczne w siatkówce męskiej – wystarczy spojrzeć, ilu młodych siatkarzy miało dzięki temu możliwość pojawienia się w PlusLidze, lidze mistrzów świata. Patrząc w perspektywie długoterminowej, jest to dla nas projekt, który pozwoli wielu siatkarkom z Pomorza wpisać do swojego siatkarskiego CV, jako pierwsze i zarazem bardzo ważne osiągnięcie, reprezentowanie PGE Atomu Trefla Sopot i szlifowanie swoich umiejętności wśród najlepszych.

Wspomniał pan, że mistrzostwo Młodej Ligi Kobiet jest wynikiem działania całego Pomorza. Należy przez to rozumieć, że nie tylko zespół seniorek, ale także Młoda Liga Kobiet ma być budowana z myślą o siatkarskim rozwoju tego regionu?

– Tak. Jest to na pewno najważniejsza idea, jaka nam przyświeca. Często przy drużynie seniorek mówimy, że chcemy, by była możliwie „tutejsza”, bo to z Pomorza wywodzi się wiele znaczących nazwisk siatkówki żeńskiej. Dlatego PGE Atom Trefl Sopot podjął rok temu decyzję o nawiązaniu szerszej współpracy wielu klubów z całego Pomorza, aby połączyć potencjał każdego z nich i wypracować wspomniany wspólny rezultat końcowy. Jest on zatem zasługą Gedanii Gdańsk, Orła Malbork, APS-u Rumia oraz ich trenerów, którzy wspaniale wyszkolili przez wszystkie poprzednie lata te dziewczyny. Nie byłyby tu, gdzie są, gdyby nie trenerzy Witold Jagła, Paweł Kramek, Szymon Żołędziewski, Paweł Tercjak czy Tomasz Kordowski. Dziewczyny są tego świadome, a my bardzo szanujemy ich wkład w rozwój tych siatkarek, które kształtowali także inni szkoleniowcy, jak Grzegorz Wróbel czy Patryk Michna.

Drużynę młodych atomówek scalił jednak trener Piotr Matela.

– Zgadza się, a trzeba przyznać, że nie było to także łatwe zadanie. Wiem, jaką pracę trener wykonał od samego początku aż do ostatniego meczu, jak bardzo zmieniło się w tym czasie zachowanie i nastawienie siatkarek zarówno do meczów, jak i treningów. Ich umiejętności były wysokie i to jest jedna kwestia, ale scalenie zespołu to zupełnie inny aspekt. Warto też podkreślić, że po sezonie spędzonym rok wcześniej przy naszej drużynie seniorskiej trener wdrażał podobny system przygotowania choćby kondycyjnego właśnie u tych młodych dziewczyn. To był długi i bardzo wyczerpujący sezon, ale na jego koniec aż sześć siatkarek uśmiechnęło się szeroko dzięki powołaniom do reprezentacji – pięć z nich w kategorii juniorek i jedna do kadetek. To najlepiej pokazuje, że dla nas bardzo liczył się rozwój tych siatkarek, którego zwieńczeniem po tym sezonie jest zasilenie kadry narodowej.

Można się więc spodziewać, że projekt łączenia siatkarskiego Pomorza będzie kontynuowany w tym sezonie?

– Połączone siły dały nam wszystkim wspaniały efekt końcowy, więc jest to wyraźnym sygnałem, że obraliśmy słuszną drogę, którą wyśmienicie byłoby kontynuować, korygując zarazem popełnione błędy. To stworzyłoby wspólny pomorski ośrodek rozwoju dla siatkarek, które mogą rozwijać się, rywalizując na różnych szczeblach – kadetek, juniorek, jednocześnie mierząc się w rozgrywkach Młodej Ligi Kobiet. Jeśli dołożyć do tego współuczestnictwo w treningach 5-krotnych medalistek Orlen Ligi i szukanie miejsca w tym zespole, odpowiedź na pytanie, czy warto kontynuować taki projekt, może być tylko jedna.

Wspomniał pan wcześniej, że sezon był wyczerpujący i ciężko się z tym nie zgodzić. Zdarzało się, że jedna siatkarka powinna była zagrać w trzech różnych meczach w Młodej Lidze Kobiet, II lidze i jeszcze w swoim klubie macierzystym.

– Tak i na szczęście w tym sezonie będzie już nieco łatwiej, bo nie będziemy brali udziału w rozgrywkach II ligi. Niemniej w minionym roku w pełni rozumieliśmy cele poszczególnych klubów, których zawodniczki grały w naszym zespole w Młodej Lidze Kobiet. Misją tych klubów było uzyskanie medalu w rozgrywkach kadetek czy juniorek. Faktem jest, że osiąganie poszczególnych wyników nie zawsze szło w parze z przygotowaniem zawodniczek do gry w Młodej Lidze Kobiet czy nawet w rozgrywkach seniorskich. Zdarzyły się też mecze, gdy nasz zespół grał w nie najmocniejszym składzie, a trener Matela miał twardy orzech do zgryzienia, aby skompletować drużynę na mecz. Nie narzekaliśmy jednak na tę sytuację, bo siatkarki brały udział w rozgrywkach innych kategorii wiekowych w swoich klubach macierzystych, co było priorytetem. W pełni to rozumieliśmy, bo od samego początku założenie było takie, aby nie stać na przeszkodzie w realizacji założonych celów żadnemu klubowi, a w szczególności tak bardzo zasłużonej w tym temacie Gedanii. Dlatego zdecydowaliśmy się oprzeć projekt Młodej Ligi Kobiet o zawodniczki, które chcą się nadal rozwijać przy naszym zespole, a rozwój ten nie stoi w konflikcie z celami sportowymi rozgrywek kadetek czy juniorek.

 

źródło: atomtrefl.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Młoda Liga Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-09-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved