Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Michal Masny: Żałuję, że kończę teraz i w taki sposób

Michal Masny: Żałuję, że kończę teraz i w taki sposób

fot. Joanna Skólimowska

- Wolałbym, żeby mi trener powiedział prosto w oczy, że mnie nie chce w kadrze albo jestem dla kogoś niewygodny - o swoim rozstaniu z kadrą narodową Słowacji i zakończeniu kariery reprezentacyjnej Strefie Siatkówki mówi Michal Masny.

Niedawno podjąłeś decyzję o zakończeniu kariery reprezentacyjnej. Decyzja jest już ostateczna? Po tylu latach regularnej gry w barwach narodowych można powiedzieć, że szkoda, że ta przygoda kończy się w ten sposób, a nie na parkiecie?

Michal Masny: Oczywiście, że szkoda. Przede wszystkim żałuję, że kończę teraz i w taki sposób, a nie na mistrzostwach Europy, bo mogłoby to być idealne zakończenie mojej kariery reprezentacyjnej. Bo o tym końcu gry w reprezentacji myślałem już wcześniej i powiedzmy, że to był mój plan, żeby w tym roku, po mistrzostwach to zakończyć. Czy jest to definitywne zakończenie? Myślę że tak, bo w kadrze grałem już długo, może mógłbym pomóc, nawet czuję się na siłach, żeby wciąż grać w reprezentacji, jednak mimo wszystko jest to moje ostatnie słowo – decyzja została już podjęta.

Mówiłeś już o tych mieszanych uczuciach, że z jednej strony był żal, z drugiej pewnego rodzaju spokój…



Wszystko ma dwie strony i w reprezentacji też były pewne problemy, a ja jako kapitan musiałem je rozwiązywać, podejmować rozmowy na różne tematy. Teraz poniekąd wyzwoliłem się z tego wszystkiego i dlatego jakiś spokój czy rozluźnienie też się pojawiły. Oczywiście drugą stroną tego wszystkiego jest fakt, że było mi przykro, bo z reprezentacją spędziłem wiele lat, była ona ważną częścią mojego życia. A jeżeli taki etap się kończy, to pojawiają się wspomnienia, myśli o tym, jak było i w tych chwilach na pewno jest też żal.

Sama decyzja szkoleniowca dla środowiska siatkarskiego, nie tylko na Słowacji, była jednak zaskoczeniem. Po niespełna tygodniu pracy z nowym szkoleniowcem spodziewałeś się, że tak to się może zakończyć?

Mieliśmy spędzić razem cały tydzień, niestety trener miał w tym czasie jakieś poważne rodzinne problemy, z tego też powodu były to tylko trzy dni. Ostatniego mojego dnia zgrupowania, w piątek, przed ogłoszeniem decyzji, kilku chłopakom powiedziałem, że tak czuję, że nie będzie mnie w 16-osobowym składzie nominowanych i że to chyba mój ostatni trening. Oczywiście koledzy się z tego śmiali, nikt nie brał tego na poważnie, pod tym względem może to być zaskoczenie. Ja jednak tak czułem, trudno mi powiedzieć, czy trener dawał jakieś sygnały, dając to do zrozumienia. I tak naprawdę po trzech dniach znajomości i współpracy z nowym szkoleniowcem trener zadecydował, że mnie nie zabierze na mistrzostwa Europy. Powody były takie, że po tym jak zrezygnowali z kadry Martin Nemec i Tomas Kmet’, trener zdecydował zmienić swoją koncepcję, podejmując decyzję, że będzie chciał jechać na mistrzostwa Europy z młodymi zawodnikami. Prawdę mówiąc, nie jest to tak do końca prawdą, jeżeli spojrzymy na daty urodzenia zawodników, którzy zostali, to jest trochę inaczej. Więc prawdę mówiąc, nie wiem, jak to było i chyba wolałbym, żeby mi trener powiedział prosto w oczy, że mnie nie chce w kadrze, jestem dla kogoś niewygodny albo że uważa, że nie jestem w stanie współpracować z nim czy innymi zawodnikami. Byłoby to dla mnie lepsze niż stwierdzenie, że jego koncepcja się zmieniła, bo przecież takie zmiany nie zachodzą w trakcie trzech dni, tylko o tym, że wspomniana przeze mnie dwójka nie przyjedzie, wszyscy wiedzieli wcześniej. Dlatego w tym wszystkim coś mi nie pasuje, na pewno trener wiedział o tym wcześniej, w takim przypadku nie widziałem w ogóle powodu, dla którego mnie wezwał na zgrupowanie.

Wspomniałeś o tym, że być może byłeś dla kogoś niewygodny, myślisz więc,  że mogłaby to być nie tylko decyzja Alberto Giulianiego?

– Trudno powiedzieć, nikt mi tego nie powiedział wprost, nikt ze mną o tym nie chciał rozmawiać. Nie będę nikogo oskarżał, każdy ma prawo do własnej opinii. Każdy może sobie samemu to poukładać. Chociaż tydzień po tym, jak ogłosiłem zakończenie kariery, okazało się, że kolejnym powodem, dlaczego mnie nie ma w reprezentacji, jest fakt, że jestem za niski. I to trener podał jako kolejny powód, tj. że wszyscy stawiają na warunki fizyczne w zespole i tak będzie wyglądała jego koncepcja. A w takim wypadku nie wiem, dlaczego w zespole jest Daniel Končal, który jest ode mnie o 6 cm wyższy (188 cm wzrostu – przyp. red.), z całym szacunkiem dla niego oczywiście, bo jest moim przyjacielem.

Byłeś częścią zespołu, który rok temu wywalczył przepustkę na tegoroczne mistrzostwa Europy. Tym bardziej oglądanie rozgrywek w telewizji dla ciebie jako wielokrotnego reprezentanta będzie czymś nowym, ale i trudnym?

– Z jednej strony to dziwne, że około połowa zespołu, zawodników, którzy wywalczyli ten awans na mistrzostwa Europy albo w ogóle nie byli zaproszeni na to pierwsze zgrupowanie, albo teraz ich nie ma już w kadrze. Wiem, że na takie turnieje jak mistrzostwa nie leci się za zasługi, ale uwzględniając aktualną formę, także może to ma jakiś sens. Ja na pewno będę trzymał za chłopaków kciuki, zawsze życzę im jak najlepiej. Nie mogę mieć przecież do nich żadnych pretensji, to nie jest ich decyzja. Mogę mieć żal czy pretensje do trenera albo federacji. Ale co do chłopaków to będę trzymał za nich kciuki i mam nadzieję, że sprawią tam miłą niespodziankę.

Na całej sytuacji w pewnym sensie skorzystał twój klub – Jastrzębski Węgiel. Mark Lebedew nie liczył chyba, że tak szybko będzie cię miał do dyspozycji na treningach i w meczach kontrolnych?

Właśnie rozmawiałem z trenerem na tydzień czy dwa przed zgrupowaniem i mówiłem mu wtedy, że w klubie pojawię się chyba dopiero w październiku i to bliżej końca miesiąca. Więc trener sam był zaskoczony tą informacją. Na pewno dla mnie też dobrze, bo praktycznie cały zespół mamy nowy, więc potrzebujemy trochę czasu, żeby się zgrać. Tak więc dla klubu, ale i dla mnie samego jest to dobre rozwiązanie.

Po pierwszych meczach kontrolnych i początkowym etapie przygotowań możesz już coś więcej powiedzieć o nowym zespole?

– Można powiedzieć, że na początku przy całej sytuacji w klubie wyglądało to tragicznie. Później nastąpiły pewne zmiany, a po jakimś czasie pojawiło się pewne światełko nadziei. Przyszli kolejni zawodnicy, teraz ta sytuacja nie jest taka zła i zespół wygląda naprawdę nieźle. Nie chcę nic deklarować, że będziemy walczyć o miejsce w czwórce ani też że będziemy gdzieś u dołu tabeli. Bo tak naprawdę przy aktualnym systemie wszystko jest możliwe. Zobaczymy, my będziemy walczyć w każdym kolejnym meczu. Za nami pierwsze sparingi i jak na razie trudno coś więcej powiedzieć, to dopiero start przygotowań.

Ciekawym sprawdzianem może być turniej międzynarodowy o Puchar Prezydenta Miasta Racibórz, który zaplanowano na 1-4 października?

Na pewno, ten turniej będzie dla nas sprawdzianem i tam dowiemy się, na jakim etapie przygotowań, formy czy jakości zespołu jesteśmy. Będą tam naprawdę dobre zespoły, które oczywiście nie muszą być w komplecie, ale na pewno te sparingi mimo wszystko nam pokażą, nad czym musimy jeszcze popracować, gdzie mamy jakieś rezerwy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga, siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-09-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved