Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Bielska twierdza obroniona – BBTS zwycięski w sparingu z MKS-em

Bielska twierdza obroniona – BBTS zwycięski w sparingu z MKS-em

fot. plusliga.pl

Nie bez kłopotów, bowiem w czterech setach bielszczanie wygrali swój drugi przedsezonowy sparing. Tym razem ich rywalem był MKS Będzin. Zespół Tomasza Wasilkowskiego przegrał natomiast swój trzeci bój przed startem rozgrywek PlusLigi.

W hali przy ulicy Widok BBTS i MKS rozgrywały sparing, lecz nie oznaczało to braku emocji i dobrych zagrań po obu stronach siatki. Początek meczu przyniósł wyrównaną rywalizację z mocnymi uderzeniami gospodarzy ze skrzydeł i środka. (5:4). Widowisko mogło się podobać, bowiem jedynymi błędami, które popełniali oponenci, były te serwisowe, choć ich liczba i tak nie była duża. W oczy rzucała się wysoka dyspozycja Marcina Wiki, który nie tylko stanowił podporę defensywy bielszczan, ale także ratował ich w sytuacyjnych akcjach (10:10). Nie wszystko było jednak idealnie, bowiem piłka za piłką uwidaczniały się niedociągnięcia w przyjęciu po będzińskiej stronie, czemu winny w dużej mierze był brak przytomności Michała Żuka w drugiej linii (13:17). Imponowała natomiast forma Bartłomieja Krulickiego, który stanowił zaporę nie do przejścia dla rywali, przez co BBTS powiększył swoją przewagę do ośmiu oczek (21:13). Na finalnej wygranej podopiecznych Krzysztofa Stelmacha zaważyły błędy gości i atak z lewego skrzydła Siergieja Kapelusa (25:19).

Chwila oddechu wniosła nieco świeżości w szeregi MKS-u – ciężar odpowiedzialności za ofensywę przyjął na siebie Żuk, a także dobrze zaczął funkcjonować potrójny blok tygrysów (4:4). Wydawało się, że wyrównaną walkę przerwie siatkarski gwóźdź Bartosza Janeczka, ale aut autorstwa Grzegorza Pilarza przy przebiciu piłki palcami na drugą stronę parkietu ponownie zaognił rywalizację (7:7). Ku radości publiczności zgromadzonej w hali bielszczanom udało się zdobyć pierwszą przewagę w tym secie, a do odbudowy ich pewności siebie w dużej mierze przyczynił się Wika, przytomnie prowadzący swoich kolegów do zwycięstwa (16:11). Swoje trzy grosze do rosnącego prowadzenia BBTS-u dołożył dobrze grający na środku Mateusz Sacharewicz, któremu po drugiej stronie siatki starali się odpowiadać rywale (20:13). Bezskutecznie, bowiem przepaść pomiędzy teamami była coraz widoczniejsza, a jeszcze wyraźniejszą wygraną na koncie bielszczan w drugiej odsłonie meczu zapisał duet Krulicki-Janeczek (25:15).

Nie ulega wątpliwości, że po dwóch przegranych setach sportowa frustracja rosła po stronie podopiecznych trenera Tomasza Wasilkowskiego, lecz paradoksalnie nie oddziałała ona negatywnie na postawę jego zawodników. Będzinianie w końcu nauczyli się wykorzystywać niedociągnięcia w obronie Łukasza Koziury i dzięki temu pierwsza część rozdania minęła pod znakiem walki punkt za punkt (7:8). Tygrysy złapały swój rytm dzięki ofiarnej postawie Michała Kamińskiego, która pociągnęła za sobą pięciopunktowe prowadzenie gości (13:8). Po bielskiej stronie straty zaczął odrabiać Sacharewicz, lecz taktyczne rozegranie Piotra Lipińskiego znacznie utrudniało mu pracę (10:14). Widać było, że stagnacja w szeregach gospodarzy pogłębiała się, a interwencje trenera Stelmacha nie przynosiły oczekiwanych skutków. Dodatkowo Kamil Kwasowski nie najlepiej spisywał się w ofensywie, choć swoje błędy niwelował asami serwisowymi wymierzonymi w strefę piątą (16:18). Finalnie wyrównanie stanu rywalizacji stało się faktem dzięki liderowi, którym stał się Kapelus, a także agresywnej grze siatkarzy ze stolicy Podbeskidzia na środku (19:19). Emocjonującą końcówkę na korzyść zawodników z Zagłębia rozstrzygnęły błędy w ofensywie bielszczan (25:23).



Ostatnią partię w meczu zainaugurowały pomyłki w polu serwisowym obu zespołów, które w znacznym stopniu przyczyniły się do spadku tempa gry (5:5). Pierwsze w secie dwupunktowe prowadzenie BBTS uzyskał dzięki dobrej postawie Pilarza zza dziewiątego metra oraz mocnym zbiciom Janeczka (9:7). Ku niezadowoleniu miejscowej publiczności chwilę później na tablicy wyników znów pokazał się remis, ale błędy zagrywki będzinian ponownie wyprowadziły miejscowy team na pozycję lidera (13:10). Wydawało się, że bielszczanie, mądrzejsi o porażkę z poprzedniego rozdania, będą pilnować rezultatu, lecz dali ponownie dojść do głosu przeciwnikom, co kosztowało ich utratę zapasu punktowego (19:19). Prawdziwa walka rozpoczęła się od stanu 21:21, kiedy zaczęły ważyć się losy pojedynku. Punkt za punktem oba zespoły zmagały się nie tylko same ze sobą, ale przede wszystkim za swoimi słabościami. Obronną ręką z wyczerpującej wymiany wyszedł BBTS, broniąc swojej twierdzy w stolicy Podbeskidzia (26:24).

BBTS Bielsko-Biała – MKS Będzin 3:1
(25:19, 25:15, 23:25, 26:24)

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-09-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved