Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Świata > PŚ: Argentyńczycy pokonali Kanadyjczyków po zaciętym boju

PŚ: Argentyńczycy pokonali Kanadyjczyków po zaciętym boju

fot. FIVB

Kolejne zwycięstwo w Pucharze Świata odnieśli Argentyńczycy, którzy musieli solidnie się napocić, by wykazać wyższość nad Kanadyjczykami. Podopieczni trenera Hoaga mogli nawet objąć prowadzenie 2:1, ale nie wykorzystali okazji i przegrali 1:3.

Kanadyjczykom dość szybko udało się wypracować trzy oczka przewagi – po atakach Nicholasa Hoaga, blokach na Luciano Zornetcie oraz błędzie w polu serwisowym Sebastiana Sole prowadzili już 6:3. Dopiero po uaktywnieniu się w ofensywie Facundo Conte można było mówić o intensyfikacji tempa gry po obu stronach siatki i to właśnie dzięki niemu reprezentanci Argentyny byli na czele na pierwszej przerwie technicznej (8:7). Dyspozycja zawodnika Skry Bełchatów mogła imponować, bowiem to on przejął stery lidera w ofensywie, a jego blok był zaporą nie do przejścia dla podopiecznych Glenna Hoaga (13:11). Jego postawa wzmogła frustrację zespołu po drugiej stronie siatki, co z kolei wpłynęło na liczbę błędów, która zaczęła pojawiać się w szeregach kanadyjskiego teamu – była widoczna szczególnie w prezencji Johna Gordona Perrina (12:16). Wydawało się, że ogniwem, które zdoła „pociągnąć” przegrywającą ekipę, będzie Gavin Schmitt, ale zawodnik ten nie jest ostatnio w najlepszej dyspozycji i po dwóch akcjach został znakomicie rozczytany przez rozgrywającego oponentów (20:22). Finalnie seta na korzyść Albicelestes zakończył Cristian Poglajen (25:21).

Stagnacja po stronie podopiecznych Glenna Hoaga wzmogła się po przerwie – zespół ten został całkowicie rozbity przez ataki Sole, czego skutkiem było 5:0 dla Argentyńczyków. Honor Kanadyjczyków ratowały bloki Perrina, ale była to kropla w morzu potrzeb jego zespołu, który wciąż nie mógł sobie poradzić z zagrywką Poglajena (4:10). W końcu teamowi udało się odrobić kilka oczek, ale uwidoczniły się jego problemy na środku siatki, co utrudniło mu walkę z rywalami (15:16). W końcu jednak doszło do upragnionego remisu (17:17) i gra teoretycznie rozpoczęła się od nowa. Od tego momentu można było mówić o zmaganiach punkt za punkt, w których obie drużyny raz po raz wymieniały się na prowadzeniu (21:21). W końcówce po stronie zawodników z Kraju Klonowego Liścia uaktywnił się Jansen Vandoorn, którego zbicia przechyliły szalę zwycięstwa na korzyść drużyny trenera Hoaga (25:23).

Chwila oddechu przyniosła jeszcze bardziej zaciętą walkę na boisku, którą widać było przede wszystkim na linii Conte-Schmitt, bowiem obaj zawodnicy raz po raz blokowali się wzajemnie na siatce (8:7). Z biegiem seta na prowadzenie wychodzili jednak Kanadyjczycy, którzy imponowali przede wszystkim szczelnością defensywy kierowanej przez bezbłędnego Blaira Banna (11:9). Ponadto zagrywka zawodników z Kraju Klonowego Liścia odbijała się szerokim echem wśród ogniw z Argentyny, co potęgowało wrażenie nieszczelności ich przyjęcia i rozpadu porządku gry (16:13). Bohaterem po stronie Albicelestes, któremu udało się przywrócić grę swojego zespołu na właściwe tory, był Palacios, spisujący się bez zarzutu na każdej możliwej płaszczyźnie siatkarskiego rzemiosła. To właśnie dzięki niemu zawodnikom Julio Velasco udało się odrobić kilka punktów, co jednak nie zmieniło faktu, że w ofensywie wciąż byli Amerykanie z Północy (23:22). Emocjonującą ostatnią fazę seta zapewniły wzajemne challenge obu teamów, połączone z zaciętą walką na siatce pomiędzy Perrinem i Conte (24:23). Dyskusje trwały długo, a wzajemne pretensje trenerów podsycały napiętą atmosferę na boisku. Z trudnych obustronnych wymian obronną ręką dzięki Palaciosowi wyszli Argentyńczycy (29:27).



Zmagania z trzeciej partii miały swoje odbicie w tym, co działo się na parkiecie w inaugurujących akcjach ostatniego rozdania. Tym razem Kanadyjczykom nie był w stanie pomóc nawet Justin Duff, który po trzech rozdaniach stagnacji był wreszcie widoczny na boisku – Sole stawiał zbyt trudne wymagania defensywie zespołu Glenna Hoaga, by ten mógł temu sprostać (7:11). Mimo tego, że blok przegrywającej drużyny funkcjonował bez zarzutu, to było to za mało, by prowadzić wyrównaną walkę z oponentami, co poskutkowało tym, że dysonans pomiędzy teamami zwiększał się z każdym krokiem (11:14). To, co było czuć od początku tego seta, stało się faktem po kolejnych udanych akcjach Palaciosa (23:18). Ostatni gwizdek w meczu padł po udanych kiwkach Luciano de Cecco i siatkarskim gwoździu Conte (25:22).

Kanada – Argentyna 1:3
(21:25, 25:23, 27:29, 22:25)

Składy zespołów:

Kanada: Vandoorn (20), Perrin (16), Hoag (15), Duff (10), Schmitt (11), Sanders (4), Levis (libero) oraz Bann (libero), Marshall (2), Verhoef, Schneider, Winters i Van Lankvelt
Argentyna: Conte (25), Sole (14), Poglajen (13), Zornetta (3), Gauna (4), De Cecco (4), Closter (libero) oraz Garrocq (libero), Palacios (11), Uriarte (1), Crer (5) i Ramos (2)

Zobacz również
Wyniki 8. kolejki oraz tabela Pucharu Świata mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Świata

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-09-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved