Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Świata > Julio Velasco: Nigdy nie narzekam

Julio Velasco: Nigdy nie narzekam

fot. archiwum

Argentyna po pierwszej części PŚ ma bilans trzech zwycięstw i dwóch porażek. Julio Velasco jest zadowolony z tego wyniku, zwłaszcza że przed zawodami utracił kilku ważnych zawodników. - Staramy się nie narzekać na brak tego, czego nie mamy - powiedział.

Reprezentacja Argentyny zakończyła pierwszą fazę turnieju z bilansem trzech zwycięstw i dwóch porażek. Jest pan zadowolony z takiego rezultatu?

Julio Velasco:Tak, ponieważ naszym celem jest wygrywanie z drużynami, które są mniej więcej na naszym poziomie. Taki cel mamy w drugiej fazie, kiedy zagramy z drużynami, które występowały w drugiej dywizji Ligi Światowej. Wiemy, że nie będzie łatwo. Kanada, Australia i Egipt to będą dla nas trudni przeciwnicy, ale spróbujemy zrealizować nasz cel, jakim jest wygrana z nimi. Chcieliśmy także wygrać niektóre mecze z drużynami, które są lepsze od nas i udało się tego dokonać w spotkaniu z Iranem. Nie udało się nam doprowadzić do piątego seta w meczu z Polską, a wiadomo, że w tej decydującej partii mogłoby się zdarzyć wszystko, więc tego nie udało nam się zrealizować. Z jednej strony jestem zadowolony, ponieważ prawie nam się udało z drużynami silniejszymi od nas, ale popełnialiśmy zbyt dużo błędów w decydujących momentach czwartego seta, tak więc z tego nie jestem już zadowolony. W spotkaniu z Rosją nie udało już się nam grać tak, jak przeciwko Polsce, trochę zadecydowało o tym zmęczenie, trochę nasza nerwowość. Dla nas to jest duży wysiłek gra przeciwko lepszym od nas drużynom. Musimy się nauczyć grać mecze na takim poziomie. Teraz mamy dwa dni odpoczynku (wywiad został przeprowadzony w niedzielę – przyp. red.), czeka nas seria meczów z drużynami takimi jak my. Mamy nadzieję, że je wygramy i wtedy nasz bilans będzie na pewno pozytywny.

Z dwiema porażkami na koncie już teraz będzie jednak ciężko wywalczyć kwalifikację olimpijską z Pucharu Świata.



Ale to nigdy nie było naszym celem na ten turniej, to byłoby zbyt wiele. Myślę, że celem dla drużyn, które nie są w stanie wygrać całego turnieju, jest rozwój. My się rozwinęliśmy i chcemy pojechać na turniej kwalifikacyjny w Wenezueli lepsi niż przyjechaliśmy tutaj do Japonii. To nie jest tak, że jak się nie wygrywa, to się nie udało osiągnąć celu. Trzeba się rozwijać, to najpierw, potem chcemy się zakwalifikować na igrzyska olimpijskie, ale w Caracas nie będzie o to łatwo. Wenezuela także ma drużynę, która cały czas nabiera umiejętności podczas tego turnieju. Poza tym chcemy się rozwijać, patrząc w perspektywie przyszłego roku – będziemy grać w pierwszej dywizji Ligi Światowej, wtedy drużyna będzie mogła tym bardziej poprawiać swoje umiejętności.

Drużyny nie ominęły problemy z atakującymi, nie ma tutaj kontuzjowanego Jose Luisa Gonzaleza, a w niektórych ustawieniach nominalny przyjmujący grał po przekątnej z rozgrywającym.

Ja nigdy nie narzekam. Niestety zdarzyło się tak, a nikt tego nie zauważył, że gramy bez naszego głównego atakującego, który nabawił się kontuzji już tutaj w Japonii, podczas meczu towarzyskiego z Polską. Musieliśmy go odesłać do Argentyny i powołać innego, młodego zawodnika, który przybył dzień przed rozpoczęciem turnieju, tak więc jego dopadł jetlag, podczas gdy my najpierw pojechaliśmy do Włoch, potem przyjechaliśmy tutaj kilka dni wcześniej niż Martina, ten właśnie atakujący. Jest także Ramos, który jest środkowym, ale pracujemy nad tym, by grał na ataku i chcemy zobaczyć, jak sobie będzie w tej roli radził. Mamy też przyjmujących, którzy mogą grać na pozycji atakującego. Ale takiego klasycznego, pierwszego atakującego nie mamy, nie to, żebyśmy ich w ogóle mieli dużo. Ponadto podczas Ligi Światowej straciliśmy innego bardzo ważnego zawodnika, Nicolasa Bruno, który grał coraz lepiej i coraz częściej wychodził w wyjściowym składzie. Poza tym zostawiliśmy w Argentynie Javiera Filardi, który regularnie grał w wyjściowej szóstce i był naszym kapitanem, ale jego żona spodziewa się drugiego dziecka. Wolałem, żeby w tym okresie był z żoną, wiedząc, że będę mógł skorzystać z jego usług, kiedy będziemy grać turniej kwalifikacyjny w Wenezueli. Tak więc straciliśmy trzech bardzo ważnych zawodników i biorąc to pod uwagę, myślę, że radzimy sobie dobrze, ale staramy się nie narzekać na brak tego, czego nie mamy, a z tym składem, co mamy, chcemy zagrać jak najlepiej w tym Pucharze Świata.

Widział pan w akcji reprezentację Polski. Co pan sądzi o jej grze?

Myślę, że to silna drużyna, która może aspirować do wywalczenia kwalifikacji już tutaj. Dla niej bardzo ważna była wygrana z Rosją, ale także i z nami, ponieważ było ryzyko, że mecz rozstrzygnie się w pięciu setach. Także udało się jej wrócić do gry w starciu z Iranem, to było też ważne. Ciekawie będzie, jak spotka na swojej drodze Włochy i Stany Zjednoczone, jaki będzie wynik, to trudno przewidzieć. Myślę, że jest to drużyna, która w swojej grze nadal ma lepsze i gorsze momenty, nie ma ciągłości. Kiedy jest ta ciągłość, to jest to bardzo mocna ekipa, ale także inne zespoły mają ten problem, może poza Stanami Zjednoczonymi, których gry jeszcze nie widziałem. Myślę, że to jest obecnie najrówniej grająca drużyna. Poza tym jest to ekipa, w której zaszło najmniej zmian w porównaniu ze składem, który grał w zeszłorocznych mistrzostwach świata. W pozostałych drużynach zaszło dużo zmian, Polska, Włochy bardzo zmieniły skład, także Rosja, w której dodatkowo doszło do zmiany trenera. Potrzeba czasu, by te drużyny wypracowały stabilność swojej gry.

*w Hamamatsu rozmawiała Anna Bagińska (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Świata

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-09-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved