Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Świata > PŚ: Siatkarski horror zwycięski dla Kanady

PŚ: Siatkarski horror zwycięski dla Kanady

fot. FIVB

Podopieczni Roberto Santillego wyszli z niemałych opresji w konfrontacji z Kanadą. Australijczycy przegrywali 1:2, doprowadzając jeszcze do tie-breaka. Finalnie jednak więcej zimnej krwi zachowali Kanadyjczycy, wygrywając na przewagi 20:18.

Inauguracja spotkania była dość wyrównana. Za sprawą niezłej postawy na siatce zarówno w bloku, jak i ataku Paula Carrolla to Australijczycy byli minimalnie lepsi na pierwszej przerwie technicznej. Tuż po niej kontynuowali dobrą grę, a Kanadyjczycy nie wystrzegali się błędów własnych, co sprawiało, że przewaga graczy z Antypodów stopniowo wzrastała (14:11). Kolejne autowe uderzenie podopiecznych Glenna Hoaga dało Australii prowadzenie 16:12 na drugim regulaminowym czasie. Świetne serwisy Stevena Marshalla pozwoliły drużynie spod znaku Klonowego Liścia zbliżyć się już tylko na oczko (16:15), ale Australijczycy mieli w swoich szeregach Carrolla, który zaraz uspokoił sytuację. Podopieczni Roberto Santillego byli czujni w bloku, odbudowali czteropunktową nadwyżkę i gdy wydawało się, że spokojnie zmierzają do końcowego zwycięstwa (24:19), Kanada zanotowała wielki come back, doprowadzając do gry na przewagi. Obie ekipy wymieniały się ciosami w ataku, raz po raz zatrzymując się blokiem, ale ostatecznie to Australia okazała się lepsza, wygrywając 34:32.

Podrażnieni przegraną w poprzednim secie Kanadyjczycy drugą odsłonę otworzyli od mocnego uderzenia. Bardzo dobra gra na siatce pozwoliła im wysunąć się na prowadzenie 6:2, które po skutecznym podwójnym bloku na Thomasie Douglasie-Powellu wynosiło już sześć oczek na pierwszej przerwie technicznej. Niezłe zawody na środku siatki rozgrywał Daniel Jansen, a Kanada utrzymywała się na czele (12:8). Marshall nie marnował swoich okazji w ofensywie, dzięki czemu podopieczni Glenna Hoaga prowadzili 16:10 na drugim regulaminowym czasie. Australijczycy utracili nieco jakość gry, mieli kłopoty z dokładnym przyjęciem, a przewaga ich rywali sukcesywnie wzrastała (20:12). W tej partii Kanadyjczycy dominowali we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła. Tyler Sanders był czujny w bloku, a Justin Duff pokazał swoje możliwości w polu zagrywki, przez co siatkarze z Ameryki Północnej pewnie zmierzali do końcowego zwycięstwa, które po kolejnym ładnym ataku ze skrzydła Perrina odnieśli w stosunku 25:14.

Na początku trzeciego seta toczyła się gra punkt za punkt. As serwisowy Travisa Passiera zaprowadził na tablicy świetlnej remis po 2, ale później to Kanadyjczycy utrzymywali się na czele (6:5), by po udanym uderzeniu Duffa zbudować dwupunktowe prowadzenie na pierwszej przerwie technicznej. Tuż po niej gracze trenera Hoaga utrzymywali wysoki poziom i sukcesywnie powiększali swój zapas. Walnie przyczyniała się do tego niezła postawa w polu zagrywki Frederica Wintersa, a także duża skuteczność w ofensywie Perrina i Jansena (14:8). Siatkarze z Antypodów nie potrafili znaleźć recepty na kolejne udane ataki rywali, przez co przegrywali 11:16 na drugim regulaminowym czasie. Jansen raz po raz punktował ze środka, ale na finiszu Australijczykom udało się jeszcze nieco zmniejszyć straty (19:22). Rywale jednak nie pozwolili wyrwać sobie wygranej z rąk, zwyciężając 25:21.



W czwartej partii w Australijczyków wstąpiły nowe siły, dzięki czemu dotrzymywali kroku rywalom w ofensywie. Na boisku od początku seta pojawił się Thomas Edgar, który od razu zameldował się w skutecznym ataku. Na pierwszej przerwie technicznej podopieczni Roberto Santillego zbudowali dwupunktowe prowadzenie, które tuż po niej za sprawą udanych kontrataków powiększyli do czterech oczek (13:9). Gdy Samuel Walker efektywnie zaatakował ze skrzydła, Australia prowadziła 16:12 na drugim regulaminowym czasie. W australijskiej drużynie wyraźnie zaznaczyła się obecność Edgara, który wniósł nową jakość i powiew świeżości, jednak Kanadyjczycy nie dawali za wygraną. Czujność w bloku i dobre zbicie Perrina pozwoliło im zbliżyć się już tylko na punkt (16:17), by w końcu wyrównać po 20. W zaciętej końcówce na środku siatki uaktywnił się Nehemiah Mote, ale obie ekipy nie wystrzegały się błędów własnych. O końcowym wyniku ponownie musiała decydować gra na przewagi. W niej, głównie dzięki Edgarowi, Australia przełamała rywali, wygrywając 29:27.

Australijczycy wyraźnie otrzymali drugą szansę w tym spotkaniu, dlatego nie chcąc jej zaprzepaścić, tie-breaka rozpoczęli z wysokiego C od prowadzenia 3:0 po dynamicznych atakach Edgara. Atakujący australijskiej ekipy pokazał również swoje umiejętności w bloku, dzięki czemu jego drużyna utrzymywała się na czele (5:3). Jednak Kanadyjczycy szybko wzięli się do pracy i doprowadzili do remisu po 5. W ich szeregach niezmiennie skutecznością imponował Perrin, lecz podopieczni Roberto Santillego nie dali się przełamać i zachowali dwa oczka przewagi (11:9). Gdy wydawało się, że gracze z Antypodów mają wiktorię na wyciągnięcie ręki (14:12), Kanada wrzuciła wyższy bieg i zdołała doprowadzić do emocjonującego finiszu. W nim szczęście uśmiechnęło się do graczy trenera Hoaga, bowiem piłka po zagrywce Marshalla zatańczyła na taśmie i spadła w puste pole po australijskiej stronie boiska. Kanada wygrała 20:18 i w całym zaciętym meczu 3:2.

Kanada – Australia 3:2
(32:34, 25:14, 25:21, 27:29, 20:18)

Składy zespołów:
Kanada: Perrin (26), Vandoorn (23), Marshall (20), Duff (13), Sanders (2) Hoag, Lewis (libero) oraz Bann (libero), Lankvelt (1), Verhoeff i Schneider
Australia: Carroll (20), Walker (12), Mote (11), Douglas-Powell (8), Passier (4), Peacock (2), Perry (libero) oraz Guymer (6), Staples (1), Richards (1) i Sukochev

Zobacz również
Wyniki 5. kolejki Pucharu Świata mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Świata

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-09-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved