Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Świata > PŚ: Zderzenie Kanadyjczyków z japońskim murem

PŚ: Zderzenie Kanadyjczyków z japońskim murem

fot. FIVB

Reprezentanci Kanady nie poradzili sobie z wyzwaniem rzuconym przez gospodarzy i w trzech setach ulegli zdeterminowanym Japończykom. Wyrównana była ostatnia partia, lecz i w niej liczba błędów zespołu Glenna Hoaga przeważyła szalę na korzyść oponentów.

Dobre otwarcie pojedynku swojemu zespołowi zagwarantował Kunihiro Shimizu, któremu chwilę później równie udanie partnerować zaczął Yuki Ishikawa (5:3). Pierwszym, co przede wszystkim rzucało się w oczy, była nieskuteczność Gavina Schmitta, który nie tylko nie potrafił skończyć piłki na pojedynczym bloku, ale przede wszystkim nie wykorzystywał rąk rywali do taktycznego obijania piłek (4:8). Widać było, że Japończycy przede wszystkim wygrywali dużo większą efektywnością i szczelnością defensywy, która później przekładała się na ich rosnącą pewność siebie i dynamikę na siatce. Glenn Hoag nie mógł pozostać obojętnym na taki obrót sprawy i zarządził zmianę, na mocy której na boisku za Tylera Sandersa pojawił się Dustin Schneider, ale nie przyniosła ona oczekiwanych owoców – stagnacja zawodników z Kraju Klonowego Liścia rosła z każdą minutą (5:12). Po kanadyjskiej stronie wyraźnie brakowało lidera, bowiem do tej roli nie urastał ani atakujący zespołu, ani John Gordon Perrin, który do tej pory nie zapisał na swoim koncie ani jednego oczka. Mało tego, Azjaci raz po raz zaskakiwali rywali blokiem i asami serwisowymi, team z Ameryki Północnej zaczął popełniać niewymuszone błędy podwójnego odbicia, a jedynym, który punktował po jego stronie, był 23-letni Nicholas Hoag (7:16). Kolejne przerwy brane na życzenie szkoleniowca przegrywającej drużyny nie wnosiły wielkich zmian w szeregi jego ekipy, a szybcy Japończycy pod dowództwem swojego lidera, Akihiro Yamauchiego, zbliżali się do wygranej w secie (12:20). W końcówce dyspozycją imponował właśnie ten młody środkowy, który co chwila popisywał się na środku siatkarskimi gwoździami. Mimo starań Perrina z drugiej linii po ataku Shimizu set został zapisany na konto gospodarzy turnieju (25:17).

Trzeba przyznać, że po przerwie gra obu zespołów mogła się podobać – obfitowała w wyrównane akcje z widowiskowymi obronami Perrina i Takeshi Nagano, choć niezmiennie w ofensywie byli Azjaci (8:5). Rotacja sytuacji na boisku nastąpiła po przerwie technicznej, kiedy ponownie jedynym, który zdobywał punkty po stronie kanadyjskiej, był Hoag, co natychmiastowo przełożyło się na spadek tempa rozegrania po stronie jego drużyny i słabszy rezultat na tablicy wyników (7:12). Pojawienie się na boisku Stevena Marshalla dołożyło kilka oczek do dorobku jego teamu, ale wciąż było to za mało, żeby mówić o interesującej walce. Bezradny Glenn Hoag starał się zmotywować swoich graczy do ponownego uwierzenia w siebie, ale w szeregach reprezentantów z Kraju Klonowego Liścia już nie było widać nadziei (10:18). Nie ulegało wątpliwości, że Japończycy znaleźli złoty środek do gry ze swoimi przeciwnikami, a ich kolejne ruchy bazowały na wykorzystywaniu słabości oponentów. Akcja, w której aż trzech zawodników z Ameryki Północnej leżało na ziemi, próbując podbić piłkę, najdobitniej pokazała, w jakich kłopotach znajdowała się ich drużyna w tym meczu (15:23). Ostatnim zagraniem partii było przekroczenie linii trzeciego metra przez przyjmującego przegrywającego teamu w czasie wykonywania ataku (15:25).

Pierwszym pytaniem, które nasuwało się na początku kolejnego rozdania, było to o zasadność momentu, w którym na boisku pojawił się Justin Duff. Jego obecność na parkiecie natychmiastowo poprawiła jakość bloku kanadyjskiego zespołu, a zachowanie wlało nowego ducha w szeregi teamu (6:6). Wzorem poprzednich setów potwierdził się fakt, że mimo wszystko jeden zawodnik meczu nie wygra i w świetle słabej postawy „motoru drużyny”, czyli Schmitta i braku możliwości dokonania równorzędnej zmiany trenerowi Hoagowi nie pozostało nic innego, jak bezradnie rozłożyć ręce (8:10). W pewnym momencie wydawało się jednak, że ekipa z Kraju Klonowego Liścia znalazła swój rytm, ale do jego zburzenia po raz kolejny przyczynił się atakujący, który dwukrotnie pomylił sędziego liniowego z zawodnikiem, do którego dogrywał piłkę (15:17). Kiedy niewymuszone błędy zaczął popełniać nawet były przyjmujący klubu z Bydgoszczy, a udane bloki Duffa nie wystarczały, by powstrzymać Japończyków, stało się jasne, że miejscowi mądrze prowadzeni przez Masahiro Yanagidę nie wypuszczą wygranej z rąk (22:20). Mecz zakończyły blok na Schmitcie i skuteczny atak Yamauchiego (25:21).



MIP: Akihiro Yamauchi

Japonia – Kanada 3:0
(25:17, 25:15, 25:21)

Składy zespołów:
Japonia: Yamauchi (13), Shimizu (14), Yanagida (8), Ishikawa (10), Suzuki (2), Fukatsu (1), Nagano (libero) oraz Takahashi, Abe, Yoneyama i Asano
Kanada: Hoag (4), Perrin (3), Verhoeff (5), Vandoorn (2), Schmitt (9), Sanders, Lewis (libero) oraz Marshall (7), Winters (2), Schneider i Duff (5)

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki i tabelę Pucharu Świata mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Świata

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-09-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved