Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Świata > PŚ: Z piekła do nieba, Polacy wciąż na zwycięskiej ścieżce

PŚ: Z piekła do nieba, Polacy wciąż na zwycięskiej ścieżce

fot. Arkadiusz Buczyński

Biało-czerwoni, grający z nożem na gardle po dwóch przegranych partiach, w pięciu setach znaleźli sposób na odwrócenie losów meczu i finalny triumf z Iranem. Polacy pozostają niepokonani, zdobywając kolejne szczyty na drodze do triumfu w Pucharze Świata.

Chociaż Irańczycy lepiej zainaugurowali mecz i od razu wysunęli się na prowadzenie 2:0, to Polacy nie pozostawali dłużni i za sprawą dwóch skutecznych kontr oraz świetnej zagrywki Mateusza Bieńka wyszli na prowadzenie 3:2. W pierwszej fazie seta rozgorzała walka punkt za punkt, ale po autowych atakach biało-czerwonych to Persowie mieli dwa oczka zapasu na pierwszej przerwie technicznej. Tuż po niej mocne zagrywki Milada Ebadipoura przysporzyły mistrzom świata sporych problemów, a swoich szans w ofensywie nie marnował Mojtaba Mirzajanpour, przez co zespół z Azji stopniowo powiększał swoją przewagę (13:8). Stephane Antiga próbując zmienić sytuację na boisku, wprowadził w miejsce Grzegorza Łomacza Fabiana Drzyzgę, ale na drugim regulaminowym czasie Polska wciąż przegrywała 10:16. Zmorą podopiecznych francuskiego duetu szkoleniowców okazały się błędy własne, polska ekipa była także mniej skuteczna od rywali na siatce (13:21). Kolejne popisowe akcje Adela Gholamiego i Seyeda Mousaviego w bloku prowadziły Iran do końcowego zwycięstwa, które odniósł w stosunku 25:18.

W pierwszych minutach drugiego seta irańscy atakujący nadal wykańczali wszystkie dokładnie rozegrane piłki, które otrzymywali od Saeida Maroufa, ale biało-czerwoni starali się dotrzymywać im kroku (5:5). Widać było, że Polacy przebudzili się z marazmu, który dopadł ich w premierowej odsłonie i po autowym zbiciu Ebadipoura byli minimalnie lepsi na pierwszym czasie technicznym. Irańczycy jednak nie zwalniali tempa, wyprowadzając udane kontrataki, odskoczyli na trzy oczka (12:9). Polacy cierpliwie i sukcesywnie odrabiali straty za sprawą skutecznych ataków Bartosza Kurka i Michała Kubiaka. Pomocną dłoń wyciągnęli również sami Azjaci, myląc się w ofensywie, przez co to polska drużyna miała oczko przewagi na drugiej regulaminowej przerwie. Od tej chwili na boisku rozgorzała prawdziwa wymiana ciosów, iskrzyło też pod siatką. Pomyłki Kurka dały graczom Slobodana Kovaca dwa punkty przewagi w końcówce (22:20), której to już nie wypuścili z rąk, wygrywając 25:23.

Na początku trzeciej partii w znajdujących się w trudnym położeniu Polaków wstąpiły nowe siły. Za sprawą niezłych zagrywek Kubiaka wysunęli się na prowadzenie 4:2. Kurek nie zwalniał ręki w ataku i polu serwisowym, dzięki czemu biało-czerwoni prowadzili 8:5 na pierwszej przerwie technicznej. Tuż po niej dwa szczelne bloki pozwoliły im powiększyć przewagę do pięciu oczek (10:5). Mistrzowie świata odzyskali swój rytm gry i nadal trzymali rywali na dystans (14:8). Po ładnym zbiciu Mateusza Miki z szóstej strefy zawodnicy trenera Antigi zachowali sześć punktów nadwyżki na drugim regulaminowym czasie. Przy dobrym przyjęciu polska ekipa pozwalała sobie na coraz bardziej kombinacyjne akcje, Irańczycy natomiast utracili wcześniejszą skuteczność w ofensywie (13:21). Polska spokojnie kontynuowała dobrą grę, a po autowej zagrywce Manavinezhada zwyciężyła zdecydowanie 25:15 i jeszcze przedłużyła swoje szanse w tym pojedynku.

Na otwarcie czwartej odsłony górą byli Polacy. Dzięki skutecznemu uderzeniu Miki i sprytnej zagrywce Bieńka odskoczyli na trzy oczka (5:2), lecz Iran zaraz odrobił straty, a nawet wysunął się na prowadzenie 6:5. Ponowne zgrabne zbicia Miki umożliwiły podopiecznym Stephane’a Antigi odbudowanie prowadzenia na pierwszej przerwie technicznej (8:6). Biało-czerwoni dużo lepiej radzili sobie ze sforsowaniem irańskiej defensywy, dzięki czemu powiększali bufor bezpieczeństwa (12:8). Drzyzga starał się uaktywnić swoich kolegów na środku siatki, a Nowakowski z Bieńkiem nie zawodzili. Mistrzowie świata zachowali efektywność w ofensywie i cztery oczka zapasu także na drugim regulaminowym czasie. Po niej na parkiecie zapanowała gra punkt za punkt, która bardziej opłacała się naszym siatkarzom. W końcówce udane zagrania Farhada Ghaemiego pozwoliły Persom niebezpiecznie zbliżyć się tylko na jedno oczko (20:21), ale polska drużyna nie pozwoliła odebrać sobie inicjatywy. Po dynamicznym ataku Kubiaka wygrała 25:20.

Obie ekipy rozpoczęły tie-breaka od razu na najwyższym poziomie. Mocne zbicie Bieńka i atak w antenkę Mirzajanpoura dały Polakom dwa oczka przewagi (3:1). Chociaż Azjaci zaraz doprowadzili do remisu po 3, to mistrzowie świata nie ustępowali w dążeniach odbudowania zapasu punktowego. Gdy Nowakowski zablokował Ghafoura, na świetlnej tablicy widniał wynik 6:3 dla naszych siatkarzy. Kubiak i Mika popisywali się kolejnymi niezwykłej urody zagraniami, a ta bardzo dobra postawa na siatce pozwalała biało-czerwonym utrzymywać się na czele (9:5). Podopieczni trenera Antigi brylowali w ofensywie, punktując ze wszystkich stref (13:10) i pewnym krokiem zmierzali do końca. Spotkanie zamknął Mirzajanpour, atakując w aut. Polska wygrała 15:11 i w całym obfitującym w zwroty akcji meczu 3:2.

MIP: Mateusz Mika

Polska – Iran 3:2
(18:25, 23:25, 25:15, 25:20, 15:11)



Składy zespołów:
Polska: Kurek (19), Kubiak (12), Nowakowski (11), Bieniek (8), Buszek (4), Łomacz, Zatorski (libero) oraz Mika (14), Drzyzga (1) i Konarski
Iran: Ghafour (18), Mousavi (13), Mirzajanpour (11), Gholami (8), Ebadipour (7), Marouflakrani (2), Marandi (libero) oraz Ghaemi (3), Mahdavi, Senobar i Manavinezhad

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki i tabelę Pucharu Świata mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Świata, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-09-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved