Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mecz można wygrać, przegrać albo… zremisować

Mecz można wygrać, przegrać albo… zremisować

fot. Tomasz Tadrała

Znana piłkarska maksyma Kazimierza Górskiego znalazła potwierdzenie w piątkowym siatkarskim sparingu LOTOSU Trefla i Indykpolu AZS-u Olsztyn. W każdym secie jeden z zespołów dominował, a mecz ostatecznie zakończył się remisem 2:2.

Jeśli chodzi o personalia, piątkowy mecz nie różnił się zbytnio od czwartkowego. Mecz rozpoczęła ta sama szóstka, rozgrywający znów rozegrali po dwa sety, a środkowi każdą z trzech partii rozpoczynali w innej kombinacji. Na placu gry pojawili się także Szymon Jakubiszak i Mateusz Linda, choć tym razem nie byli wyróżniającymi się postaciami. Znakomity mecz zagrał za to Bartosz Gawryszewski. Kapitan LOTOSU Trefla skończył sześć z siedmiu ataków i aż pięciokrotnie zatrzymywał ataki rywali. Cztery bloki zanotował także Wojciech Grzyb, a trzy Miłosz Hebda, który dołożył do tego także dziesięć ataków oraz asa serwisowego i z 14 oczkami był najlepiej punktującym siatkarzem żółto-czarnych.

Zupełnie inaczej wyglądały z kolei poszczególne partie. W czwartek sety były w większości wyrównane, a w końcówce przewagę zdobywali siatkarze z Olsztyna. Teraz każda odsłona miała swojego dominatora – drużynę, która uciekała od początku i nie dawała się dogonić. W pierwszym secie gdańszczan napoczął zagrywką Bartosz Bednorz, który najpierw ustrzelił serwisem Sławomira Zemlika, a później posłał asa. Wtedy, przy stanie 3:7, na parkiecie pojawił się Jakubiszak, ale ani on, ani żaden ze starszych kolegów nie byli w stanie pociągnąć żółto-czarnych. Gracze LOTOSU Trefla aż 12 punktów oddali po własnych błędach i przegrali 18:25.

W drugiej partii gdańszczanie sześciokrotnie ustawili punktowe bloki, z tego dwa w ciągu pierwszych trzech akcji seta, po których prowadzili 3:0. Po chwili na tablicy pojawił się remis 4:4, ale od tego czasu prowadzili wyłącznie gospodarze. W decydującą fazę seta weszli z sześciopunktowym zapasem, a w całej partii popełnili tylko trzy błędy. Od wyniku 23:17 trzy oczka zdobyli olsztynianie, ale wtedy Andrea Anastasi poprosił o przerwę, uspokoił sytuację, a jego podopieczni po chwili doprowadzili do wyrównania w meczu.



Trzecią partię LOTOS Trefl rozpoczął jednak od stanu 0:4 i dopiero potrójny blok przerwał serię Indykpolu. Goście nie zwalniali jednak tempa, a ich grą kapitalnie kierował Paweł Woicki. W tej odsłonie przyjezdni kończyli 59 proc. swoich ataków, a gdańszczanom powodzenie przynosiło mniej niż co trzecie zbicie. Po gdańskiej stronie pojawiło się też dziesięć własnych pomyłek, które ułatwiły podopiecznym Andrei Gardiniego zwycięstwo 25:17.

Prawidłowość z poprzednich setów wskazywała na to, że w czwartym secie stroną dominującą będą gracze LOTOSU Trefla i tak też się stało. Na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:4 i później dzięki skutecznym atakom i kolejnym dobrym blokom powiększali przewagę. Wygrali 25:18 i ponownie wyrównali stan meczu. Trenerzy przed spotkaniem umówili się na rozegranie czterech setów i nie zrezygnowali ze swoich ustaleń nawet w obliczu remisu 2:2.

LOTOS Trefl Gdańsk – Indykpol AZS Olsztyn 2:2
(18:25, 25:22, 17:25, 25:18)

Składy zespołów:

LOTOS Trefl: Zemlik (7 punktów), Grzyb (7), Falaschi (1), Schulz (9), Gawryszewski (11), Hebda (14), Czunkiewicz (libero) oraz Jakubiszak (1), Ratajczak (4), Stępień (1) i Linda (1)
Indykpol AZS:
Waliński (9), Zniszczoł (11), Bednorz (15), Adamajtis (15), Zajder (8), Woicki (1), Potera (libero) oraz Gulak (2) i Zabłocki (libero)

Pierwszy mecz zakończył się, przypomnijmy, wygraną olsztynian 4:0.

 

źródło: sport.trefl.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga, rozgrywki towarzyskie

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-09-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved