Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mariusz Wlazły: Ten awans jest do wywalczenia

Mariusz Wlazły: Ten awans jest do wywalczenia

fot. Łukasz Krzywański

- Budujące jest dla mnie to, że widzę jak ten zespół na nowo się tworzy. Myślałem, że ten proces będzie dłuższy. Na szczęście wszystko od samego początku zaczęło fajnie funkcjonować - o nowej reprezentacji i jej szansach w Pucharze Świata opowiedział Mariusz Wlazły.

W zespole Skry nastąpiło kilka zmian kadrowych. Zdążyłeś już poznać nowych kolegów?

Mariusz Wlazły: – Przez pierwsze dni ciężko jest cokolwiek powiedzieć. Zazwyczaj, jeżeli już się pokuszę o jakąś publiczną ocenę, to dopiero po elemencie stresowym, gdzie trzeba wykazać się swoimi umiejętnościami i podejmowaniem właściwych decyzji. Myślę, że każdy z nich prezentuje pewien poziom umiejętności i dzięki temu znaleźli się w naszym klubie. Nie jest to przypadkiem. Sądzę, że codzienną pracą ze sztabem szkoleniowym każdy z nas będzie polepszał swoje umiejętności. Jak tylko zaczniemy funkcjonować jako zespół w zadaniach typowo siatkarskich, będzie można powiedzieć coś więcej. Nawet jeśli przygotowujemy się w tak małym gronie, to pewne rzeczy można na boisku już ćwiczyć.

W nowym sezonie twoim zmiennikiem będzie Marcel Gromadowski. W przeszłości tworzyliście już duet atakujących. Wasza współpraca w 2003 roku na mistrzostwach świata juniorów w Teheranie zakończyła się zdobyciem złotego medalu. Teraz może być podobnie?



– Fajnie byłoby powtórzyć ten wynik. Wtedy graliśmy wymiennie. To na pewno nie jest ten sam zawodnik, co 12 lat temu, swoje już przeżył. Przeszedł kilka dróg, dzięki którym zdobył doświadczenie. Posiada na pewno dużo wyższe umiejętności niż wcześniej. Wierzę, że będziemy się wspólnie uzupełniać i jego doświadczenie pomoże nam wygrać niejeden mecz. Mam nadzieję, że nasza współpraca podwyższy jakość zespołu. Dobrze by było, gdyby Marcel mnie trochę odciążył. Wierzę, że za każdym razem, kiedy pojawi się u mnie zadyszka albo potrzeba odpoczynku, element jakości nie straci. Wiadomo, że sezon jest długi, a w nowych rozgrywkach będzie trzeba liczyć punkty od samego początku.

Nie będzie też fazy play-off. Jak oceniasz reformę ligi?

– Każdy pomysł ma dobre i złe strony i każdy trzeba rozważyć pod kątem różnych rozwiązań. Na pewno dla reprezentacji jest to bardzo dobre wyjście, bo skróci się liga, a zawodnicy będą mogli się przygotować do najważniejszej imprezy w przyszłym roku, czyli igrzysk olimpijskich. Z pewnością jest z pożytkiem dla rozwoju i możliwości reprezentacji. Oczywiście kluby też na tym zyskają, bo liga nie będzie tak pędziła i nie będzie tak dużo meczów i widowisk pobocznych. Kiedy czegoś jest za dużo, to następuje przesyt. Mam nadzieję, że liga w nowym sezonie będzie atrakcyjna. Aczkolwiek pod kątem sportowym zostaliśmy przyzwyczajeni do pewnego scenariusza. Teraz będzie trzeba liczyć punkty od początku. Jeżeli chce się zostać mistrzem Polski, to trzeba zająć jedno z dwóch pierwszych miejsc.

Gdyby ten system obowiązywał w poprzednim sezonie, to gralibyście w finale.

– Każdy z nas otrzymał pewną lekcję z poprzedniego sezonu i wyciągnęliśmy wnioski. Rzeczy, które się wydarzyły, pozwolą nam spojrzeć na ten sezon lepiej i włożyć więcej pracy.

Zdążyłeś zatęsknić za siatkówką przez wakacje?

– Wraz z ostatnim meczem sezonu aż do pierwszego dnia przygotowań zapominam o siatkówce. Oczywiście oglądałem i oglądam mecze kadrowiczów i kiedy tylko mam możliwość, to im kibicuję. Wiem, jak dla nich te sprawy są ciężkie i jak każdy mecz jest dla nich ważny.

Jak już jako kibic oceniasz ostatnie wyniki naszej reprezentacji?

– Budujące jest dla mnie to, że widzę jak ten zespół na nowo się tworzy. Pomimo braku kilku zawodników, którzy zakończyli swoje kariery reprezentacyjne. Myślałem, że ten proces będzie dłuższy. Na szczęście wszystko od samego początku zaczęło fajnie funkcjonować. Trzeba to wszystko pozbierać i dać możliwość na popełnienie błędów. W Lidze Światowej na pewno zebrali doświadczenie. Patrzę na to z dużym optymizmem. Może nie tak jak każdy kibic, bo też pod kątem sportowym. Czasami warto zrobić krok w tył, żeby później zrobić dwa do przodu. Trzeba się pomylić, żeby coś zrobić lepiej. Ta Liga Światowa była dla nich przetarciem w nowym składzie, a teraz będziemy widzieć, jak będą grali w poważnej imprezie.

Myślisz, że uda się wywalczyć awans na igrzyska olimpijskie już z Pucharu Świata?

– Na pewno trzeba się w ten sposób nastawić. Ten awans jest do wywalczenia. Myślę, że każdy z kadrowiczów myśli podobnie. To pierwsza okazja, żeby awansować na igrzyska. Później są jeszcze mistrzostwa Europy, gdzie też trzeba przygotować szczyt formy. Ciężko jest pogodzić te dwie imprezy. Mam nadzieję, że będziemy się wspólnie cieszyć z awansu do Rio.

Mija rok od tak udanych dla reprezentacji Polski mistrzostw świata. Jak wspominasz to, co wydarzyło się 12 miesięcy temu?

– Wracając do zespołu, nie sądziłem, że zostanę mistrzem świata. Jednak bez kolegów niewiele mógłbym zrobić. Na ten sukces złożyło się naprawdę wiele czynników, które zdarzyły się w tym samym czasie. Wszystko wypaliło. Jakby ktoś w styczniu 2014 roku powiedział mi, że za dziewięć miesięcy będę mistrzem świata, to bym nie uwierzył. A jednak się udało. Ten sukces doceniamy podwójnie, bo to wszystko wydarzyło się w Polsce. Wygraliśmy w taki sposób, że nikt nie może powiedzieć, że mieliśmy prostą drogę do finału. Były głosy po wyjściu z grupy wrocławskiej, że mieliśmy słabych rywali, ale zwycięstwa w fazie ćwierćfinałowej z Rosją i Brazylią często się nie zdarzają.

Dla upamiętnienia waszego zwycięstwa wraz z Karolem Kłosem obdarowaliście kolegów z kadry replikami i miniaturkami złotych medali (siatkarze PGE Skry zostali wyróżnieni nagrodami indywidualnymi).

– Zawsze dzieliliśmy się swoimi nagrodami indywidualnymi. Nigdy nie jest tak, że dostaje się nagrodę indywidualną wyłącznie dzięki własnym umiejętnościom. To naturalne, że jeżeli dostaję nagrodę, w tym przypadku pieniężną, to dzielę się nią z zespołem. W moim przypadku muszę współpracować z kolegami, którzy wykonują za mnie 90% roboty. Fajnie jest nie przekazywać funduszu, tylko zrobić coś takiego, żeby koledzy za kilka lat pamiętali o tym wydarzeniu. Pieniądze się rozejdą, a medaliki zostaną i zawsze będą przypominały o tym, co się wydarzyło. Dla każdego zostały spersonalizowane. Ciężko było je wykonać, bo to odlew naszego medalu.

 

źródło: skra.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-09-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved