Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Lorenzo Micelli: Miałem wolną rękę przy podejmowaniu decyzji

Lorenzo Micelli: Miałem wolną rękę przy podejmowaniu decyzji

fot. Łukasz Krzywański

- Jesteśmy poza gronem faworytów, ale dla nas najważniejsze są nasze cele. Pozwólmy zweryfikować wszystko boisku, niech wyniki mówią same za siebie - opowiedział Strefie Siatkówki o starcie przygotowań i nadchodzącym sezonie trener PGE Atomu Trefla Sopot.

Z tego co wiem, 4 sierpnia rozpoczął się wasz okres przygotowawczy do sezonu. Jak on do tej pory wyglądał?

Lorenzo Micelli: – Tak naprawdę to był czas, w którym chcieliśmy sprawdzić, jak dziewczyny czują się po wakacjach. Każda z nich miała własny program, którego powinna się trzymać podczas czasu wolnego, a teraz zweryfikowaliśmy efekty. Moje podopieczne dostały również nowe zadania do wykonania, zanim wejdziemy do hali i zaczniemy trenować z piłkami. Były to głównie ćwiczenia, które poprawią ich formę fizyczną po wakacjach.

Będziecie grać jakieś mecze sparingowe i brać udział w turniejach przed początkiem sezonu? Co daje drużynie taki rodzaj przygotowań?



– Mamy kilka zaplanowanych meczów towarzyskich. Zagramy w Pile 17-18 września mecze o charakterze charytatywnym, następnie 25-27 września w Sopocie odbędzie się turniej międzynarodowy, w którym naszym przeciwnikiem będzie uczestnik Ligi Mistrzyń. Od 2 do 8 października weźmiemy udział w kolejnym turnieju z wymagającymi przeciwnikami, tym razem udamy się do tureckiej Bursy. Na koniec okresu przygotowawczego rozegramy dwa mecze z SK bankiem Legionovią Legionowo w naszej hali 10-11 października. Wiemy już, że 14 października zagramy mecz o Superpuchar Polski w Zawierciu z Chemikiem Police, więc te sparingi z legionowiankami będą niezwykle cenne. Taki rodzaj przygotowań ma przede wszystkim na celu ogrywanie zawodniczek, które nie mają okazji zdobywać doświadczenia, grając w drużynach narodowych. Sparingi dodadzą im więcej pewności siebie, która potrzebna jest na boisku, oraz pomogą im wejść we właściwy rytm gry.

Na razie nie masz do dyspozycji wszystkich zawodniczek. Kilka z nich gra w reprezentacjach i dołączą do drużyny dopiero w połowie września. To chyba nie jest korzystna sytuacja, jeśli myśli się o wysokich celach? Jak zespół będzie funkcjonować podczas ich nieobecności?

– Dla mnie to nie jest nowa sytuacja, ale oczywiście byłoby super mieć zawodniczki, które grają w drużynach narodowych już od początku przygotowań. Dlaczego? Bo są po prostu dobre! Dołączą dosyć późno do zespołu, ale będę im pomagał wejść dobrze w drużynę, chcę, żeby świetnie się w niej czuły. Na początku sezonu będzie im ciężko. Jestem po to, żeby pomóc im odzyskać czucie piłki, pewność siebie na boisku, przygotować je fizycznie i mentalnie. To normalne, że każdy trener chciałby mieć cały skład już od początku przygotowań, ale to naprawdę marzenia… Z drugiej strony, kiedy nie ma reprezentantek, mogą bardziej pokazać się młode zawodniczki oraz te dziewczyny, które dostają mniej szans na grę podczas sezonu.

W drużynie nastąpiło sporo zmian. Sam decydowałeś o wyglądzie nowego zespołu, czy też zarząd klubu miał wiele do powiedzenia w tym temacie?

– Z prezesem Kniterem łączą mnie dobre relacje. Mamy takie same cele: chcemy zbudować solidny, mocny klub, wprowadzać do zespołu młode zawodniczki oraz osiągać dobre wyniki. Wiem, że mi ufa. Dzielimy się ze sobą naszymi pomysłami na nową drużynę, to normalne. To jest sposób na znalezienie właściwej drogi, którą trzeba podążyć. Jest biznesmenem, jest inteligentny i sprytny, zna się na sporcie. Wie, jaką wyznaję filozofię gry w siatkówkę, dlatego też śledziliśmy tylko te zawodniczki, które będą pasowały do zespołu. Nie czułem żadnych ograniczeń, miałem wolną rękę przy podejmowaniu decyzji.

Myślisz, że Danica Radenković i Maret Grothous-Balkestein z powodzeniem zastąpią Izabelę Bełcik i Charlotte Leys? Wydaje mi się, że wielu kibiców nie wyobraża sobie drużyny bez tych dwóch zawodniczek, które były w poprzednich sezonach kluczowymi postaciami, liderkami i to na nich opierała się gra…

– W każdym klubie występuje taka sytuacja… Nie możemy kontrolować innych ludzi, więc to normalne, że któraś zawodniczka odejdzie. W końcu nadejdzie ten moment, kiedy trzeba przewrócić stronę i iść dalej. Musimy pamiętać najważniejszą rzecz – siatkówka jest pracą zawodniczek. Żałuję, że z kilkoma osobami już nie będę miał okazji współpracować. Wiele dziewczyn wniosło do mojego życia i kariery coś pozytywnego. Jednak jestem szczęśliwy, że mogę otworzyć drzwi przed kolejnymi i zaufać młodszemu pokoleniu.

Wiemy już, że nową kapitan po odejściu Izy Bełcik będzie Anna Miros. Dlaczego wybrałeś akurat ją do tej roli?

– Jest kilka powodów, dlaczego to zrobiłem. Niech sobie niektórzy nie myślą, że to ze względu na jej wiek. (śmiech) Nie wybrałem jej ze względu na jej doświadczenie, czy dlatego, że gra w klubie od dawna. Uważam, że jest odpowiednią osobą na to miejsce. Będzie potrafiła pomóc zespołowi i pokierować nim. Lubię jej styl pracy, zawsze daje z siebie wszystko.

Patrząc na składy Chemika Police czy Impelu Wrocław, nie masz wrażenia, że to te zespoły będą faworytami w nadchodzącym sezonie? Jakie widzisz szanse swojej drużyny w tych rozgrywkach? Gdzie w tym wszystkim będzie miejsce PGE Atomu Trefla Sopot?

– Oczywiście, że to będą faworyci w nadchodzących rozgrywkach, dlatego że te kluby wydały naprawdę wielkie sumy pieniędzy, aby ich zespoły wyglądały tak, jak wyglądają. Zbudowali składy z wielkimi nazwiskami, ale będą musieli udowodnić tę siłę na boisku. Na razie według mnie szanse wyglądają tak: 50 procent Chemik Police, 25 procent Impel Wrocław, a PGE Atom Trefl Sopot… Zawsze jesteśmy poza gronem faworytów, ale dla nas najważniejsze są nasze cele. Pozwólmy zweryfikować wszystko boisku, niech wyniki mówią same za siebie. Jedyne, co mogę obiecać, to że będziemy ciężko trenować, aby być najlepsi i będziemy walczyć do ostatnich sił z każdym przeciwnikiem.

Po wielkim sukcesie, jakim był srebrny medal Pucharu CEV, teraz zagracie w Lidze Mistrzyń. Można jakkolwiek porównać te rozgrywki? Jak ci się podoba grupa z VakifBankiem Stambuł, Igor Gorgonzola Novara i Calcitem Ljubljana?

– Zazwyczaj jest tak, że wśród czterech najlepszych drużyn Pucharu CEV dwie są spadkowiczami z Ligi Mistrzyń, a kolejne dwie to najlepiej radzące sobie we wszystkich rundach pucharu konfederacji. Poziom zeszłorocznego finału był bardzo wysoki. Tak naprawdę Dynamo Krasnodar było gotowe i miało predyspozycje do tego, aby walczyć w Final Four Ligi Mistrzyń. Dlatego jestem dumny z mojego zespołu, że potrafiliśmy zagrać z rosyjskim gigantem jak równy z równym. Zdobyliśmy miejsce na koniec sezonu, które otworzyło nam drzwi do najbardziej prestiżowej imprezy klubowej w Europie i możesz uznać, że zwariowałem, ale jestem bardzo pozytywnie nastawiony przed startem Ligi Mistrzyń, nie mogę się doczekać. Będziemy walczyć o sukces w europejskich rozgrywkach jeszcze bardziej niż w zeszłym roku!

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-08-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved