Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Świata > USA zdecydowanie słabsze w sparingach od Canarinhos

USA zdecydowanie słabsze w sparingach od Canarinhos

fot. FIVB

Siatkarze reprezentacji USA pieczołowicie przygotowują się do Pucharu Świata. Na własnym terenie rozegrali serię czterech meczów z wicemistrzami świata - Brazylijczykami. Podopieczni Johna Sperawa zdołali wygrać jedynie jedno z nich.

Pierwsze z czterech zaplanowanych spotkań odbyło się w Long Beach. W pierwszym secie walka była wyrównana mniej więcej do drugiej przerwy technicznej. Po niej nastąpił „odjazd” Amerykanów (21:16) i takiej przewagi gospodarze już nie roztrwonili. W drugim secie podopieczni Johna Sperawa prowadzili już 8:6, 16:10, 18:11 czy 21:18. Przewagi jednak nie utrzymali i ostatecznie przegrali tę część meczu, co wyraźnie zdenerwowało selekcjonera. – Nie powinno się przegrywać setów, prowadząc 18:11 – powiedział trener Speraw. Bardzo wyrównany był trzeci set, który rozstrzygnął się dopiero po długiej grze na przewagi na korzyść Brazylii. W czwartym secie Amerykanie prowadzili na drugiej przerwie technicznej 16:12, a później 21:16. Kilkupunktowe prowadzenie utrzymali już do końca seta. W tie-breaku podopieczni Bernardo Rezende szybko wypracowali sobie dwupunktowe prowadzenie i nie oddali go do samego końca.

Amerykanie popełnili przede wszystkim sporo własnych błędów, zepsuli np. aż 28 zagrywek i 13 ataków. W stosunku 10:7 gospodarze byli lepsi w bloku, mieli także lepszą skuteczność ataku (53%, przy 44% rywali). W asach serwisowych było 9:6 dla Brazylii. Znakomity mecz rozegrał Matthew Anderson, zdobywając aż 32 punkty przy ponad 50-procentowej skuteczności ataku. Drugi Aaron Russell zdobył 19 oczek. Dla Brazylii 18 razy zapunktował Lucarelli.

USA – Brazylia 2:3
(25:20, 23:25, 34:36, 25:20, 13:15)



Drugi mecz zespoły rozegrały w San Diego i ponownie lepsi okazali się wicemistrzowie igrzysk panamerykańskich. Pierwszy set początkowo był wyrównany, ale potem Canarinhos odskoczyli na 16:12 i 21:16. W pełni kontrolowali oni boiskowe wydarzenia i objęli prowadzenie. Ta sama sytuacja miała miejsce w kolejnej odsłonie, po wyrównanym początku Brazylia prowadziła 16:12 i 21:17. Gospodarze zdołali odrobić nieco strat, ale przewaga Canarinhos okazała się zbyt duża. W kolejnej partii Canarinhos także wypracowali sobie przewagę, której nie oddali już do końca (16:13, 21:19).

Brazylia była lepsza w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła, w bloku przeważała 7:3, w asach serwisowych 5:2. Jeżeli chodzi o skuteczność ataku, to Amerykanie osiągnęli 45%, a Brazylijczycy 51%. Amerykanie popełnili także masę własnych błędów, w sumie aż 27, przy 14 rywali. Najlepiej punktującym wśród gospodarzy był nowy nabytek Asseco Resovii Rzeszów, Thomas Jaeschke (11 pkt.), dla Canarinhos 17 razy zapunktował Renan.

USA – Brazylia 0:3
(18:25, 22:25, 22:25)

Na zwycięstwo Amerykanie musieli czekać do trzeciego spotkania, które odbyło się w Los Angeles. Mecz lepiej rozpoczęli Brazylijczycy, ale to Amerykanie odrobili straty i prowadzili 16:11. Wicemistrzowie świata zdołali jednak wrócić do gry i ostatecznie zwyciężyć po grze na przewagi. Kolejna partia była wyrównana niemal do samego końca, żadnej z ekip nie udało się zbudować większej przewagi. Decydująca faza należała jednak już do brązowych medalistów Ligi Światowej 2015. Trzecia partia niemal od samego początku była kontrolowana przez Amerykanów. Przeważali oni 8:5, 16:12, 21:16 i ostatecznie prowadzili w meczu 2:1. Brazylia jednak nie odpuszczała i w kolejnym secie to ekipa z Ameryki Południowej wypracowała sobie przewagę (8:5, 16:12, 20:16). Stany Zjednoczone zdołały wyrównać na 21:21. Cztery ostatnie akcje wygrali jednak Canarinhos. Tie-break początkowo był wyrównany, ale to Amerykanie odskoczyli na 10:7 i 12:8 i prowadzenie dowieźli już do samego końca.

Amerykanie dominowali przede wszystkim w bloku (10:4), byli także lepsi jeżeli chodzi o skuteczność ataku – 55% przy 50% rywali. Znakomity mecz rozegrał Murphy Troy. Zawodnik Lotosu Trefla Gdańsk zdobył aż 23 punkty przy blisko 50-procentowej efektywności ataku. Wspierali go Sander i Russell, którzy zapunktowali odpowiednio 21 i 19 razy. W ekipie Brazylijskiej liderami okazali się Felipe Fonteles i Renan, którzy zdobyli po 17 punktów. Po 13 razy punktowali Lucas Loh i Lucas Saatkamp.

USA – Brazylia 3:2
(24:26, 25:22, 25:22, 21:25, 15:11)

Ostatni mecz z cyklu USAV Cup rozegrano w sobotę w Bren Center UC Irvine (Kalifornia). Było to spotkanie bardzo zacięte. W pierwszym secie Canarinhos osiągnęli już sporą przewagę (15:8), ale w pewnym momencie udało się ją gospodarzom zredukować do trzech oczek. Ważnym momentem tej części sparingu była jednak kontuzja Taylora Sandera, który musiał opuścić boisko. Ze stanu 16:19 zrobiło się 16:22 i stało się jasne, że to Brazylia wygra tę część meczu. W drugim secie Amerykanie prowadzili już 14:10, ale podopieczni trenera Bernardo Rezende doprowadzili do remisu. Do końca partii trwała zacięta walka, a w niej lepsi okazali się siatkarze z USA. Trzeci set był wyrównany tylko do pewnego momentu, kiedy to Brazylia odskoczyła na 15:11 i potem spokojnie kontrolowała boiskowe wydarzenia. Nie pomogła nawet zmiana rozgrywającego, kiedy to Micah Christensona zastąpił Kawika Shoji. W czwartym secie Amerykanie prowadzili już 14:11, a kilka minut później mieli nawet piłki setowe (24:23), ale w końcówce błyszczała gwiazda Ricardo Lucarellego i to Brazylia odniosła kolejne zwycięstwo.

Amerykanie popełnili w tym meczu bardzo dużo błędów, zepsuli aż 25 zagrywek, a dodatkowo popełnili aż 13 błędów w przyjęciu zagrywki. Zagrywka z kolei była domeną Brazylii, która popisała się aż dziesięcioma asami. Jeżeli chodzi o punkty zdobywane atakiem, to minimalnie lepsi byli Canarinhos (55:52). Mocnym punktem Amerykanów był natomiast w sobotę blok, który zafunkcjonował 13 razy, przy siedmiu blokach rywali. Pięć razy w tym elemencie zapunktował David Lee, a trzy Maxwell Holt. Liderem Amerykanów po raz kolejny był Matthew Anderson, który zdobył 26 oczek, 12 punktów dołożył Holt, a 9 Aaron Russell. W ekipie Brazylijskiej dominował Ricardo Lucarelli z 20 punktami (16 atakiem i cztery zagrywką)

USA – Brazylia 1:3
(20:25, 33:31, 18:25, 27:29)

W poniedziałek Amerykanie udają się już do Japonii. – To wyzwanie grać przeciwko Brazylii. To daje możliwość wyłapania naszych słabości. Jest to zespół, który naprawdę zmusza do zachowania uwagi i gry na wysokim poziomie, więc to pozwoliło nam się naprawdę skupić. Nauczyliśmy się kilku rzeczy i to jest ważne grać w siatkówkę na wysokim poziomie, zanim się rozpocznie turniej – powiedział opiekun Stanów Zjednoczonych. Wpływ na wyniki Amerykanów podczas USAV Cup miały niewątpliwie ciężkie treningi przed ważną imprezą. W Japonii ich gra z pewnością będzie wyglądała inaczej. Brazylia natomiast przed sobą ma jeszcze tylko mistrzostwa Ameryki Południowej. Z racji tego, iż nie musi walczyć o awans olimpijski, nie bierze udziału w Pucharze Świata.

źródło: inf. własna, teamusa.org

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Świata, rozgrywki towarzyskie

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-08-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved