Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacje młodzieżowe > Leon Bartman: Ameryka Południowa negatywnie nas zaskoczyła

Leon Bartman: Ameryka Południowa negatywnie nas zaskoczyła

fot. archiwum

- Zawsze bierze się poprawkę na egzotyczność kraju, jednak od każdego gospodarza wymaga się warunków socjalno-bytowych utrzymanych na pewnym poziomie - przyznał Leon Bartman, menedżer złotej reprezentacji Polski kadetów.

Był pan menedżerem reprezentacji kadetów. Czy mógłby opowiedzieć pan o swoich obowiązkach?

Leon Bartman: – Menedżer musi dbać o całokształt funkcjonowania drużyny. Przede wszystkim kontaktowanie się z organizatorami turnieju, z władzami FIVB i kształtowanie ogólnego wizerunku ekipy. W tego typu imprezie uczestniczę już po raz trzeci. Pierwszy raz byłem w Arabii Saudyjskiej, potem w Algierii, a teraz razem z naszymi mistrzami w Argentynie. Muszę przyznać, że Ameryka Południowa negatywnie nas zaskoczyła.

Dlaczego?



– Zawsze bierze się poprawkę na egzotyczność kraju, jednak od każdego gospodarza wymaga się warunków socjalno-bytowych utrzymanych na pewnym poziomie. W ostatniej fazie turnieju trafiliśmy do fatalnego hotelu. Dodatkowo podczas każdego naszego wyjścia do miasta towarzyszyło nam dwóch policjantów z bronią. Widocznie taka była potrzeba. Na początku czuliśmy się nieswojo, ale później przyzwyczailiśmy się.

Na co dzień jest pan dyrektorem Szkoły Mistrzostwa Sportowego Polskiego Związku Piłki Siatkowej w Spale. Domyślam się, że nie ma problemu z naborem…

– Muszę przyznać, że problem z naborem jest, ale dlatego, że nie wiemy, na kogo się decydować. (śmiech) Wielu chłopakom musimy odmówić z powodu braku miejsc. Chcemy, żeby nasza placówka była elitarna, odnosiła sukcesy międzynarodowe i dlatego nie możemy pozwolić sobie na zbyt dużą liczbę uczniów. Takie wyjazdy jak ostatni do Argentyny są przedłużeniem tego, co robimy na co dzień. Pracujemy w bardzo dobrych warunkach i dlatego możemy pozwolić sobie na profesjonalizm. Na mistrzostwa świata pojechaliśmy pięć dni wcześniej, na krótkie zgrupowanie. Rozegraliśmy wtedy sparing z Argentyną, co okazało się niezwykle przydatne w finale. Warunki socjalne stworzone przez Polski Związek Piłki Siatkowej są bardzo dobre i to przenosi się na wyniki. Z drugiej strony nasze wysokie miejsca, zachęcają do inwestowania w polską siatkówkę. Taka wzajemność jest na pewno impulsem do dalszego rozwoju.

Jest pan ojcem Zbigniewa Bartmana, złotego medalisty mistrzostw Europy w 2009 roku. Teraz razem z kadetami sięgnął pan po złoto czempionatu globu.

– Wszyscy chłopcy, którzy wychodzą z naszej szkoły, to poniekąd moi synowie. Szkołą jesteśmy tylko z nazwy, bo tak naprawdę jesteśmy zakładem opiekuńczo-wychowawczym. Z chłopakami przebywamy przez 24 godziny na dobę i przez dziewięć miesięcy w roku, odejmując wolne. Dlatego traktuję ich jak synów – kiedy trzeba, pogłaszczę, ale kiedy trzeba, musi być porządek… w pokojach również. (śmiech) Dlatego złoty medal mistrzostw świata kadetów cieszy mnie jeszcze bardziej.

Od nowego sezonu pana syn będzie reprezentował barwy chińskiego Sichuan Chengdu. Myśli pan, że to dobra decyzja, czy może powinien pozostać w kraju?

– Chińczycy w ostatnim czasie postawili na siatkówkę, a rocznik 1995 jest, moim zdaniem, jednym z faworytów mistrzostw świata juniorów w Meksyku. My sami baliśmy się tego zespołu, bo mało wiemy o siatkówce azjatyckiej, która jest zupełnie inna. Chińczycy świetnie grają w obronie i mają inne rozwiązania w ataku. Dodatkowo korzystają z m.in. podwójnej krótkiej. To bywa zaskakujące dla zespołów, które grają europejską siatkówkę.

* – autorką tekstu jest Anna Daniluk (pzps.pl)

źródło: pzps.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacje młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-08-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved