Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > M. Gaca: Wiele w nas zostało z myśli szkoleniowej trenera Santillego

M. Gaca: Wiele w nas zostało z myśli szkoleniowej trenera Santillego

fot. plusliga.pl

MKS Będzin wznowił treningi pod okiem nowego szkoleniowca. - Mam nadzieję, że prawdziwym liderem będzie cała nasza ekipa, która wszystkie mecze zagra bardzo ambitnie - przyznał przed sezonem środkowy ekipy z Zagłębia, Mariusz Gaca.

Przed startem sezonu kibice MKS-u wybrali cię najsłynniejszym siatkarzem klubu, więc zarazem jego wizytówką. Co to u ciebie generuje?

Mariusz Gaca: – Odebrałem to trochę bardziej jako żart. Nie odczuwam jakiejś wielkiej popularności, choć na pewno niektóre osoby zwracają na mnie uwagę. W takiej sytuacji rzecz jasna się przywitam, czy też uśmiechnę, ale nie zauważyłem faktu, że moja rozpoznawalność jakoś znacznie wzrosła. Skoro jednak zostałem wybrany takim siatkarzem, to muszę się z tym pogodzić. (śmiech)

To już twój trzeci rok w MKS-ie Będzin. W pierwszym sezonie spotkało was wielkie szczęście, bo przytrafił się awans, w drugim zdarzyła się trudna runda zasadnicza i wydaje się, że szczęśliwy finisz. Jak myślisz, jakie będzie trzecie rozdanie Mariusza Gacy w zagłębiowskiej drużynie?



– Każdy z nas na pewno bardzo ambitnie podchodzi do tego sezonu, jak to zazwyczaj bywa w okresie przygotowawczym. Ciężko trenujemy pod okiem nowego szkoleniowca i bierzemy udział w wyjątkowo wymagających zajęciach. Staramy się, ponieważ chcemy, żeby nadchodzące rozgrywki były lepsze od poprzednich. Tak jak wspomniałaś, rok temu runda zasadnicza w naszym wykonaniu była słaba i dopiero w fazie play-off udało nam się odrobić straty, więc finalnie zajęliśmy jedenastą pozycję. Na pewno patrzymy z optymizmem na najbliższy czas i chcemy poprawić ostatnie wyniki.

Po Nowym Roku Roberto Santilli tchnął w was dobrego ducha. Coś jeszcze z niego zostało w graczach, którzy przedłużyli kontrakty?

– Na pewno praca z takim szkoleniowcem, jakim jest Roberto Santilli, była czymś wspaniałym. Muszę przyznać, że na ścieżce rozwoju mojej kariery był chyba najlepszym trenerem, którego poznałem. Teraz nastąpiła roszada w sztabie – ćwiczymy pod opieką Tomasza Wasilkowskiego. Wszystko na razie układa się bez zarzutu. Postawił on sobie za cel ciężką pracę i scalenie drużyny, co jak na razie naprawdę fajnie mu się udaje. Myślę, że coś wyjątkowego z tego się urodzi. Za nami rozdział trenera Santillego i wiele z jego myśli szkoleniowej w nas zostało, lecz teraz chcemy rozwijać się pod okiem Tomka. Wydaje mi się, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

Czujesz się w tej chwili jak jeden z liderów drużyny? Na swoją pozycję zapracowałeś trzyletnim stażem w teamie i także wiekiem, który predestynuje cię do takiego statusu…

– Życzyłbym sobie, żeby zostać liderem zespołu, ponieważ wiąże się to nierozerwalnie z dobrą postawą na boisku. Spędzę już trzeci sezon w tym klubie, chcę pomóc innym chłopakom zaaklimatyzować się w grupie i przyczynić się do rozkwitu dobrej atmosfery wewnątrz teamu. Zobaczymy, jak to wszystko będzie wyglądać. W generalnym rozrachunku mam nadzieję, że prawdziwym liderem będzie nasza cała ekipa, która wszystkie mecze zagra bardzo ambitnie.

Mimo wszystko fani siatkówki mówią, że zarówno MKS, jak i BBTS zbudowały drużyny na I ligę. To chyba drażni…

– Ach, dla mnie to tylko takie gadanie. Wiadomo, że każdy ma prawo do własnej opinii. Do drużyny dołączyli młodzi chłopcy, którzy obniżyli nieco wiek zespołu. Ciężko trenujemy, a kiedy wyda to owoce w postaci zwycięstw, to myślę, że nasza gra jeszcze bardziej się nakręci. Ludzie niech sobie mówią co chcą.

Jeżeli chodzi o nowe, nietypowe metody, które wprowadził trener, to która z nich jest twoją ulubioną?

– Jest ich parę, choć nasza praca to nie tylko przyjemności, ponieważ nowy szkoleniowiec bardzo dużo od nas wymaga i nie odpuszcza nam na treningach. Między ciężkimi ćwiczeniami znajdujemy jednak czas na to, żeby oddać się rozrywce – na przykład jeździmy na gokarty, czy też gramy w bubble soccer. Takie zajęcia są dla nas odskocznią od codziennej sporej dawki siatkówki.

Takie ciekawe alternatywne formy spędzania czasu pomagają zbudować „team spirit”. To szczególnie ważne w kontekście tego, że do zespołu pierwszy raz w historii dołączyli obcokrajowcy…

– Dokładnie tak. Bardzo tego potrzebujemy, bo wiadomo, że w czasie rozrywek pojawiają się śmiechy, wygłupy i dzięki nim docieramy się wzajemnie.

A jak widzisz MKS Będzin i siebie w przyszłym roku o tej porze?

– Optymistycznie patrzę na ten sezon. Chciałbym grać jak najwięcej i dać z siebie wszystko dla dobra mojej drużyny. Tego można mi życzyć.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-08-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved