Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Emil Siewiorek: Nie chcę, by nazwano mnie „pan od WF-u”

Emil Siewiorek: Nie chcę, by nazwano mnie „pan od WF-u”

fot. Michał Giel

Po pierwszym sezonie na ekstraklasowych boiskach w MKS-ie Będzin doszło do wielu zmian. Jedną z nich jest obsada trenerska - trenerem zespołu został Tomasz Wasilkowski, a jego asystentem Emil Siewiorek. - Po trenerskiej stronie jest inaczej - przyznał Siewiorek.

Pierwsza i chyba najważniejsza sprawa – zmieniłeś ścieżkę zawodniczą na ścieżkę trenerską. Jak przebiegła ta zmiana? To było coś, o czym myślałeś od dłuższego czasu, czy była to po prostu oferta nie do odrzucenia?

Emil Siewiorek: – Od około 2 lat łączyłem pracę trenera personalnego oraz instruktora na siłowni z grą w siatkówkę. Od tego momentu zacząłem zwracać uwagę na swoich treningach siatkówki na szczegóły takie jak chociażby technika wykonywania ćwiczeń na siłowni, zauważanie błędów młodszych kolegów w tempie ataku itp. Wtedy gdzieś w głowie zaczęła pojawiać się myśl  „a może by tak zacząć pytać o rolę drugiego trenera?”. Dobrze pamiętam słowa trenera TKKF-u Czarnych Katowice, Grzegorza Słabego – powiedział mi coś, co utkwiło w mojej głowie na długo: „lepiej być dobrym trenerem niż przeciętnym zawodnikiem”. Trener Słaby dodał, że może w tej kwestii kiedyś spróbowałbym swoich sił? Kiedy pojawiło się „światełko w tunelu”, duże znaczenie, jak się później okazało, miała moja determinacja do otrzymania posady asystenta trenera.

Nie bez znaczenia była chyba też osoba pierwszego trenera – Tomka Wasilkowskiego. Stara znajomość zaprocentuje udaną współpracą na ławce trenerskiej?



To trudne pytanie. Obojętnie jak na nie odpowiem, to i tak wyjdzie na to, że zostałem przyjęty do sztabu MKS-u Będzin ze względu na znajomości. (śmiech) Znamy się z Tomkiem sporo czasu i jeśli ktoś go zna tak długo jak ja, to powie to samo – w pracy jest to człowiek, gdzie jakakolwiek znajomość prywatna nie ma dla niego żadnego znaczenia. W przeszłości byłem jego zawodnikiem i pomimo wieloletniej znajomości byłem traktowany w taki sam sposób jak cała drużyna. Co do zaprocentowania to znajomości nie mają moim zdaniem większego wpływu.

Po przerwie wakacyjnej wróciliście do treningów. Jak odnajdujesz się w nowej roli? Ciężko jest przyzwyczaić się do bycia po drugiej stronie barykady?

Przerwy wakacyjnej w siatkówce w ogóle nie odczułem. Jest to mój pierwszy raz w tej roli, a dodatkowo jeszcze wystartowałem z wysokiego C, bo od razu w PlusLidze. Nie przyznam się, jakie miałem tętno na pierwszych treningach. (śmiech) Czy jest ciężko? Jest inaczej i od początku staram się zapobiec takim sytuacjom, które mnie raziły jako zawodnika. W tej kwestii jednak nie chciałbym wchodzić w szczegóły.

Wraz z trenerem Wasilkowskim będziecie w Będzinie następcami Roberto Santillego. Z tego tytułu czujecie jakąś presję czy wyżej zawieszoną poprzeczkę dzięki włoskiemu koledze?

Nie ma mowy o żadnej presji. Oczywiście był przed nami znany szkoleniowiec, pan Roberto Santilli i zdajemy sobie z tego sprawę, że będziemy porównywani z poprzednim trenerem. Szczerze mówiąc – nie interesuje nas to zbytnio. Mamy swoją wiedzę, znamy swoją wartość i skupiamy się na pracy z zawodnikami, bo to oni są najważniejsi.

Jak przebiegają przygotowania zespołu do nowego sezonu – nad czym się teraz skupiacie i czy drużyna ma przed sobą jakieś atrakcje treningowe?

Jak zawsze okres przygotowawczy jest ciężki. Trening stricte siatkarski przeplatany jest z siłowym oraz prewencyjnym. Znajdujemy też czas na odskocznie od typowego treningu, by wszystkim graczom troszkę mózgi i ciało odpoczęły od obowiązków zawodniczych. Co konkretnie robimy? Zapraszam do polubienia naszego klubowego fanpage’a MKS Będzin – tam na pewno można znaleźć informacje, jakie atrakcje pozasiatkarskie mieli zawodnicy.

W zeszłym sezonie MKS bardzo słabo zaprezentował się w fazie zasadniczej sezonu – zajął ostatnie miejsce. Później udało się jednak wywalczyć miejsce numer 11. Nie wiem, czy na tym etapie możemy już rozmawiać o celach na sezon, ale na pewno chcecie wystartować lepiej niż w sezonie 2014/15 i przystąpić do walki o ostateczne miejsce z nieco lepszej pozycji startowej?

Poprzedni sezon to już historia. Chcemy, by zespół MKS-u po tym sezonie był kojarzony i zapamiętany jako drużyna, która pomimo wygranych lub przegranych w każdym meczu zostawiła serce na boisku. Chcemy, by było widać też zabawę i fun z uprawiania tego fantastycznego sportu. O celach i miejscach porozmawiamy innym razem, bo na jasne i jednoznaczne deklaracje jest jeszcze za wcześnie.

Jakie ty stawiasz przed sobą osobiste cele na ten sezon?

Mój osobisty cel na ten sezon – by po zakończeniu rozgrywek nie mówiono o mnie „pan od WF-u”, tylko Emil lub asystent trenera. Wtedy będę wiedział, że wykonałem swoją pracę dobrze i zasługuję na posadę, jaką mam w klubie MKS Będzin.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-08-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved