Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga kobiet > Magdalena Tyrańska: Darzę ten klub ogromnym sentymentem

Magdalena Tyrańska: Darzę ten klub ogromnym sentymentem

fot. Ryszard Tatomir

Celem II-ligowego WTS-u Solna jest awans na zaplecze ekstraklasy. Jedną z siatkarek, która ma w tym pomóc, jest Magdalena Tyrańska, wychowanka klubu z Wieliczki. - Mogę wrócić do rodzinnego klubu, a przy tym wszystkim jeszcze się rozwinąć - mówi młoda przyjmująca.

Razem z Ekstrimem Gorlice, beniaminkiem I ligi, zajęłyście w minionym sezonie bardzo dobre, 5. miejsce w I lidze. Czy jesteś zadowolona z wyniku sportowego, jaki udało wam się osiągnąć?

Magdalena Tyrańska: – Gdyby nam to ktoś powiedział przed sezonem, to byłby to wynik, z którego na pewno byłybyśmy zadowolone. Aczkolwiek wiadomo, że apetyt rośnie z każdego wygranego meczu na kolejny. Widziałyśmy, że przez moment byłyśmy liderkami tabeli i chciałyśmy to utrzymać. Szkoda nam trochę, że nie udało się zająć miejsca na podium, bo dość długo w trakcie fazy zasadniczej byłyśmy w tej pierwszej trójce. W play-off przegrałyśmy z Jokerem Świecie, a na pewno wszystkie chciałybyśmy jeszcze dłużej pograć. Jednak myślę, że i my, i wszyscy ludzie związani z siatkówką w Gorlicach mogą być z tego 5. miejsca zadowoleni.

Jaka była wasza reakcja, kiedy dowiedziałyście się o tym, że Ekstrim wycofa się z I ligi?



– Bardzo szkoda, że zespół, który awansował do I ligi, dopiero swoją przygodę z siatkówką na tym wyższym poziomie rozpoczynał i to po tak udanym sezonie musiał się wycofać. Niestety współcześnie w siatkówce pieniądz odgrywa tak dużą rolę, że my nie mamy na to wpływu. Pozostał troszkę smutek i żal, bo na pewno były podstawy, by zbudować fajny siatkarski ośrodek. Tym bardziej, że Gorlice to nie jest duże miasto, a właśnie najczęściej w takich miejscach siatkówka rozwija się bardzo prężnie… dlatego tym bardziej szkoda, że historia tak się potoczyła.

Wycofanie się klubu z rozgrywek to zwykle bardzo duży problem dla zawodniczek…

– Każda z nas po sezonie zastanawiała się co zrobić, w którą stronę pójść. Było trochę czasu, bo rozgrywki skończyłyśmy już w marcu. Później wszystko zaczęło nabierać tempa. Liczyłyśmy się z tym, że mogą być problemy z funduszami i trzeba będzie sobie szukać nowego pracodawcy. To zawsze jest kłopot. Ja co prawda jestem osobą, która lubi zmieniać otoczenie, poznawać nowych ludzi, ale zawsze pojawia się taka obawa, że nie będzie miało się gdzie iść dalej. Zwłaszcza że niektóre dziewczyny trzymają studia, praca czy rodzina.

Wracasz do miejsca, gdzie rozpoczynałaś swoją przygodę z siatkówką, czyli Wieliczki. Dlaczego postanowiłaś wrócić właśnie do tego klubu?

– Po pierwsze darzę ten klub ogromnym sentymentem, jestem jego wychowanką i jest on bliski mojemu sercu. Po drugie brałam pod uwagę studia. Został mi ostatni rok, chciałabym zrobić licencjat. Na pewno to również był jeden z plusów tej decyzji. Jeszcze większa radość pojawia się, gdy wraca się po kilku latach ze świadomością, że ktoś chce wiele osiągnąć, walczyć o bardzo ambitne cele, nie tylko zatrzymać się na II lidze. Dowiedziałam się, że są takie plany, by stworzyć w Wieliczce coś fajnego, by walczyć o zaplecze ekstraklasy. Mogę wrócić do rodzinnego klubu, a przy tym wszystkim jeszcze się rozwinąć. Pomimo tego, że ktoś może powiedzieć że „cofam” się do drugiej ligi, to jest to zespół bardzo mocny, z nową trenerką, nowym spojrzeniem na grę. Dla mnie liczy się to, że jeżeli robię ten krok w tył, to trafiam do zespołu, który chce rywalizować o jak najwyższe cele, w przypadku WTS-u Solna jest to I liga.

Wracając do I ligi, liczysz też pewnie na to, że dostaniesz więcej szans na grę, niż to było w Ekstrimie…

– To prawda, w Gorlicach różnie z tym bywało. Jednak nigdy nie da się przed sezonem przewidzieć, na kogo postawi trener, kto będzie w danym sezonie w formie, lepiej się prezentował. Aczkolwiek nie będę ukrywać, że większe szanse na grę w pierwszej szóstce są dla mnie kolejnym plusem powrotu do Wieliczki. Jednak nie mam takiej pewności, walczę o to na treningach. Mamy trzy przyjmujące, ewentualnie być może dołączy do nas trenerka, która bierze pod uwagę grę w play-off, ale nie jest to przesądzone. Uważam, że poziom jest bardzo wyrównany i każda musi dać z siebie wszystko na treningu, aby wywalczyć sobie to miejsce w składzie. Mimo że jest to druga liga, to wciąż mam wiele do nauczenia, do poprawy i z każdego treningu czerpię korzyści.

Oprócz ciebie z Ekstrimu do zespołu WTS-u Solna przeszły aż 3 zawodniczki…

– Jest kilka twarzy, które już znam. Są też dziewczyny, które znam z Wisły Kraków, gdzie grałam przed dwoma sezonami. To zawodniczki, które mieszkają w Krakowie i są z nim związane lub nawet z samą Wieliczką. Założeniem klubu było to, by zbudować zespół oparty na zawodniczkach z tego regionu. Dodatkowo są to siatkarki, które reprezentują wysoki poziom sportowy, więc cieszę się, że mogę z nimi dalej pracować.

Twoim pierwszym I-ligowym klubem była Wisła Kraków. Jak wspominasz ten okres swojej kariery?

– Przeskok z II ligi do I to była dla mnie spora różnica. Pod względem treningów, taktyki. Wspominam ten okres bardzo dobrze, myślę, że nigdy nie zapomnę mojego debiutu w I lidze. Jestem bardzo wdzięczna trenerowi Klockowi, który nas wtedy prowadził, bo to dzięki niemu mogłam się pojawić w I lidze. Dużo się od niego nauczyłam, przekazał mi dużo wiedzy i nadal mi ją przekazuje, bo po sezonie halowym szkoli mnie w grze w plażówkę.

W sezonie wakacyjnym pierwszy raz spróbowałaś swoich sił w plażówce grając w parze z Katarzyną Świeży. Jakie są twoje wrażenia z tej odmiany siatkówki?

– Bardzo pozytywne. Z Kasią Świeży oprócz tego, że świetnie dogadujemy się, grając w hali czy na piasku, to prywatnie bardzo się przyjaźnimy. Cieszę się bardzo, bo nie dość, że robię to, co kocham, to jeszcze z osobą, która jest mi bliska. Plażówka jest to moja druga ulubiona dyscyplina sportu, zaraz po halówce. Gdybym miała się rozstawać z piłką pomiędzy jednym a drugim sezonem, to dla mnie trwałoby to zbyt długo. (uśmiech) Rzeczywiście nie mogłyśmy zbyt długo grać w tą siatkówkę plażową, z różnych względów. Powiedziałyśmy też sobie, że musimy przed rozpoczęciem treningów ten tydzień odpocząć, żeby móc przygotować organizm i móc dać z siebie 100%. Myślę jednak, że dla mnie i dla Kasi to był pierwszy, ale na pewno nie ostatni sezon siatkówki plażowej.

Jak teraz wyglądają wasze treningi, na jakim etapie przygotowań jesteście?

– Zaczęłyśmy przygotowania do sezonu od 3 sierpnia. Na początku skupiamy się na pracy nad siłą i wytrzymałością. Teraz jeszcze dużo biegamy, czy pracujemy na siłowni. Dwa tygodnie temu zaczęłyśmy treningi w hali, ale jest to głównie przygotowanie pod kątem fizycznym. Powoli zaczynamy wdrażać te elementy czysto siatkarskie. W zeszłym tygodniu miałyśmy 4-dniowe zgrupowanie, na którym oprócz treningów też integrowałyśmy się z drużyną.

Do sezonu ligowego pozostało jeszcze trochę czasu. Czy macie już zaplanowane jakieś mecze kontrolne?

– Mamy kilka turniejów, w których potwierdziłyśmy swój udział. Jeden z nich organizujemy u siebie, w Wieliczce w Solnym Mieście 5 września. Na ten turniej zostały zaproszone dwa zespoły z Orlen Ligi – Legionovia Legionowo i Developres Rzeszów oraz zespół I-ligowy Jastrzębie Borynia. Są zaplanowane jeszcze inne turnieje w Jarosławiu i Tarnowie, także na pewno będzie gdzie próbować swoich sił.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-08-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved